Nabrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Nabrzeże

Pisanie by Luciferum on Czw Wrz 21, 2017 2:35 pm

obrazek
Wbrew pozorom Luciferum nocą nie śpi. Wiele atrakcji dostępnych jest właściwie tylko i wyłącznie po zmierzchu. Nabrzeże oferuje całe multum miejsc, w których można spędzać czas. Od kawiarenek, po niewielkie sklepy z różnym asortymentem. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, ewentualnie doskonały punkt obserwacyjny.
avatar
Luciferum

Kieszenie : Wszystko co potrzeba, by zmienić świat na lepsze.
http://luciferum.forumpolish.com/t36-wzor-karty-postaci#48 http://luciferum.forumpolish.com/t37-wzor-informatora#50

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Hestia Vaughan on Sob Paź 14, 2017 12:59 am

/Początek

Powinna wrócić do domu. W sytuacji w jakiej się znalazła, każda rozsądną osoba by to zrobiła. Lecz nie ona... Musiała w spokoju zebrać myśli o tym, co się wydarzyło, zanim pokaże się ojcu. Nadal nie wiedziała, co jej się przytrafiło. Jednego dnia wszystko wyglądało normalnie, potem była tylko ciemność i na koniec obudziła się wiele dni później... Z czymś dziwnym. Z czymś, czego nie potrafiła na razie nazwać. Czyżby była obiektem eksperymentów? W końcu mieszkała w Luciferum. Tu wszystko było możliwe.
- Nie panikuj. Wszystko da się wyjaśnić- pomyślała, idąc samotnie nabrzeżem. Nadal była ubrana w te same ubrania, co tamtego dnia. Lecz były one trochę podarte i ubrudzone. Nawet jej włosy sprawiały wrażenie, jakby była bezdomną. I gdy tylko usiadła sobie na ziemi, by trochę odpocząć, jeden z przechodniów faktycznie wziął ją za żebraczkę i rzucił jej banknot.
- Przepraszam, ale ja nie jestem...- próbowała oddać papier mężczyźnie, lecz ten ją zignorował i poszedł sobie dalej. Najwidoczniej lubił się dzielić. Cóż, będzie miała dodatek do skarbonki. Tylko co dalej? Czy gdy wróci do domu, to tata ją zaakceptuje? Nie uzna jej za dziwadło, które nagle znika lub przenika przez przedmioty? To było chore, więc nie zdziwiła by się, gdyby nie czuł się już przy niej zbyt pewnie. Wszyscy mieszkańcy Luciferum, choć tolerowali zaświatówców, to jednak w głębi serca się ich bali.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Sam Vaughan on Sob Paź 14, 2017 1:20 am

/ początek

Luciferum kryło w sobie wiele tajemnic. Nie wszystkie jednak były każdemu mieszkańcowi znane. Nawet sieci informatyczne starały się tuszować i ukrywać wiele spraw. Nie wszystkie jednak były dobrze zabezpieczone, że kilku nowości można było się dowiedzieć.
Od zaginięcia Hestii, Samuel nie dość że był tym faktem załamany i chodził często zaniepokojony, to musiał jeszcze pilnować swoich małych chłopców. Nie mógł przed nimi ukrywać prawdy. Zaginięcie ich siostry nie było cichym wydarzeniem. Nawet dziennikarze, chwilami nie dawali spokoju.
Dnia dzisiejszego postanowił zabrać synów na spacer do miasta. Bliźniaków trudno było do siebie odróżnić. Ale problemu tego za bardzo nie sprawiało rodzicowi. Nawet jeżeli Ci dwaj byli tak samo ubrani w niebieskie kurtki i jeansowe spodnie. Obu ich miał przy sobie i zawsze na oku. Sami z kolei trochę obawiali się za bardzo oddalać z zasięgu wzroku ojca. Ostatnie zaginięcia były brane na poważnie, nawet przez dzieci.
Cała trójka pojawiła się na deptaku, gdzie próbowała odejść myślami od marnych prób odnalezienia Hestii. Mimo iż chłopcy potrafili zająć myśli dekoracjami witryn, tak Samuelowi było z tym ciężko. Poświęcał uwagę synom, jako że i ich nie chciał stracić.
W którymś momencie spaceru, oba dziewięciolatkowie podbiegli do witryny sklepu z zabawkami, wypatrując ciekawe dla siebie zabawki. Bądź, przyglądając się im jedynie z ciekawości. Samuel pilnował ich, by mu w tym miejscu nie zniknęli z oczu. Nie rozglądał się po okolicy, nie dostrzegł też nigdzie znajomej mu osoby. Wnętrze jednak nalegało, by obejrzał się w innym kierunku. Wsadził ręce do kieszeni swojego czarnego płaszcza, przyglądając się swoim uśmiechniętym synom.
avatar
Sam Vaughan

Kieszenie : Dokumenty, portfel, klucze od domu i samochodu, telefon.
http://luciferum.forumpolish.com/t173-samuel-adam-vaughan#264 http://luciferum.forumpolish.com/t188-samuel-adam-vaughan#315 http://luciferum.forumpolish.com/t194-samuel-adam-vaughan#322

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Hestia Vaughan on Sob Paź 14, 2017 2:06 am

Pomimo wieczornej pory, na deptaku nadal było dużo osób. Większość z nich robiła zakupy, pozostali natomiast cieszyli się swoim towarzystwem, skupieni na rozmowie. Tylko nieliczni zwracali uwagę na siedzącą na deskach dziewczynę i rzucali jej drobne pieniądze. Zrezygnowana Hestia nawet nie próbowała im dłużej tłumaczyć, że nie jest żadną bezdomną. Ich strata.
- To nawet pocieszne, że tylu ludzi potrafi dzielić się z innymi- pomyślała, uśmiechając się ciepło do kolejnej osoby, która zdecydowała się dać jej trochę pieniędzy. A kilka minut później wstała na równe nogi i podeszła do kobiety zbierającej kilkanaście metrów dalej pieniądze dla chorego dziecka. W sumie Hestii udało się uzbierać 30 dolarów. Natomiast gdy już chciała ruszyć dalej wzdłuż nabrzeża, kątem oka dostrzegła znajomą dwójkę dzieciaków. To byli jej bracia. Jednak skłamałaby mówiąc, że za nimi tęskniła. Przez ten cały czas, gdy była w "niewoli", nie potrafiła nawet myśleć, a co dopiero odczuwać jakieś głębsze uczucia. Mimo to nadal bardzo kochała swoich braci. Ich i tatę, który również był blisko. Wystarczyło tylko zrobić kilka kroków w ich kierunku.
- T-tato...- wybełkotała. Bo choć starała się pozostać opanowaną, to jednak nadal bała się, że jej nowe "moce" znów wymkną się z pod kontroli. I to w najgorszej, możliwej chwili.
- Wy... Ja...- próbowała powiedzieć w końcu coś konkretnego, lecz bezskutecznie. Ciągle tylko plątał jej się język.
- Opanuj się, idiotko! To twój ojciec, a nie jakiś łowca potworów!- zganiła się w myślach.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Sam Vaughan on Sob Paź 14, 2017 2:23 am

O tej porze dużo ludzi ze znajomymi czy swoimi rodzinami mogło wybrać się do sklepów lub na spacer po całym dniu pracy. A póki też pogoda była znośna, warto było wykorzystać ten moment i zaczerpnąć trochę powietrza.
Wnętrze nie dawało mu spokoju. Jakby coś miało się zaraz stać. Sam jednak wyglądał na lekko zamyślonego, iż nie usłyszał bełkotu dziewczyny.
- Hestia?
Rzucił jakby w przestrzeń jeden z jego synów. Co dopiero doprowadziło że wrócił do rzeczywistości i przeniósł wzrok na synów, którzy wyglądali na zaskoczonych. Powędrował ich wzrokiem i sam nie wierzył swoim oczom.
- Hestia?
Przez ułamki sekundy próbował zebrać myśli, ale zaraz oOd razu do niej podszedł i pierw złapał za ramiona jakby chciał sprawdzić, czy to faktycznie jego córka. Nie ma co ukrywać, że wyglądała okropnie. Serce mu waliło młotem. Nie zwracał uwagi na to, że mogły w niej zajść dziwne zmiany. Jedynie wygląd biedaka i podarte ubrania, wystarczająco rzucały się w oczy.
Samuel w końcu nie wytrzymał wpatrując się w twarz swojego dziecka, że aż od razu przytulił ją do siebie.
- Dziecko, bałem się o Ciebie!
Nie krzyknął, lecz powiedział nieco głośniej. Prawie z tego szczęścia miał łzy w oczach. Odnalazła się jego córka.
Chłopcy również się uśmiechnęli i podeszli bliżej. Gdy tylko Sam puścił Hestię to i jej bracia nie czekali długo by ją objąć. Nie będą ukrywać, że trochę się za nią stęsknili. Nie było przecież komu podokuczać i prosić o pomoc z lekcjach.
- Co się z Tobą działo? Gdzie byłaś? Nic Ci nie jest? Jesteś cała?
Zadając sporo pytań, jak na opiekuńczego ojca przystało, zaczął sprawdzać jej dłonie nadgarstki, twarz, w obawie znalezienia jakichś ran, siniaków, odcisków, czegokolwiek. Już nawet po głowie mu chodziło zabrać ją do lekarza na przebadanie. Żony nie odzyskał. Ale chociaż córkę odzyskał. W takiej sytuacji Samuel miał gdzieś otoczenie. Nie interesowało go to, co teraz myślą ludzie widząc ich w tej sytuacji.
avatar
Sam Vaughan

Kieszenie : Dokumenty, portfel, klucze od domu i samochodu, telefon.
http://luciferum.forumpolish.com/t173-samuel-adam-vaughan#264 http://luciferum.forumpolish.com/t188-samuel-adam-vaughan#315 http://luciferum.forumpolish.com/t194-samuel-adam-vaughan#322

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Hestia Vaughan on Nie Paź 15, 2017 7:13 pm

Bracia zawsze byli spostrzegawczy. Nawet, gdyby się nie odezwała, oni i tak by ją zauważyli. Po za tym... Widząc ich radosne twarze, dziewczyna również się uśmiechnęła. Pragnęła wynagrodzić im jakoś te wszystkie chwile, kiedy jej z nimi nie było. Ojcu również, bo była świadoma tego, że z pewnością on także się o nią martwił. I było jej z tego powodu przykro. Gdyby tylko mogła cofnąć czas, nigdy nie skręciła by do tamtej uliczki. To był wielki błąd.
- Tak tato- przytakneła, po czym przytuliła ojca i dopiero wtedy poczuła się bezpieczna. Już nie myślała o tym, że w każdej chwili coś mogłoby się stać, zmienić na gorsze. Liczyli się tylko najbliżsi.
- Nie wiem... Wszystko było takie niewyraźne... A potem obudziłam się wiele dni po...- zaczęła tłumaczyć, nadal tuląc się do mężczyzny. W międzyczasie zastanawiała się również, czy gdyby znała prawdę, to powiedziałaby ją rodzinie? Gdyby wiedziała, kto jej to zrobił...
- A wy chłopaki? Co robiliście, kiedy mnie nie było? Byliście grzeczni?- zwróciła się do braci, czochrając ich włosy i pokazując w ten sposób Samuelowi, że nic jej nie dolegało. Czuła się trochę zmęczona, ale nic poza tym. I tak była już późna pora, więc najchętniej wróciłaby już do domu, porozmawiała w samotności ze swoją rodziną i poszła spać. Może uda jej się wtedy zapomnieć o wszystkim i znów normalnie żyć? A mówiąc normalnie, chodziło jej też o powrót do szkoły i nadrobienie zaległości. Nie miała ochoty pisać testów na zaliczenie.
- Możemy wrócić do domu?- spytała ojca.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Sam Vaughan on Nie Paź 15, 2017 8:35 pm

Kto by nie ucieszył się na powrót członka rodziny, z którym mieszkało się pod jednym dachem i traktowało jak bliską osobę? Nawet jeżeli bracia z siostrą prowadzili swoje małe wojny jako rodzeństwo, brak Hestii sprawił w ich życiu pewną pustkę. Stracili matkę, możliwe iż nie chcieli też stracić siostry. Nie mówiąc już o Samuelu, który możliwe najbardziej przejmował się zniknięciem własnego dziecka. Poczuł ulgę, kiedy córka zapewniła go iż nic jej nie jest. Nawet udowodniła, targając czupryny swoich braci.
- Byliśmy!
Odpowiedzieli radośnie i zgodnie bliźniacy. Zabawne czasami było w nich to, że dogadywali się ze sobą bardzo dobrze i często pojedyncze słowa mówili zgodnie i wspólnie. Jakby myśleli tak samo.
- Naturalnie. Chodźmy do samochodu.
Dopiero też rozkojarzony i szczęśliwy odnalezieniem się córki, Samuel zorientował że są w miejscu publicznym. Córkę objął z jednej strony, zaś chłopców zgarnął na drugą swoją stronę. Nie ma co ukrywać, że Hestia sobą prezentowała siedem nieszczęść, jeżeli chodziło o jej zewnętrzny wygląd.
Opuszczając deptak, skierowali się prosto na parking, gdzie Samuel miał zaparkowany swój czarny samochód. Chłopcy od razu do niego podbiegli i czekali aż tatuś go odblokuje. Tak zatem zrobił. Pilotem odblokował pojazd a chłopcy wsiedli na tylne siedzenie. Hestia mogła usiąść z przodu obok ojca, jako że on kierował. Albo zająć miejsce na tyłach z braćmi.
Samuel nie ukrywał szczęścia jakie go tego dnia spotkało. Wierzył, że córka się odnajdzie. Wiara widocznie czyni cuda. W myślach dziękował bogom, choć nawet nie miał pojęcia czy cokolwiek ma im za co dziękować. Nie chcąc podejmować szczegółowej rozmowy z córką na temat jej zniknięcia, zamierzał to zrobić w domu. Musi wiedzieć, co się z nią działo. Musi wiedzieć, kto odpowiada za jej zniknięcie.
avatar
Sam Vaughan

Kieszenie : Dokumenty, portfel, klucze od domu i samochodu, telefon.
http://luciferum.forumpolish.com/t173-samuel-adam-vaughan#264 http://luciferum.forumpolish.com/t188-samuel-adam-vaughan#315 http://luciferum.forumpolish.com/t194-samuel-adam-vaughan#322

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Anders Wulfson on Nie Paź 15, 2017 9:56 pm

Przed maską samochodu, jakby z nicości wyłoniła się kobieta. Nie byle jaka kobieta, ale Zaświatowiec, którego zdecydowanie nie można było nazwać brzydkim, co najwyżej nieco przerażającym. Zwłaszcza, że stojąc na suchym lądzie zdawała się być stworzeniem wciąż zanurzonym w wodzie. Jej włosy falowały delikatnie w powietrzu, podobnie jak jej szata. Uśmiechnęła się ślicznie, by potem podejść od strony kierowcy i zapukać w okno.
Jeśli Sam zdecydował się je uchylić przemówiła:
-Witam, jestem Miya Lele. A pan to zapewne Samuel Vaughan i urocza córeczka oraz słodcy synkowie – żółtym spojrzeniem godnym kota omiotła wszystkie osoby siedzące w samochodzie, a potem wyszczerzyła w uśmiechu rekinie zęby. O dziwo uśmiech był bardziej ciepły, niż groźny. -Nie chcę psuć cudownej chwili, ale mimo wszystko chciałabym uszczkną nieco z waszego czasu. Zresztą… wszystkim przyda się miła rozmowa po tak długiej nieobecności zguby, nieprawdaż?

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Hestia Vaughan on Pon Paź 16, 2017 2:30 pm

Coś nie chciało jej się wierzyć, że chłopcy zachowywali się jak aniołki, pod jej nieobecność. Kochali szaleć, zwłaszcza na dworze i często ignorowali polecenia, nie chcąc przerywać zabawy. Ale cóż, w ich wieku też taka była. Gdy jeszcze miała matkę...
- Jak się ma Speedy?- spytała ojca, zajmując miejsce obok kierowcy. Skoro jej najbliższym nic nie groziło, byli cali i zdrowi, to trzeba było też zadbać o chomika. Miała nadzieję, że bracia nie dosypali mu do klatki nic niewłaściwego. Jednak zanim zdążyła ich o to spytać, nagle jej myśli o ukochanym zwierzaku przerwało... Zniknięcie jej prawej dłoni. A tak bardzo pragnęła ułożyć sobie życie, jakby nic się nie stało... I ta głupia magia musiała wszystko popsuć. Na szczęście chyba nikt tego nie zauważył, gdy do samochodu podeszła jakaś nieludzka kobieta i zaproponowała rozmowę. Dzięki temu Hestia mogła ukryć brakującą dłoń w kieszeni.
- Dziwne... Prędzej spodziewałabym się policji- odparła niechętnie, nie mając za bardzo ochoty rozmawiać z Miyą. Chciała wrócić do domu, wziąć prysznic i spędzić czas z rodziną. A dziennikarka tylko zabierała czas. Ciekawe czy Samowi uda się ją przekonać, by dała im spokój i przełożyła rozmowę na inny dzień. Byłoby super.
- Naprawdę nic nie pamiętam. Nie mam po co z nią rozmawiać- powiedziała, zapinając sobie pasy bezpieczeństwa, po czym sprawdziła, czy chłopcy również o tym pamiętali. Oni jednak wyglądali na zainteresowanych meduza. Nic dziwnego, zaświatowcy często budzili zainteresowanie śmiertelników. Niekiedy wręcz niezdrowe. I z tego właśnie brały się te wszystkie teorie spiskowe. Bo choć ludzi fascynowała magia, to też równocześnie się jej bali i uważali za zagrożenie. Z Hestią było podobnie. Nie była wrogo nastawiona do magicznych istot, ale też im nie ufała. Głównie z powodu namiętności. Prawo prawem, ale zdarzały się istoty, które miały w poważaniu zasady i ludzkie życie.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Sam Vaughan on Pon Paź 16, 2017 4:29 pm

- Dobrze. Chłopcy się nim opiekowali.
Odpowiedział  na pytanie córki. Wiedząc, że chodziło o jej chomika. Nie mieli wyjścia, jak do jej odnalezienia, opiekować się nim. Ale dali radę. Może trochę zaniepokoi ją, że przybrał na wadze, ale to szczegół.
A na dzień dzisiejszy, Samuel chyba miał dość już niespodzianek. Wystarczyła mu jedna, jedyna jaka sprawiła iż znów szczęście zawitało do jego serca. Jego dziecko, o które każdego dnia się zamartwiał, w końcu odnalazło się. Nie zauważył jak na razie żadnych z niej zmian, ani też nie dostrzegł zaniknięcie jej dłoni. Być może później, zorientuje się że z jego starszym dzieckiem jest coś nie tak.
Ważniejsze teraz było to, co zjawiło nagle przed maską pojazdu. Samuel dostrzegłszy postać przypominająca meduzę, nagle podskoczył na swoim siedzeniu. Wystraszyła go swym pojawieniem się a uśmiechem niczego nie ułatwiała. Zwykle nie miał do czynienia z zaświatowcami, w swoich prawdziwych wyglądach, ale przybierających ludzkie formy.
W momencie kiedy to coś zapukało do szyby jego pojazdu, Sam wysłuchał córki. Również nie miał teraz ochoty na rozmowy z obcymi.
- Może w tym momencie nie zachowam się kulturalnie, ale nie mam ochoty na rozmowy z obcymi.
Jak odpowiedział, tak zamierzał uczynić. Niezależnie od tego, czy dziennikarka go słyszała czy nie, Sam nie zsunął szyby a jedynie zapiął pasy, włączył akumulator przekręcając kluczyk, nacisnął gazu i wyjechał z parkingu. W lusterko co jakiś czas spoglądając, czy zaświatowiec nie uprze się za nimi podążać.
Bliźniacy nie zapominali o zapięciu pasów, ale też z bananem na buziach, obgadywali sobie ujrzaną meduzę. Jak są razem to rzeczywiście, nie zawsze wiadomo co im do głowy przyjdzie.
avatar
Sam Vaughan

Kieszenie : Dokumenty, portfel, klucze od domu i samochodu, telefon.
http://luciferum.forumpolish.com/t173-samuel-adam-vaughan#264 http://luciferum.forumpolish.com/t188-samuel-adam-vaughan#315 http://luciferum.forumpolish.com/t194-samuel-adam-vaughan#322

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Anders Wulfson on Pon Paź 16, 2017 6:10 pm

Nie wszyscy Zaświatowcy mieli ludzkie formy, a ona była na tyle miła, że przyjęła możliwie bliską ludzkiej formę. Niemniej, nie to teraz miało znaczenie. Ważniejszy był fakt, że obecny tu mężczyzna i w sumie nie tylko, nie zamierzał z nią rozmawiać. Cóż, to nie była dla niej dobra wiadomość. Właściwie to była wybitnie zła wiadomość. Jednak dziennikarze mieli to do siebie byli jak hieny, które czyhają na pierwsze lepsze resztki. Choć i ochłapami się nie zawsze zadowolą. I tak było właśnie w tym przypadku.
-Spokojnie kochana, nie chcę pytać o to, co pamiętasz – powiedziała z delikatnym uśmiechem. I tak, ona słyszała. W sumie nawet lepiej niż człowiek, ale w tym momencie nie miało to większego znaczenia. -chcę tylko zapytać, co czujecie, poza oczywistą ulgą. W dodatku znalezienie córki, kiedy policja mówi, że teraz tylko trupa szukać, to prawdziwy cud – wymruczała.
Od samochodu się cofnęła, gdy ten mężczyzna włączył silnik. W końcu nie chciała, by coś jej się stało. W końcu mogłoby to mocno zachwiać delikatną równowagą, a coś takiego zdecydowanie nie mogło mieć miejsca.

~Możecie dać z/t, ale to zdecydowanie nie koniec wspólnego pisania.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Nabrzeże

Pisanie by Hestia Vaughan on Pon Paź 16, 2017 8:43 pm

- Opiekowali sie nim...- powiedziała, próbując jednocześnie ukryć zdziwienie. Myślała, że to tata zajął się chomikiem po jej zniknięciu. Że zabrał go do swojego pokoju. Nie to, że nie ufała swoim braciom. Po prostu Sam miał większe doświadczenie i... Jak znała bliźniaków, to z pewnością sypali maluchowi za dużo karmy. A Speedy był łakomczuchem i z tego korzystał. Ciekawe w jaka kuleczkę się przez to zmienił.
- Może innym razem, prosze pani- odpowiedziała dziennikarce i razem z krewnymi pojechała w kierunku domu. W trakcie podróży jednak nie była tak chętna do rozmów. Musiała wykorzystać jazdę samochodem do ułożenia sobie, o czym mogła powiedzieć rodzinie, a co lepiej przemilczeć. I jak już wcześniej postanowiła, sprawą, której nie mogła poruszyć, były jej nowe... Umiejętności. Nie była na to gotowa. Przynajmniej na razie. Inaczej było ze sprawą jej zniknięcia. Gdy powie im, co słyszała i widziała (choć widziała głównie ciemność), to może to dać jakąś wskazówkę jak szukać porywacza? O ile jest to w ogóle możliwe. Mógł to być każdy. Człowiek, boskie naczynie, zaświatowiec... Każdy mógł być wrogiem, pragnącym wywołać strach wśród mieszkańców miasta. A z tego, co było jej wiadome, porwanymi byli zwykli ludzie. Czyżby tak naprawdę chodziło o wojnę ras? O to, by ludzie zaczęli polować na nadnaturalnych? Jeśli tak, to wszyscy mieli przesrane. I prawdopodobnie żadne rozmowy dyplomatyczne nie dadzą rady powstrzymać buntu.
[z/w * 2]
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach