Joe's Garage

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Sawney on Nie Paź 29, 2017 6:20 pm

Nie można powiedzieć, by uważał tego akurat mężczyznę za idiotę. Co więcej, zdołał go polubić. Co też zdarzało się rzadko, bo chociaż tolerował ludzi w swoim otoczeniu, dawali mu oni możliwość utrzymywania się na miarę godziwym poziomie, ale niewielu z nich lubił. Tego mężczyznę zdołał polubić. Ponadto on miał coś takiego w sobie, co sprawiało, że czuł się przy nim dobrze. Jego żona również to miała.
Tak. Historia to nie tylko wojny, które są naprawdę straszne, ale za nie byli odpowiedzialni tylko niektórzy ludzie. One zmieniły oblicze tego świata — odpowiedział i cicho westchnął. Wiedział, że każda wojna to coś strasznego, ale wojny również zmieniają oblicze świata. Poza tym pozwalały się wzbogacić, dawały możliwość realizowania swych najgorszych instynktów. On o tym dużo wiedział i jak każdy czasem chciał im ulec. Będąc potężnym Zaświatowcem miał więcej możliwości do ich realizacji, ale też więcej pokus.
Nie przeszkadzało mu to, że ten mężczyzna trochę zawiesił się. Na swój sposób był on całkiem dobrym towarzyszem rozmów, a jego obecność nie przeszkadzała mu. Zdziwił się tym pytaniem, dlatego też uniósł jedną z brwi.
Nie masz nic na twarzy. Dlaczego o to pytasz? — Zwrócił się do niego. Odpowiedź wydawała się prosta, bowiem on nie widział, ale takie rzeczy zazwyczaj się czuje. — Widziałem, ale dotąd nie miałem możliwości z żadnym porozmawiać — dodał i cicho westchnął. Nie zamierzał go okłamywać.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Jude Blackburn on Nie Paź 29, 2017 9:16 pm

Uśmiechnął się delikatnie na wspomnienie tego, że historia to nie tylko wojny.
-W ludzkiej historii było może 6 lat podczas których faktycznie nikt na nikogo nie napadał, gdy nie toczyły się żadne spory, ani wojny, gdy ludzie tylko i wyłącznie się rozwijali. Więc na te dziesiątki tysięcy lat historii… cóż wychodzi na to, że ludzka historia to głównie wojny – nie próbował w tym momencie zaimponować towarzyszowi swoją wiedzą. Raczej chciał pokazać, że ludzie to rasa, która lubuje się w konfliktach. Ale o tym jego towarzysz zdawał się sporo wiedzieć. Niemniej, niektórzy ludzie byli do czegoś takiego stworzeni. Ze swoim słabszym kręgosłupem moralnym, większymi zdolnościami do przystosowania się do trudnych warunków, brakiem sumienia lub dużą umiejętnością jego zagłuszenia.
Cóż niektórzy urodzili się, by być w ogniu wojny. Do niedawna uważał się za taką osobę. A potem przyszła ostatnia misja i cały jego świat po prostu legł w gruzach. A on w tym wszystkim, w tej ciemności starał się znaleźć światło nadziei.
-Bo mi się przyglądasz. Może nie widzę, ale czuję pewne rzeczy, a jeszcze inne jestem w stanie usłyszeć – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Może nie powinien o tym teraz mówić, ale tak właśnie było. Zaśmiał się cicho i krótko, a był to dźwięk naprawdę przyjemny dla ucha.
-Nie ma zbyt wielu… osób niepełnosprawnych w Luciferum, prawda? – Zostawił w spokoju swój kubek, by potem zacząć skubać ostrożnie ciasto widelczykiem. Ostatecznie wziął jego kęs do ust. -Mrr… smaczne, jak zawsze.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Sawney on Pon Paź 30, 2017 5:31 pm

Historia to nie tylko wojny, bo głównie chodzi o jej bohaterów. Wojny były dziełem ludzkim. Często były środkiem do celu. Wydawać by się mogło, że ludzie wręcz nie umieją żyć bez wojen i to była prawda. Nawet dzisiaj toczą się wojny. Są jeszcze straszniejsze niż kiedyś, bo ludzie opracowali wiele bardzo skutecznych narzędzi do zabijania. A te, co już istniały zostały dopracowane. Czy to było przerażające? Owszem. Dokonali wielu niezwykłych rzeczy, ale też ich rozwój poszedł w całkiem złą stronę.
Sam starał się być ponad konfliktami związanymi z ludzkością, chociaż teraz żył wśród ludzi może być trudno mu zachować neutralność, zwłaszcza, jeśli konflikt będzie eskalować. Wtedy oczywistym było, że stanie po stronie innych Zaświatowców. Już teraz twierdził, że części ludzi po prostu należało się, bo próbują ich ograniczać zasłaniając się tym, że to dla dobra wszystkich. W rzeczywistości przemawiał przez nich strach.
W istocie, ludzie to rasa, która lubuje się w konfliktach, ale w ten sposób też zmieniają oblicze świata, chociaż niekoniecznie na lepsze. Ja na przykład nie lubię wojen i starałbym się unikać ich za wszelką cenę. Chyba, że nie miałbym wyboru i musiałbym wziąć w niej udział — odpowiedział swojemu towarzyszowi. Zabrzmiało to tak, jakby mówił o ludziach z wyłączeniem siebie i to była prawda, bo sam nie był człowiekiem. Wszelkie konflikty to przede wszystkim ludzie – ich przyczyna, ale i bohaterzy, znamienite postacie, które wpłynęły na losy tego świata. Poparcie Zaświatowców byłoby właśnie jedną z tych sytuacji, których nie mógłby zignorować i musiałby ich wesprzeć.
Sam miał bardzo luźny kręgosłup moralny – tego dopiero nauczyła go jego żona, chociaż prawdą było, że starego psa nie nauczy się nowych sztuczek. Na miarę swoich możliwości dostosował się do czasów, w których żył.
Rozmawiam z tobą. Jestem nauczony spoglądać w twarz swojemu rozmówcy — odparł bez ogródek. Może takie wytłumaczenie wystarczy temu mężczyźnie.
Pomimo zawodu, jaki wykonuję nie mam z nimi styczności, więc za bardzo nie mogę powiedzieć czy są czy ich nie ma — odrzekł w sposób możliwie, jak najbardziej neutralny. Niepełnosprawność nie była niczym dziwnym. Dzisiaj ci ludzie mieli nawet łatwiej niż kiedyś. Zaśmiał się cicho, słysząc słowa mężczyzny.
Zgadzam się, ale drugiego kawałka raczej już nie zmieszczę — odparł z pewnym rozbawieniem.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Jude Blackburn on Pon Paź 30, 2017 7:09 pm

Słuchał co na temat wojen miał do powiedzenia jego towarzysz. A takie tematy, szczerze mówiąc potrafią bardzo dużo powiedzieć o osobie, z którą się na ich temat rozmawia. W końcu Sawney nie wiedział, że rozmawia z byłym żołnierzem, z osobą która konflikty postrzegała w nieco inny, może nawet nieco bardziej zadziwiający sposób. Bo większość ludzi uważa, że wojna to chaos, brak ładu, hałas i ból. A przecież nie wszystko musiało tak wyglądać. To był opis tylko tego największego kotła, który zwykle się widziało w filmach czy o którym czytało się w książkach.
-Wojna, choć ciężko w to uwierzyć, prowadzi też do dobrych rzeczy. To dzięki niej był postęp w medycynie, dzięki niej był postęp w technologii. Wojny napędzają ten świat, sprawiają, że on ewoluuje. Rasy, które nie walczą zatrzymują się w rozwoju i nic nie osiągają – odpowiedział poważnie, chociaż już był w stanie określić – przynajmniej ze swojego punktu wiedzenia, dzięki wiedzy którą posiadał, a która jak wiemy była mocno okrojona, że Sawney był może nie tyle tchórzem, co człowiekiem, który nie przymuszony raczej nic od siebie nie da. Osobą, z którą w wojsku mieliby straszne problemy i chyba prościej dla wszystkich byłoby ją odstrzelić. Indywidualista, możliwe, że z przekonaniem, że urodził się do lepszych rzeczy, do czegoś bardziej złożonego i wymagającego niż wojna.
Słysząc o dobrym wychowaniu, prychnął niczym rozjuszony kot.
-Też chętnie spoglądałbym w twarz mojego rozmówcy… ale nie mogę – burknął jedynie, chociaż jego twarz znów się zarumieniła. I to bynajmniej nie z tego powodu, że się zawstydził. Co po prostu ze złości. Nie, nie złościł się na Sawneya, tylko na własną sytuację. Z tego też powodu znów opuścił głowę, by skupić się na swoich „rzeczach”, które miał poniekąd pod ręką, tak by niczego nie popsuć, rozlać czy cokolwiek innego.
Odpowiedź była jaka była, on nie zamierzał zagłębiać się w ten temat. On nie widział zbyt wielu niepełnosprawnych w Luciferum – nawet jeśli to zabrzmiało ironicznie, taka była prawda.
-Po takim obiedzie to ciężko – przyznał z delikatnym uśmiechem, wciąż skubiąc swoje ciasto, ale też konsumował je powoli. Raczej dla samej przyjemności, niż by faktycznie zaspokoić resztki głodu. Dlatego się z tym nie śpieszył, a delektował się tym wszystkim.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Sawney on Pon Paź 30, 2017 11:49 pm

Nie wiedział tego, aczkolwiek taka wiedza mogłaby zmienić jego postrzeganie spraw dotyczących wojny i przede wszystkim swojego rozmówcy. Wojna to coś, co burzyło dany porządek świat i przynosiło wiele bólu, ale wojny były dziełem ludzkim i oni są za wszystko odpowiedzialni. Z drugiej strony… wszystko ma swój czas i miejsce. W przyrodzie nic nie ginie, wszystko jest wykorzystywane tak, by mogło powstać nowe życie.
Na ruinach podbitych i zniszczonych cywilizacji powstały nowe, nieraz wspanialsze i trwalsze. To samo mógł powiedzieć o innych sprawach nie bezpośrednio związanych z samą ideą toczenia wojen.
Wszystko płynie. Tyle, że dzisiaj świat ma te najlepsze lata za sobą, bo dzisiaj z każdej kolejnej wojny nie powstała żadna wspanialsza cywilizacja i pod tym względem wojny wydają się nie mieć głębszego sensu. Może jego postrzeganie w tej kwestii zmieni się za dziesięć czy piętnaście, może więcej lat, kiedy ta cywilizacja jeszcze bardziej rozwinie się.
Ja w to akurat wierzę, aczkolwiek teraz jestem zdania, że w czasach współczesnych wojny nie mają sensu. Bo postęp w medycynie już się dokonał, a teraz on ma miejsce w sposób najczęściej niezwiązany z wojną. Nie wiem wiele o technologii, ale mogę zgodzić się z tym, że technologia się rozwija. Bardziej kiedyś tak było, ale może kiedyś okaże się wojny, które teraz się toczą sprawiły, że ta rasa ewoluowała i powstała nowa, znacznie wspanialsza — odpowiedział po chwili namysłu, aczkolwiek może się mylił. W końcu miał więcej doświadczenia, nawet, jeśli był po prostu w miarę bezstronnym obserwatorem  i kiedyś naprawdę uważał, że dawniej wojny miały więcej sensu. Nie uważał się za tchórza. Był indywidualistą i faktycznie był przeznaczony do lepszych rzeczy.
Uniósł jedną z krzaczastych brwi, słysząc to prychnięcie. Zaskoczyło go ono i dlatego nieznacznie przechylił głowę w prawo niczym zaciekawione kocie.
Przeszkadza ci to, prawda? Nie urodziłeś się niewidomy — zwrócił się do niego po chwili, po tym, jak wyciągnął pewne wnioski z postawy tego mężczyzny. Było stosunkowo dobrym obserwowałem, chociaż zwykle widział to, co chciał.
To prawda — potwierdził to. Nie zamierzał odejść od stołu dopóki jego towarzysz nie skończy posiłku. Dobrze mu się z nim rozmawiało, co było dodatkowym powodem, by pozostać przy tym stoliku.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Jude Blackburn on Wto Paź 31, 2017 12:34 am

Westchnął cicho, bo jego zdaniem właśnie wielkiego postępu nie było. A nawet jeśli był, to na pewno nie w tych miejscach, w których on był. Może u arabów dano by mu radę wyleczyć wzrok? W końcu tam wojna za wojną w sumie się toczy i na pewno coś z tego dobrego wynika. Chociaż jak to mówią, wojna wojnie nie równa i równie dobrze może się nic nie dziać.
-Teraz również tak jest, choć ludzie w swym mniemaniu doszli do momentu, gdzie nic więcej nie da się wymyślić. Bo przecież wszystko już jest, wszystko zostało powiedziane. A jedyne co nas czeka, to technologia, która nam ułatwi albo utrudni życie. Na szczęście, tego raczej nie doczekam – westchnął jakby z przekąsem, a może również z czymś na kształt ulgi. W jego sytuacji nic mu po technologii, chociaż gdyby nie nowa, niedawno wprowadzona, to nawet nie byłby w stanie zadzwonić do swoich rodziców. A tak to był i mógł nawet z nimi swobodnie rozmawiać. Rzadko, bo rzadko, ale mógł i to w jakimś stopniu było najważniejsze.
Może nie powinien o pewnych rzeczach mówić, może nie powinien się do nich przyznawać, nie powinien wspominać. Może dobrze by było, gdyby jego rozmówca sądził, że taki się urodził. Nie wiedział, czy tak było lepiej. Jedno wiedział na pewno…
-Mnie? Czemu miałoby mi to przeszkadzać. Jestem ponoć w najpiękniejszym kraju na świecie i nawet nie mogę go zobaczyć. Nawet jeśli, to teraz jestem i w żaden sposób nie można tego zmienić – odpowiedział ze wzruszeniem ramion, ale i w tym momencie rumieńce stały się większe. Oj tak, wkurzaj byłego żołnierza, który ma lekkie problemy z panowaniem ze sobą. Oczywiście niestwierdzone, bo przez długi czas, co innego było na tapecie „napraw” i zdecydowanie nie były to narastające problemy psychiczne.
Odsunął się gwałtownie od stołu, tak że ten się zatrząsł, ale nie wstał ze swojego miejsca. Zamiast tego „spojrzał” w kierunku wyjścia i wziął głęboki oddech. Starał się uspokoić, bo z jego złości nic nie wyjdzie.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Sawney on Wto Paź 31, 2017 3:54 pm

Wszelaki postęp wymagał czasu, nieraz wymagał wiele lat a nawet wieków. Wymagał czasu, którego ludzie nie mieli. Rozumiał tego mężczyznę i jego dążenia do tego, by odzyskać utracony wzrok. Zastanawiał się, czy wpadł na to, by zwrócić się z pomocą do Zaświatowców. Niektórzy posiadali takie zdolności, które mogą przywracać zdrowie. Z drugiej strony… jeśli tacy, jak on się ukrywają to temu osobnikowi byłoby trudno znaleźć Zaświatowca, który mu pomoże. Aczkolwiek może jednego już znalazł.
Bo to prawda. Rzeczy, które tworzą ludzie powinny im ułatwiać życie, czy się mylę? Na szczęście? Dlaczego miałbyś tego nie doczekać? Zabrzmiało to bardzo pesymistycznie, wiesz o tym? — odpowiedział. Może powinien wypowiadać się o ludziach w inny sposób, jakby sam był jednym z nich, ale to nie było takie proste. Bo prawdą było, że był istotą odmienną i znacznie doskonalszą od ludzi. Naprawdę nie wiedział i nie rozumiał tego, dlaczego ten mężczyzna miałby tego nie doczekać. Brzmiało to jednak bardzo pesymistycznie. Może chciał zakończyć swoje życie.
Zaczynał mu współczuć, a to w jego przypadku bardzo rzadko zjawisko. Zwłaszcza względem ludzi, ale do niego poczuł jakąś przedziwną sympatię, także wynikającą z tego, że przypominał mu jego nieżyjącą już żonę. Poza tym w miarę dobrze dogadywali się.
Wiedział jednak, że ten mężczyzna może nie chcieć by mu inni współczuli i jest to zrozumiałe.
Przeszkadza ci to. Zapewne stało się to nagle i po tym jak straciłeś wzrok nie mogłeś się z tym pogodzić, nadal nie możesz. Wciąż szukasz, wciąż masz nadzieję, że jednak będzie możliwe jego odzyskanie. Możliwie dlatego tak myślisz o technologii i medycynie. A gdyby się dało zmieniłbyś to? — odpowiedział na jego słowa, drążąc ten temat z pewną świadomością. Widział, że go denerwował, ale to było dobre. Nie można w sobie dusić pewnych rzeczy. Nie wiedział, że ten mężczyzna ma lekkie problemy ze sobą, a raczej z panowaniem nad sobą. Podobno nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezbadani. On może nie był człowiekiem, ale sam mocno odbiegał od normalności.
Uśmiechnął się kącikiem ust, widząc to, że Jude gwałtownie odsuwa się od stolika i czując, że przez to aż zatrząsł się ten stolik. Uchwycił to, że „spogląda” w stronę drzwi i najwyraźniej myśl o wyjściu.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Joe's Garage

Pisanie by Jude Blackburn on Wto Paź 31, 2017 8:44 pm

Gdyby jeszcze umiał jakiegoś znaleźć, to może wpadłby na pomysł, żeby się zwrócić do niego z pomocą. Inną kwestią było to, że on nie wiedział jakie moce mają Zaświatowcy. A jeszcze jednym, dość poważnym problemem był fakt, że Jude nie umiał prosić o pomoc. Owszem, chętnie by wrócił sobie wzrok, ale z drugiej strony proszenie o coś takiego, to było zdecydowanie poza jego możliwościami. Bo Zaświatowcy to nie lekarze, którzy w miarę możliwości muszą udzielić pomocy.
-Powinny, ale tu pojawiają się takie problemy jak dostosowanie się do nowej technologii, nauczenie się obsługiwania jej. Niektórzy ludzie są na to za starzy, a innym brak odpowiednich możliwości poznawczych. Pewnie jakby poszukać znajdzie się więcej powodów, dla których to problem, a nie ułatwienie – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. -Bo znając moje szczęście skonsumuje mnie jakieś choróbsko, ulegnę wypadkowi lub sam będę miał tego wszystkiego dość. Wiem i co z tego?
Rozpaczać nie zamierzał. Był starym psem, któremu raczej już nic nie pomoże. A obecny stan sprawiał że tylko popadał w coraz większą depresję. W dodatku depresję pomieszaną ze skłonnościami destrukcyjnymi i jeszcze problemy psychiczne, które wyniósł z wojska.
Normalnie mieszanka wybuchowa, która tylko czeka na odpowiedni moment by wybuchnąć. Nie zamierzał silić się na sztuczny optymizm, na szukanie pozytywów. On nawet ich nie chciał. Bo sam ich nie dostrzegał. Nie umiał się dostosować do sytuacji, w której się znalazł, a przez to miał poważne problemy z tym, by się odnaleźć czy chociażby spróbować zmienić nastawienie.
Słysząc co mówi Sawney na jego twarzy odmalowało się coś między przerażeniem, a bezdennym smutkiem i bezsilnością. Bo w sumie tak dokładnie było, ale to wcale nie znaczyło, ze chciał o tym słuchać. Właśnie dlatego znów te wszystkie emocje dosłownie wyparowały z twarzy Juda, by ich miejsce zająć mogła złość. Łatwiej było się złościć, nawet jak to nie miało sensu. To było łatwiejsze, niż pokazanie, że to naprawdę boli i męczy.
-Jestem zmęczony szukaniem rozwiązania, którego nie ma. Którego nie może mi dać ani medycyna, ani technologia – stwierdził, a właściwie warknął, co przy jego głębokości głosu mogło robić należyte wrażenie. -Nie da się, próbowałem wszystkiego, nawet przyjechałem do tego cholernego kraju! – Uderzył ze złością rękami w stolik, aż ustawione na nim rzeczy podskoczyły radośnie. Kubek z kawą się przewrócił, a resztka jego zawartości wylała się do ciasta. Cofnął dłonie ze stołu, a potem wziął głęboki oddech, przymykając oczy. Równie dobrze mógłby chodzić z zamkniętymi, różnicy mu to nie zrobi.
Nie chciał wyjść, chciał ochłonąć, ale to będzie trudne jeśli Sawney zamierzał drążyć ten temat.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach