Hard Rock Cafe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Hard Rock Cafe

Pisanie by Luciferum on Czw Wrz 21, 2017 10:20 pm

obrazek
Mianem przytulnej można nazwać kawiarenkę Hard Rocke Cafe, gdzie wstąpić może każdy spragniony lub potrzebujący chwili wytchnienia od spacerowania, zwiedzania czy chociażby załatwiania spraw na mieście. Można tutaj również wpaść na obiad, gdy się go z jakiegoś powodu opuściło.
avatar
Luciferum

Kieszenie : Wszystko co potrzeba, by zmienić świat na lepsze.
http://luciferum.forumpolish.com/t36-wzor-karty-postaci#48 http://luciferum.forumpolish.com/t37-wzor-informatora#50

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Matthew Hayes on Nie Paź 29, 2017 10:39 pm

Znów padało. Co prawda dla młodego lekarza pogoda była kwestią dość obojętną, to jednak przyjęło się by mieć o niej zdanie. A skoro planował kilka ostatnich dni przed rozpoczęciem pracy poświęcić na poznanie hermetycznego środowiska Luciferum i rozeznanie w tym, gdzie znajdują się najważniejsze miejsca i urzędy - można było rzec, że deszcz skutecznie pokrzyżował plany chłopaka. Do tego już podczas ich realizacji, więc teraz zmoknięty wpadł do najbliższej możliwej kawiarni czemu towarzyszył cichy dźwięk dzwoneczka przy drzwiach. Pora była jeszcze przedpołudniowa, mimo to ciężkie chmury sprawiały że na zewnątrz było na tyle ciemno by w lokalu zapalić światła sufitowe.
Nie tylko Matthew zdecydował się najwyraźniej na coś ciepłego do picia, jako że w Hard Rock Cafe poza obsługą znajdowało się jeszcze kilka osób. Otarł parę kropel utrudniających widoczność z oczu i niespiesznie skierował do kontuaru, za którym stała przemiła baristka. Z uprzejmym uśmiechem zamówił u niej zwykłą, zieloną herbatę i oczekując na napój pokrótce rozejrzał się, poszukując wolnego miejsca. Uwagę Hayesa przykuł stolik nieopodal wejścia z widokiem na ulicę, a także wygodne kanapy pod ścianą. Do namysłu miał znacznie mniej czasu niż mu się wydawało i filiżanka z gorącym napojem postawiona z cichym stukiem na blacie skutecznie wyrwała go z rozważań. Podziękował skinąwszy przy tym głową, a następnie wybrał wariant który zwyczajnie był bliżej - stolik nakryty obrusem w biało błękitną kratkę. Brunet odstawił na nim herbatę, a na wolnym miejscu po swojej prawej stronie odłożył starą, skórzaną torbę listonoszkę, o oparcie krzesła zawieszając ciemnobrązowy płaszcz.
Młody lekarz mógł obserwować zarówno tych mieszkańców Luciferum wewnątrz kawiarni, jak i przemykających na zewnątrz w strugach coraz silniej padającego deszczu. To też w jakiś sposób mógł zaliczyć do 'poznania okolicy', prawda? Czekając aż napój przestygnie (oraz aby nie wydać się wszystkim naokoło dziwakiem który gapi się na obcych) wyjął z torby książkę, jedną z tych które nabył przed przybyciem do miasteczka w księgarni w Auckland. Jej treść traktowała o współczesnych metodach leczenia chorób cywilizacyjnych, a przecież lekarz zawsze musi się dokształcać.
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Anders Wulfson on Pon Paź 30, 2017 12:12 am

Niby wiosna, a pogoda niezbyt radosna. Nie dość, że deszcz to jeszcze wiatr czasem mocniej zacinał. Przed miesiącem, a nawet dwoma mieli tu huragan, więc mógł on nieco namieszać w aurze pogodowej, ale do tego czasu wszystko powinno się uspokoić. No chyba, że zima doszła do wniosku, że łatwo za wygraną nie da i nieco im przedłużyła porę deszczową.
Skórzana kurtka, na którą się zdecydował nie miała kaptura, a co za tym szło troszkę w niej zmókł. No dobrze, nie troszkę, a bardzo. I jeszcze go zawiało, więc jak nic pewnie będzie musiał się wygrzać, ale to później. Na mieście miał do załatwienia jeszcze parę spraw, chociaż to go nie powstrzymało przed wstąpieniem do kawiarni. Miał też dwa ostatnie ciastka ryżowe z truskawkowym nadzieniem, więc nie było źle.
Do kawiarni wszedł, naruszając oczywiście dzwonek. Nikogo to nie zdziwiło, nikogo to nie zaskoczyło. Pojedyncze osoby może podniosły na niego spojrzenie. Tu komuś pomachał, tam komuś rękę uścisnął. Ogólnie przywitał się z tymi znanymi, podczas krótkiej wędrówki do lady, gdzie zamówił kawę. Czarną jak piekło, mocną jak wódka i gorzką jak najlepsza czekolada.
Przemknął błękitnym spojrzeniem po otoczeniu i w sumie większość tutaj siedzących ludzi mniej lub bardziej kojarzył. A to z pracy, a to z sąsiedztwa, a to ogólnie z miasteczka, bo gdzieś im tam dzień dobry powiedział, temu żonę zbałamucił, a tamtemu córkę na złą drogę sprowadził. Nie zamierzał się nimi przejmować, bo w razie czego był sobie w stanie z nimi wszystkimi poradzić.
Dostrzegł jednak nową osobę, której wcześniej nie spotkał – a na pewno by wiedział, by jednak był wzrokowcem i pamiętał twarze. Gdy dostał swoje zamówienie, podszedł do Matthewa.
-Wolne? – Zapytał z ciepłym uśmiechem. Może nie powinien się wpraszać – nie żeby pierwszy raz to robił, ale wychodził z założenia, że zawsze w towarzystwie jest milej. A Nowa Zelandia, kraj pełen otwartych ludzi. Życzliwych ludzi, którzy nie bali się obcych.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Matthew Hayes on Pon Paź 30, 2017 12:48 am

Każda książka z jaką się zapoznawał sprawiała mu dużo przyjemności, jednocześnie pobudzając w nim tęsknotę za księgozbiorem pozostawionym w 'domu'. Czym innym jednak były odwieczne prawa wszechświata, a owoc pomysłowości, spostrzegawczości i kreatywności ludzi na przestrzeni wieków. Te drugie, co oczywiste, czytało się lżej i łatwiej przyswajało. Jako, że nie posiadał żadnych umiejętności leczniczych musiał polegać na wiedzy i zdolnościach, których opanowanie było wymagane od ludzkich lekarzy. Matthew miał przy tym tyle szczęścia, by teorię mieć popartą całymi latami praktyki, oraz wybitną pamięcią.
Ludzie wchodzili i wychodzili z Hard Rock Cafe, zielona herbata zdążyła przestygnąć na tyle, że brunet mógł upić pierwszy łyk i nie poparzyć sobie przy tym podniebienia. Życie spokojnego miasteczka toczyło się swoim tempem i, przynajmniej na razie, nic nie wskazywało na to by w pobliżu ktoś potrzebował pomocy. Dlatego też słysząc tuż obok siebie nieznajomy głos Matt uniósł głowę znad książki i wyprostował się, patrząc na mężczyznę przed nim błękitnymi oczami wyrażającymi odrobinę zdziwienia z nagłego zainteresowania jego spokojną osobą. Czyżby znów zapomniał o upływie czasu? Niemożliwe, tym razem rzeczywiście minęła raptem chwila odkąd usiadł przy stoliku. Upewniwszy się przed samym sobą, że nie chodziło o jego 'niecodzienne zachowania' a zwykłą ludzką uprzejmość, chłopak uśmiechnął się lekko mrużąc przy tym powieki.
- Oczywiście, zapraszam. - Odpowiedział uprzejmie i gestem dłoni wskazał na jedno z wolnych krzeseł. Ton głosu Matta był niezwykle spokojny, spojrzenie zaś jakby zmęczone, charakterystyczne dla osób które dużo w życiu widziały. Lub studentów w trakcie i tuż po sesji. Nie zdziwiło go zachowanie miejscowych, przynajmniej nie tak jak pierwszego dnia. Wiele miejsc na świecie mogłoby brać przykład z otwartości i tolerancji Nowozelandczyków okazywanej na każdym kroku. Mimochodem Hayes przyjrzał się uważniej nieznajomemu kiedy ten przysiadał się, miał przyjemną aparycję i ubierał dość elegancko. Chyba. Ocenianie walorów estetycznych ludzkiej mody to jeden z tych aspektów, których raczej nigdy nie będzie w stanie pojąć dostatecznie szybko nim ulegną zmianie w coś kompletnie przeciwnego. Rzucił Andersowi jeszcze jeden delikatny uśmiech i wrócił do swojej książki. Jeśli czegoś się nauczył przebywając w miejscach publicznych to tego, aby nie kontynuować rozmowy kiedy się nie wie czy druga strona sobie tego życzy. A brunet nie chciał mieć od pierwszego tygodnia przyczepionej łatki typa, który chodzi i zagaduje wszystkich wokół. Zaczęłyby się pytania, których nie chce usłyszeć żadna istota ukrywająca swoją tożsamość.
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Anders Wulfson on Pon Paź 30, 2017 10:58 am

Zaproszony postawił swoja kawę na blacie tego stołu, a także zdjął przemoczona kurtkę. Dobrze, że była to wysokiej jakości skóra, a nie jakaś podróbka, a dbanie o nią również troszkę kosztowało, ale zdecydowanie warto było. Potem zajął sobie wskazane przez mężczyznę krzesło i od razu upił łyk gorącej kawy, co sprawiło, że zamruczał z zadowoleniem. Piekielna kawa dobra na wszystko. A już na pewno na takie kaprysy pogody. No, ale nie samą kawą człowiek żyje, a po coś się dosiadał do innej żywej istoty.
Przechylił głowę, tak by zobaczyć tytuł czytanej przez młodzieńca – jakkolwiek to nie brzmiało – książki, by potem delikatnie się uśmiechnąć. To mu się towarzystwo oczytane trafiło, a on taki trochę gbur, granatem od pługa oderwany.
-Ciekawa lektura, nowy lekarz w mieście? – Zapytał niby od niechcenia. Cóż lekarze nie specjalnie go interesowali, chociaż z takimi podczas rozmowy czasami miały tendencje wychodzić ciekawe rzeczy. Zamknął w dłoniach kubek, z którego pił i uśmiechnął się wesoło.
-Nowy w mieście, co? – To już było znacznie bardziej interesujące. A że chłopaka w sumie pierwszy raz na oczy widział, to taki wniosek miał trochę sensu. Ale zaraz się okaże, czy był prawidłowy.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Matthew Hayes on Pon Paź 30, 2017 11:34 am

Po prawdzie ucieszyła go okazja do podjęcia rozmowy z mieszkańcem Luciferum, zwłaszcza to że mężczyzna sam ją zainicjował więc kontynuowanie nie powinno być dla żadnej ze stron niezręczne.
- Zgadza się, dopiero się przeprowadziłem – Ponownie udało mu się złapać kontakt wzrokowy z siedzącym obok, i nie bał się go utrzymywać. Z całej postawy młodego człowieka biła życzliwość i zwykła ludzka uprzejmość. Ktoś powiedziałby wręcz, że naiwność niedoświadczonego losem młokosa. Wyciągnął rękę na powitanie w kierunku Andersa i z uśmiechem na ustach przedstawił się – Matt Hayes, internista o ile Pan Bóg dopomoże – Już dawno zauważył, że podobne zwroty traktowano raczej w formie żartu, nie zaś poważnego zawierzenia swojego losu Stwórcy. I że świetnie przełamywały pierwsze opory w konwersacji.
W zasadzie gdyby tak przyjrzeć się powłoce młodego lekarza, to stanowił kompletne przeciwieństwo blondyna siedzącego z nim przy stoliku. Ubrania które nosił były proste, z neutralnych tkanin i niezbyt wyszukane, takie których nie żal zniszczyć przy ciężkiej pracy a jednak eleganckie. Widoczne na każdym kroku różnorodności boskiego stworzenia fascynowały bruneta i postrzegał je jedynie jako ciekawostkę. Kultura nakazywała, aby podczas rozmowy oderwać się od niekoniecznych działań, dlatego właśnie zamknął książkę i swobodnie położył na niej dłonie.
- W zasadzie miałem sobie zrobić spacer po mieście, ale widzi pan... och, przepraszam, z kim mam przyjemność?
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Anders Wulfson on Pon Paź 30, 2017 2:57 pm

Luciferum chyba przeżywało drugą młodość skoro ludzie tak chętnie do tego miejsca ciągnęli, a przynajmniej tak w tym momencie zaczął myśleć Anders.
-Przymus czy chęć oderwania się od wielkomiejskiego życia? – Zapytał, chociaż może nie powinien. Po rozmowie z Heishiro miał wrażenie, że naprawdę czasem zadaje za dużo pytań. Może by poniekąd uznał to za prawdę, gdyby nie fakt, że nie zadawałby wcale tak dużo pytań, gdyby ludzie chcieli z nim rozmawiać.
Uścisnął dłoń chłopaka, uśmiechając się do niego wesoło, chociaż nieco uniósł w górę brwi. Tak, wzmianka o bogu nieco go zaskoczyła, bo w sumie… jakby nie patrzeć sam nim był.
-Boga w to lepiej nie mieszaj, bo jeszcze gotów ci pokrzyżować plany. Lepiej… po prostu daj z siebie wszystko – odpowiedział, chociaż może powinien się w tym momencie ugryźć w język? Był osobą naprawdę słabo, właściwie w ogóle wierzącą. A że był tolerancyjnym Kiwi, to nie zamierzał w tym momencie do niczego namawiać, ani nawet niczego krytykować. Co nie zmieniało faktu, że zwrot, którego użył ten chłopak był raczej nieco przestarzały, nie wspominając o tym, że nawet zagorzali katolicy nie mieli w zwyczaju go używać. Kojarzyło się to raczej z księdzem.
-Anders Wulfson, miło mi cię poznać Matt. I tak, pogoda wszystkim chyba spłatała brzydkiego psikusa. Niby wiosna, a jednak w powietrzu ciągle czuć zimową aurę. Niemniej jak ci się tu podoba? Bo coś już pewnie widziałeś, a przynajmniej mam taką nadzieję – uśmiechnął się ciepło.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Matthew Hayes on Pon Paź 30, 2017 7:03 pm

- Chyba po prostu potrzeba mi spokoju. Tak... - odpowiedział po chwili namysłu oraz kolejnym łyku ciepłej herbaty. - No i macie wolną posadę w przychodni, a gdzieś praktykę lekarską muszę zacząć. - Dodał, optymistycznie jak zwykle.
Swojego zajęcia Matt nigdy nie traktował jako przymus, nie ważne jak postrzegano je na przestrzeni lat. Jeśli już, to jako zaszczyt i ogrom odpowiedzialności spoczywający na nim. Spełniał się niosąc wsparcie i pomoc tym, którzy tego najbardziej potrzebowali. Zdążył jednak zrozumieć jak działa niezobowiązująca rozmowa wieki temu, przez co nie przywiązywał szczególnej wagi do jej biegu. Podobnie nie zdziwiła go postawa Andersa, który wolał nie mieszać Boga w wydarzenia losowe. Kąciki ust drgnęły brunetowi jedynie trochę mocniej ku górze w lekkim rozbawieniu.
- Taki mam plan, zawsze poświęcam się podejmowanej pracy. - Choć z resztą swoich braci nie miał kontaktu to pamiętał, że niektórych istnienie ateistów lub innowierców potrafiło zniechęcić do wypełniania powołania. Hayes'owi nazewnictwo bogów przez inne religie kompletnie nie przeszkadzało, wszak istniał tylko Jeden. Skinął głową potwierdzając przemyślenia rozmówcy na temat średnio przyjemnej jak na obecną porę roku pogody. Nie trzeba byłoby być Zaświatowcem by odnieść wrażenie, że podobną konwersację odbywało się wielokrotnie podczas jednego życia.
- Nie bardzo, dopiero się wprowadziłem. Do tej pory poza okolicą w której wynajmuję kawalerkę byłem jeszcze tylko złożyć podanie o przyjęcie do pracy na... East Side, tak? - Gołym okiem dało się poznać, że chłopak niespecjalnie orientował się na nowym terenie.


Ostatnio zmieniony przez Matthew Hayes dnia Pon Paź 30, 2017 8:14 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Ylva Lindberg on Pon Paź 30, 2017 8:12 pm

Deszcz. Okropny siąpający deszcz, który wcale nie był przyjemny. Deszcz, do którego niby powinna być przyzwyczajona, bo przecież w tym okresie non-stop padało. Kap, kap, kap. To dlaczego ją to tak irytowało? Włosy mokre, ubranie mokre, zimno, aż ją jakaś cholera brała - podejrzewała, że nie tylko ją. Dobrze, że w ostatniej chwili zorientowała się, że może jednak nie być tak sucho, jak oczekiwała i wzięła ten płaszcz. Jak zwykle, intuicja jej nie zawiodła i dzięki niej właśnie nie mokła tak bardzo jak kilka osób, które w pośpiechu mijały ją, uciekając do domów, czy też do innych suchych miejsc. Sama Ylva na swój cel wybrała Hard Rock Cafe, gdzie było ciepło, sucho i na pewno znalazłoby się tam parę jej znajomych, więc nie siedziałaby przynajmniej sama jak kołek, patrząc się na wszystkich i tylko tyle. Nie lubiła pozostawać poza tłumem, a miała tę przewagę, że jako zastępca burmistrza znała większość ludzi w Luciferum, więc raczej na pewno by kogoś tam znała. Nawet z widzenia, w końcu dużo ludzi przychodziło do ratusza z jakimiś sprawami, a te mniej ważne odsyłano tak trochę do niej, coby się poduczyła. Doceniała to, chociaż pewnie nie do końca mogło to tak działa, no ale cóż, przecież nie będzie ona mówić samemu burmistrzowi co ma robić, jakżeby śmiała? Uśmiechnęła się pod nosem na swoje myśli i weszła pewnym krokiem do kawiarni, niemalże krzywiąc się na dźwięk dzwoneczka. Rany, czasem miała ochotę go zerwać i cisnąć nim o ziemię, ale jakoś się jeszcze powstrzymywała - jakoś tak drażnił ją ten dźwięk, może to dlatego, że ostatnimi czasy przyzwyczaiła się do ciszy i spokoju, rzadko też wychodziła z domu, wpierw ze strachu, że kogoś zrani, a potem zwyczajnie była zbyt zajęta. Gdy stanęła w pomieszczeniu, dotarł do niej jakby nieco spóźniony impuls (Hel chyba znowu robiła się leniwa), że nie jest tu jedynym Naczyniem. Nawet zaczęła się rozglądać za tą osobą, ale wtedy ktoś ją zawołał, ktoś przywitał i jakoś tak znalazła się przy ladzie, nie zwracając uwagi na otoczenie i zamówiła zwykłą latte, bo nie była akurat w nastroju na nic poważniejszego. Zaczęła kierować się w stronę wolnego stolika, kiedy jej wzrok padł na dobrze znaną jej postać - Andersa Wulfsona, kogoś, kogo uważała za przyjaciela. Może nie najlepszego ze wszystkich, ale zdecydowanie przyjaciela. Uśmiechnęła się i ruszyła w jego stronę dziarskim krokiem, oczywiście ze swoją kawą. Prędko dotarła do jego stolika i delikatnie 'tyrpnęła' go w ramię, nadal się uśmiechając, a dopiero po chwili zauważając jego towarzysza.
- Anders, nie sądziłam, że cię tu zastam. - odezwała się, zerkając na młodego chłopaka. - To twój nowy znajomy? Przedstawisz mnie?
avatar
Ylva Lindberg

http://luciferum.forumpolish.com/t245-ylva-lindberg#567 http://luciferum.forumpolish.com/t249-ylva-lindberg#568 http://luciferum.forumpolish.com/t250-mowi-lindberg#569

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Anders Wulfson on Pon Paź 30, 2017 9:23 pm

Pokiwał ze zrozumieniem głową, bo w sumie… Nowa Zelandia to było doskonałe miejsce, dla osób które potrzebowały spokoju. A Luciferum pod tym względem również było trafioną „inwestycją”. Roześmiał się dźwięcznie.
-Nasza przychodnia to dobre miejsce, kolorowe i na pewno… będzie obfitować w mnóstwo ciekawych doświadczeń. – Oj tak, coś o tym Anders wiedział. W sumie sam by bogiem, więc… wiedział, że w mieście tym mieszkają jeszcze większe dziwactwa niż on, chociaż oczywiście nie miał pojęcia, że z jednym z nich rozmawia. Chociaż zapewne nie byłby wybitnie z tego powodu niezadowolony.
Lubił Zaświatowców, nie byli nudni. Byli również na swój sposób bardzo barwnymi postaciami. Takimi zdecydowanie godnymi uwagi.
-Tylko nie za mocno, bo ci życie ucieknie. Mniej też coś z życia – doradził mu Anders i w tym momencie rozległ się odgłos dzwoneczka, jeden z wielu. Znów ktoś wchodził do kawiarni, chociaż tym razem towarzyszyło temu… pewne odczucie. Oho, jakiś bóg się pojawił, tudzież bogini. I może powinien się zainteresować, zwłaszcza że potem rozległo się całkiem sporo powitań, ale w sumie… on miał co robić, a jak to będzie jakiś znajomy, to sam go złapie.
-Tak, dokładnie tam jest przychodnia. Dużo świeżego powie... – uciął, gdy poczuł, że ktoś go zaszedł od tyłu, a potem dotyk na ramieniu. Od razu obejrzał się za siebie, a widząc znaną pannę, aż się rozpromienił, niczym dziecko. Zaraz też powstał, by przywitać się z nią należycie. Objął ją lekko w tali i ucałował w policzek.
-Witaj, Ylva. To, żadne z nas się nie spodziewało tego spotkania, ale takie są chyba najlepsze, prawda? – Rzucił z wesołym uśmiechem. A gdy zapytała o jego towarzysza. -To, moja droga, jest Matt Hayes. Będzie internistą na stażu u nas w przychodni. Matt, to jest Ylva Lindberg, zastępczyni naszego ukochanego burmistrza – nieco ironii mu się wkradło w słowo „ukochanego” doczepionego do burmistrza, ale któż mógł go za to winić? Nie lubił ludzi, którzy mieli więcej władzy od niego.
-Siadaj z nami, kochana – mówiąc to udostępnił jej krzesło, a nawet je odsunął, by mogła na nim zasiąść. Kiedy chciał, umiał być dżentelmenem.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Matthew Hayes on Wto Paź 31, 2017 1:54 am

Musiał przyznać, że dobrze mu się rozmawiało z Andersem. Poza zakupami i załatwianiem wszelkich niezbędnych detali dotyczących zarówno przeprowadzki jak i podjęcia pracy w nowym miejscu, była to jego pierwsza poważna interakcja z kimś, kto zdawał się świetnie znać Luciferum oraz jego mieszkańców. Nie trudno było zauważyć od momentu, w którym wkroczył do Hard Rock Cafe że utrzymywał przyjacielskie stosunki z większością osób w lokalu. Matt odbierał to jako dobry znak i być może nawet okazję do zwiedzania urokliwego miasteczka w przyjemnym towarzystwie.
Brunet nie mógł powstrzymać cichego śmiechu kiedy usłyszał o 'korzystaniu z życia', powstrzymał się jednak od komentarza. Zamiast tego spuścił wzrok na zamkniętą książkę, której grzbiet mimochodem gładził opuszką jednego z palców. Nim Hayes zdążył cokolwiek powiedzieć, dzwonek przy drzwiach kolejny raz odezwał się, a osoba odpowiedzialna za jego rozbudzenie wzbudziła równie dużo zainteresowania sobą (jak nie więcej) co Wulfson. Bardzo szybko okazało się, że nie bez powodu. Kobieta nie dość, że znała jego nowego znajomego - piastowała urząd zastępcy burmistrza! Z szerokim uśmiechem, gdy przedstawiony, uniósł się z krzesła i podał jej dłoń na powitanie.
- Bardzo miło mi poznać. Pani kolega chyba właśnie próbował oswoić mnie z nowym miastem i społecznością, jeśli dobrze zrozumiałem zamiary. - Jakby ktoś przeczytał wstęp do dowcipu, dwóch bogów i archanioł zasiedli przy wspólnym stoliku w kawiarni, w niezłych humorach pomimo pogody na zewnątrz. Na powierzchni pokrytej błękitno białą kratą obrusu zaczynało brakować miejsca, więc aby nie zagracać ograniczonej przestrzeni młody lekarz zgarnął książkę z powrotem do swojej torby, a następnie uważniej przyjrzał się Ylvie. Matt musiał przyznać, że można było uznać ją za równie piękną co młodą, z pewnością liczyła sobie mniej lat niż tyle, na ile skonstruował swoje obecne naczynie - Nie ukrywam, że chciałbym zostać w mieście na dłużej o ile będzie to możliwe po odbyciu praktyk, ale na razie gubię się nawet w drodze do sklepu.
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Ylva Lindberg on Wto Paź 31, 2017 5:58 am

Ylva bez żadnego wahania oddała gest Andersa, również całując go w policzek i zaśmiała się na jego słowa.
- Czy ja wiem? Ale dopóki nie wywiąże się żadna kłótnia, będzie dobrze. - powiedziała, wzruszając ramionami i odgarnęła kosmyk swoich czarnych włosów z twarzy. Ruszyła w stronę odsuniętego w jej stronę krzesła, ale zanim tam dotarła, młodzik (chociaż chyba jej rówieśnik, albo i starszy) wstał, podając jej rękę w geście powitania.
- Mi również miło pana poznać. I tak, Anders to naprawdę złoty człowiek, więc sądzę, że jak zwykle po prostu chciał być pomocny. - nie mogła się powstrzymać i posłała staremu znajomemu znaczące, ale i żartobliwe spojrzenie, po czym usiadła na krześle, odrobinę przysuwając się do stołu i stawiając na nim swoją kawę. Gdyby wiedziała, że właśnie rozmawia z Zaświatowcem, pewnie zachowywałaby się troszeczkę ostrożniej, może nie miałaby się ochoty zabawić kosztem niewinnego człowieka, no ale cóż, jasnowidzką nie była i nie miała pojęcia. Zdawała sobie sprawę tylko z tego, że Anders to także Naczynie, ale to już dzięki Hel, sama by się pewnie nie zorientowała.
- Chciałby pan zostać? Zapraszamy, zapraszamy. W końcu Luciferum to magiczne miejsce, nie wydaje mi się, żeby ktoś, kto tu przyjechał, szybko wyjechał. A pewnie bym o czymś takim słyszała. - uniosła lekko jedną brew do góry i nie umknęło jej jego wcześniejsze przypatrywanie się. Wydawało się jej, że coś nie do końca było w porządku, ale nie mogła chwycić tej myśli i jej utrzymać, więc po sekundzie zastanowienia się w końcu ją porzuciła. Także pozwoliła sobie na uważniejsze oględziny jej nowego znajomego - zdecydowanie był przystojny, jak ci wszyscy lekarze z tych serialów, wydawał się też być miły, ale było też w nim coś, co niekoniecznie wywoływało u niej pozytywne odczucia. Może to dlatego, że raczej wobec obcych osób była nieufna? Może i tak.
- W takim razie niech Odyn ma cię w opiecie, drogi internisto. - powiedziała to lekko żartobliwym tonem, ale przecież nadal wierzyła w bogów skandynawskich i praktykowała swoją religię (głupio by było, gdyby nie wierzyła, szczególnie po rytuale). - A może opowiedz nam trochę o sobie, hm? Dawno już nie widziałam nikogo nowego, więc będziesz musiał mi wybaczyć moje... Podekscytowanie.
avatar
Ylva Lindberg

http://luciferum.forumpolish.com/t245-ylva-lindberg#567 http://luciferum.forumpolish.com/t249-ylva-lindberg#568 http://luciferum.forumpolish.com/t250-mowi-lindberg#569

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Anders Wulfson on Wto Paź 31, 2017 12:11 pm

Spojrzał na swoją towarzyszkę z lekkim zaskoczeniem. Chociaż to powitanie zdecydowanie mu się podobało. W ten sposób mógłby się witać z paroma osobami – zdecydowanie.
-Czemu mielibyśmy się zacząć kłócić? – Zapytał z miną niewiniątka, którym zdecydowanie nie był. Niemniej zależało mu na dobrych kontaktach z Ylvą i bynajmniej nie tylko dlatego, że była zastępca burmistrza. Była również jedną z nielicznych Bogiń, którą dało się lubić.
Uniósł w górę jedną z brwi, gdy chłopak zaatakował jego towarzyszkę wyciągniętą ręką. No cóż, wielu ludzi nie wiedziało jak się należy z damą witać, ani zachować w jej towarzystwie. On nic mówić w tej chwili nie zamierzał, chociaż jak zawsze… obserwował i zapamiętywał pewne rzeczy.
-Dobrze zrozumiałeś zamiary? – Nieco był tym zaskoczony. Ludzie zwykle dobrze odczytują, to co chce się zrobić. No chyba, że mają wybitnie złe doświadczenia z ludźmi. Więc to wahanie było nieco dziwne. -Oto to… słuchaj pani, bo mądrze prawi – odpowiedział promiennym uśmiechem, który sprawił, że w jego policzkach pokazały się urocze dołeczki.
Gdy pani wygodnie się rozsiadła, sam wrócił na swoje miejsce i również się wygodnie rozsiadł. Zaraz też w dłoniach zamknął swój kubek kawy. Uśmiechem obdarzył zarówno przyjaciółkę, jak i nowego znajomego, chociaż potem bawił się w obserwatora i słuchacza, bo… cóż tak mu było poniekąd wygodnie. Chociaż no dobrze, nie byłby bogiem poezji, gdyby siedział od tak cicho. To było wbrew jego naturze.
-Cóż wszystko zależy od ciebie, wyganiać cię stąd na pewno nikt nie będzie – dorzucił swoje trzy grosze do tego wszystkiego. Lekko jednak zmarszczył brwi, gdy padło stwierdzenie o tym, że nie słyszała by ktoś stąd wyjeżdżał. Cóż on jakiś czas temu wyjechał, ale wrócił. Luciferum miało w sobie coś takiego, że jednak przyciągało do siebie. I nawet jeśli się je opuściło na jakiś czas, to zawsze się do niego wracało.
Wzdrygnął się na wspomnienie o Odynie. Ta, cudowne towarzystwo mu się trafiło. Ten o Bogu, a ta o Odynie. I co on biedny ateista ma począć? Ostatecznie wygodniej się rozsiadł i sięgnął po swoją kawę. Niech ktoś inny mówi za niego, a Ylva była w te klocki dobra.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Hard Rock Cafe

Pisanie by Matthew Hayes on Wto Paź 31, 2017 6:28 pm

Był przyzwyczajony do tego, że choć bardzo się starał często nie do końca trafnie formułował myśli. Potrafiły również mylić mu się zwyczaje i uprzejmości, ale wszelkie braki starał się nadrabiać szczerością i optymizmem. Zwykle działało, chociaż wielokrotnie spotykał się przez to ze zdziwieniem lub radykalną zmianą tempa rozmowy. Dawno przestał reagować nerwowo kiedy tak się działo, zresztą czy pocałunek w dłoń był jeszcze praktykowany wśród młodych śmiertelników? Chyba nie wszystkich, znów musi przypomnieć sobie savoire-vivre.
- Dziękuję i mam nadzieję, że przychylnie spojrzy także na was oboje. – z szerokim uśmiechem i pokornym skinieniem głowy w kierunku rozmówców odwzajemnił uprzejmości. Prywatne wierzenia śmiertelników w obliczu majestatu Pana nie miały większego znaczenia, wszak czy rozdzielony na kilkadziesiąt nazywanych rożnie bóstw czy przedstawiany jako Jeden w trzech osobach – Bóg był jeden, wszechmocny i wszechwiedzący. Na każde stworzenie patrzył z równą troską i miłością.
Do tego momentu wszystko przebiegało gładko i sympatycznie, ale nadeszła pora pytań. Setki lat minęły odkąd ostatnim razem spinał się opowiadając o swoim pochodzeniu, niemniej jednak zawsze czuł że wymijającymi, lecz zgodnymi z prawdą ogólnikami ‘oszukuje system’. Anioły nie mogły kłamać, akt ten stanowił dla nich coś niewyobrażalnego i często stanowił pierwszy krok do Upadku. Sariel z każdą nową przybieraną tożsamością i miejscem pobytu czuł się nieswojo. Ukrywał się i nie pomagało tłumaczenie sobie raz za razem, że przecież robił to dla dobra istot które przysiągł ochraniać i im pomagać. Ludzie rożnie reagowali na Zaświatowców, lecz brunet nie miał złudzeń, że Archanioła którego ponad tysiąc lat temu Kościół wraz z kilkoma braćmi ot tak sobie wykreślił i zakazał modlitw do nich nikt nie powita z otwartymi ramionami. Matt przygryzł wargę od środka, choć nie przestał się uśmiechać.
- Cóż, jak już mówiłem Panu Andersowi, dopiero sprowadziłem się do Luciferum. Nawet nie pochodzę z Nowej Zelandii. – zaśmiał się cicho i upił kolejny, taktyczny łyk zielonej herbaty z filiżanki. Płynu ubywało nieubłaganie z każdym takim fortelem, a Hayes doskonale zdawał sobie sprawę, że nie zaspokoił ciekawości tubylców nawet w jednym procencie. Zwłaszcza młodej kobiety, która wydawała się mieć cały czas na baczności. Nie dziwił jej się, ot oznaka zdrowego rozsądku w pani burmistrz – Mam liczną rodzinę, bardzo religijną. Coś jak Amisze, dlatego jeśli wydaje się że jestem jak ‘wyjęty sprzed paru dekad’... sposobu wychowania nie mogłem wybrać, ale postaram się jak najprędzej dostosować. – wzruszył delikatnie ramionami. Ani przez chwilę nie stracił rytmu, nie zawahał się i chyba też, póki co, udało mu się nie wyjść na wielkiego dziwaka. Przynajmniej taką miał nadzieję, bo zarówno mężczyzna który go powitał jak i jego młodsza przyjaciółka wydawali się ciepli i serdeczni. Byłaby szkoda zrazić ich do siebie w pierwsze dziesięć minut, czy kiedykolwiek później.
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach