Molo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Molo

Pisanie by Luciferum on Czw Wrz 21, 2017 2:32 pm

obrazek
Świeże powietrze, piękne widoki zarówno wieczorem, jak i z rana. Idealne miejsce do uprawiania joggingu lub by usiąść i malować. Nocą miejsce to oświetlają lampy z czujkami. Co parę metrów znaleźć można ławeczki, na których osoba zmęczona może sobie odpocząć.
avatar
Luciferum

Kieszenie : Wszystko co potrzeba, by zmienić świat na lepsze.
http://luciferum.forumpolish.com/t36-wzor-karty-postaci#48 http://luciferum.forumpolish.com/t37-wzor-informatora#50

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Jude Blackburn on Sro Paź 11, 2017 5:17 pm

Gdy nie pracował w szkole wolny czas spędzał stojąc na molo i po prostu grając na skrzypcach. Niegdyś grywał głównie muzykę klasyczną na tym instrumencie, ale stosunkowo szybko zauważył, że ludzi nie interesuje muzyka klasyczna. Większość z nich nawet nie wie, co grywał. Dlatego zaczął „oglądać” telewizję, różnego rodzaju programy muzyczne, gdzie faktycznie mógł coś usłyszeć. I poza tym, że większość piosenek nie dało się słuchać, to zauważył, że sporą popularnością cieszy się muzyka filmowa. Jej liczne przeróbki również miał przyjemność słuchać.
W pewnym momencie nawet sam się na coś takiego zdecydował.
I właśnie dlatego, teraz stał na molu, za plecami mając szumiącą wodę – jezioro, ale co za różnica – a grany przez niego utwór jak najbardziej nawiązywał do tej tematyki, bowiem było to nic innego jak „He’s a pirate” z Piratów z Karaibów. I chociaż do pełni szczęścia brakowało innych dźwięków, jak chociażby silnej wiolonczeli, która byłaby doskonałym uzupełnieniem cienko grających skrzypiec, to jak zawsze mógł się pochwalić sporą widownią.
Ludzie stali, niektórzy klaskali do rytmu. Ogólnie wyglądało na to, że się podobało.
W przypływie śmiałości zaczął się z tymi skrzypcami kręcić, niemalże tańczyć do tych skocznych pirackich rytmów. Na szczęście miał trochę wprawy w grze, a co za tym idzie jego palce zawsze trafiały w odpowiedni punkt na strunie, a dźwięk, który umykał z instrumentu był idealny.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Sawney on Sro Paź 11, 2017 6:46 pm

Nie brakowało dni, w których przesiadywał w swoich kwaterach w Hotelu Walhalla. Teraz miało być jednak inaczej, bowiem był dzisiaj naprawdę ładny i ciepły, chociaż może trochę wietrzny dzień. Zima skończyła się parę miesięcy temu i lato zbliżało się wielkimi krokami.
W tym dniu był ubrany w jasnobłękitną koszulę, której rękawy podwinął na wysokość łokcia. Miał też na sobie proste i jasne spodnie dżinsowe. W przypadku nadmiaru słońca założy okulary przeciwsłoneczne, naprawdę przydatny wynalazek.
Postanowił udać się nad jezioro, raz jeszcze przejść się po molu. Był tutaj, kiedy je budowano. Często chodził tutaj z nieżyjącą już żoną i teraz już dorosłymi dziećmi na spacery. Usłyszał, że ktoś gra na skrzypcach. Wiele mógł powiedzieć o ludziach, ale jeśli chodzi o tworzenie muzyki wielu z nich ma niebywały talent. Ten był jednym z nich – innych zaś należałoby pozbawić prawa do tworzenia muzyki, śpiewania czy grania na różnych instrumentach.
Z pewnym zainteresowaniem spoglądał też na zgromadzonych tutaj ludzi, którzy klaskali do rytmu oraz ulicznego grajka, który zaczął się kręcić do muzyki, którą wygrywał na tych skrzypcach. Zasłużył na to, by mu wrzucić trochę pieniędzy do kapelusza czy futerału na skrzypce i nawet on to zamierzał zrobić, bo prawdą było, że muzyka była jedną z nielicznych rzeczy, do których miał wielką słabość.
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Jude Blackburn on Sro Paź 11, 2017 9:05 pm

Grał tutaj już parę godzin, powoli przestawał czuć palce, ale to akurat mu nie przeszkadzało. Gra na skrzypcach była dla niego jak swoisty trening, który mimo wszystko pozwalał mu skupić się na jednej rzeczy i nie myśleć o niczym innym. A to było zdecydowanie wygodne. Na zakończenie zamierzał zaprezentować coś naprawdę bardzo wymagającego, chociaż bez podkładu muzycznego mogło to być dla niektórych zbyt trudne do rozpoznania.
A mianowicie zaczął grać „Duel Of the Fates” z Gwiezdnych Wojen, a to sprawiło, ze ci którzy rozpoznali melodię zaczęli z jeszcze większym zapałem klaskać, chociaż tutaj o klaskaniu do rytmu akurat nie było mowy. Co nie zmieniało faktu, że była to bardzo dobra piosenka na zakończenia.
Zwłaszcza, że po ostatniej przebieżce palcami po strunach, mógł się gwałtownie ukłonić, co skończyło się tym, że okulary przeciwsłoneczne z ledwością utrzymały się na jego nosie. Nie potrzebował ich, ale nie chciał ludzi straszyć swoim pustym spojrzeniem. Tak typowym dla ludzi niewidomych.
Wyprostował się, a ludzie wciąż bili brawo, chociaż teraz też zaczęło się wielkie rzucanie drobnych do futerału, w celu nagrodzenia go za naprawdę pięknie wykonane utwory. Potem ludzie zaczęli się rozchodzić, komentując z ożywieniem to czego mieli okazję słuchać.
Judas zaś kucnął, tak by na ślepo wymacać futerał i móc umieścić w nim skrzypce. Na razie nie widział sensu w liczeniu, czy chociażby sprawdzaniu ile dobrzy ludzie mu rzucili pieniędzy.
Po schowaniu instrumentu zaczął masować dłonie.
-Uch… kiedyś mi ręce od tego odpadną, jak nic – zaśmiał się do siebie.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Sawney on Czw Paź 12, 2017 1:51 pm

Nie znał ani jednej ani drugiej piosenki, ale bardzo mu się podobały przez to, że były wygrywane na skrzypcach. Prawdą było, że on nie oglądał telewizji, co było w dużej mierze związane z tym, że niekoniecznie dobrze sobie radził z obsługą tych nowoczesnych telewizorów i uważał, że to strata czasu – w końcu tylko siedziało się na krześle i przerzucało się kolorowe i krzykliwe oraz ruchome obrazy.
Mógł nie znać tych piosenek, ale nagrodził tego bruneta brawami. Dostrzegł to, że jest niewidomy, chociaż to w żadnym stopniu nie była jego sprawa i też nie mogło mu to przeszkadzać. Nie ingerował w życie zwykłych ludzi i tego samego oczekiwał od nich. Im mniej wiedzą tym śpią spokojnie. A raczej mogą spać spokojnie, jeśli im pozwoli.
Też wrzucił do futerału na skrzypce banknot dwudziestodolarowy. Mu pieniądze tak bardzo nie były potrzebne, nawet, jak teraz ma wiele takich samych potrzeb, jak ludzie. Powinien odejść, ale jednak postanowił zamienić parę słów z tym ulicznym grajkiem, który mógł nawet nie zdawać sobie sprawy z jego obecności.
Jest pan niezwykle utalentowanym muzykiem. Molo nie jest odpowiednim miejscem do gry dla tak utalentowanych osób, jak pan, chociaż ilość słuchaczy może temu przeczyć — zwrócił się spokojnie do tego mężczyzny, nie szczędząc w ten sposób pochwał, których nie brakowało w jego wypowiedzi, które wypowiedział swym głębokim głosem.
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Jude Blackburn on Czw Paź 12, 2017 2:07 pm

Słyszał kroki, ale także był w stanie wyczuć obecność ludzi. No może nie dosłownie ich obecność. Po prostu wiedział, że nie jest sam, czuł się obserwowany tudzież, że ktoś jest blisko. Nawet jeśli tych ludzi nie widział, bo to w sumie byłoby naprawdę trudne. Zwłaszcza, że był mimo wszystko osobą niewidomą, a takie raczej wiele nie widziały. Sama nazwa na to w sumie wskazywała.
Nie spodziewał się w sumie tego, że padnie pod jego adresem komplement. To w sumie sprawiło, że podniósł głowę, a także odruchowo starał się „spojrzeć” na swojego rozmówcę, co w sumie nie było możliwe. Dlatego właśnie troszkę „nie trafił”. Uśmiechnął się delikatnie, bo mimo wszystko miło się słucha takich „ciepłych” słów.
-Dziękuję – odpowiedział, a potem cicho się zaśmiał. -Prawda jest… że można grać w każdym miejscu. Byle tylko byli ludzie chętni do słuchania.
Po tej odpowiedzi zamknął futerał, który uprzednio obrócił do siebie przodem. Zamknął zamki, by potem powoli się z tym futerałem podnieść. Uśmiechnął się wesoło do tego mężczyzny, o ile oczywiście dobrze „trafił”, bo mogło w sumie wyjść na to, że uśmiechał się do pustej przestrzeni.
-Poza tym… nie gram tylko na molo. Uczę młodzież w Luciferum gry na instrumentach – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Z głosu był w stanie mniej więcej wywnioskować ile ten pan miał lat. A co za tym idzie pozwolił sobie dodać jeszcze:
-Możliwe, że uczę pana dziecko grania na czymś – wzruszył lekko ramionami.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Sawney on Czw Paź 12, 2017 6:49 pm

Nie przeszkadzało mu to, że ten mężczyzna nie może go zobaczyć. Miało to swoje plusy. Oni, Zaświatowcy żyli wśród ludzi, ale czasem miał wrażenie, że są obywatelami drugiej kategorii, że oni się ich boją i dlatego próbują kontrolować tak bardzo, jak to tylko możliwe. W mieście dochodziło do dziwnych zaginięć, służby policyjne nie mają dużo informacji i też przez to, że ofiarami byli ludzie zaczęli winić za to ich, Zaświatowców. To bezsprzecznie świadczy o tym, jaki mają do nich stosunek. Prawdą jest to… że powinni się bać, zwłaszcza konsekwencji swoich oskarżeń. On już kiedyś doświadczył wielu podobnych sytuacji i kolejne byłoby trudno puścić w niepamięć.
Widział do czego może doprowadzić wzajemna nienawiść i wiedział, że to może kiedyś wrócić. Mógłby pomóc ludziom, w tym policji, ale trzymał się z daleka od takich spraw, zachowując pozorną neutralność. Gdyby się w to wmieszał, mogłoby się okazać, że to zostałoby wykorzystane przeciwko niemu.
Miał powód do tego, by pochwalić umiejętności tego bruneta. Odwzajemnił uśmiech, chociaż ten mężczyzna nie mógł tego zobaczyć.
Ma pan rację, chociaż ja uważam, że tak utalentowany człowiek powinien grać dla setek albo tysięcy innych ludzi — odpowiedział. Szczególną estymą darzył muzykę klasyczną i wielkich kompozytorów. Dlatego uważał, że tak utalentowany muzyk powinien występować przed bardzo liczną publicznością.
Gra pan dla przyjemności i przy okazji dorabia do pensji nauczyciela? To bardzo odpowiedzialny zawód — pozwolił sobie zadać takie pytanie, które nie tyle wynikało z ciekawości, co z nieznajomości pewnych rzeczy związanych z ludzkim życiem. Jego dzieci nawet nie chodzą już do szkoły.
Moje dzieci ni nie chodzą już do szkoły — odparł i cicho się zaśmiał. Jego syn jest profesorem medycyny i kardiochirurgiem. Jest z niego dumny, bowiem naprawdę wiele osiągnął i jak na ironię, był w stanie ratować życia ludziom, którzy mogli mieć najgorsze zdanie o Zaświatowcach.
Gdzie moje maniery. Nie przedstawiłem się. Jestem Sawney. Miło mi pana poznać — zwrócił się do tego mężczyzny i też podszedł bliżej, na wypadek, gdyby brunet postanowił podać mu swoją dłoń.
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Jude Blackburn on Czw Paź 12, 2017 7:52 pm

Czasem nawet pierwszy rzut oka, nie daje pewności z kim ma się do czynienia. Zwłaszcza, że wielu Zaświatowców wyglądało jak ludzie. Dlatego, dopóki ten sam się nie zdradził ze swoją tożsamością, czy nawet faktem, że nie jest człowiekiem, to nawet Bogowie nie byli w stanie tego odkryć. No chyba, że zauważyli, że ich moce działają słabiej na danego osobnika.
Może właśnie to należało zrobić? Może właśnie należało porzucić neutralność i pokazać, że nie taki wilk straszny, jak się wydaje. Bo w końcu ta niechęć między ludźmi i Zaświatowcami z powietrza się nie brała. A ludzie zwykle boją się tego, czego nie znają lub co jest im obce.
-Teatru ani opery tu w Luciferum nie mamy, a czas gdy dawałem przedstawienia dla większego… grona słuchaczy, już dawno przeminął – tak, mówił o tym okresie życia, w którym jeszcze żył muzyką. Miłością do niej. A potem zaczął podróżować i nieco się mu zmienił system wartości. Muzyka bowiem, nie była w stanie wygrać wojny. Nie mogła również naprawić szkód przez nią poczynionych.
-Można tak powiedzieć – odpowiedział ze śmiechem, a potem powoli się podniósł do pionu. Przez ramię przełożył futerał z tymi skrzypcami, bowiem miał do niego dorobiony pasek, tak by móc je nosić na plecach. Co było wygodniejsze dla człowieka, który musiał mieć dłonie wolne.
Odwrócił się również na chwilę, by z ogrodzenia wziąć swoją laskę. Bez niej mimo wszystko ani rusz, a wolał to od opiekunki biegającej za nim i próbującej go kierować. Jak chciał się zgubić, to sam się zgubi.
-Och… to musi być pan nieco starszy… niż mi się wydawało – zmarszczył lekko brwi. W sumie to zwykle nie miał problemu z odkrywaniem ile ktoś ma lat, na podstawie samego głosu, kroków czy chociażby rytmu oddechu. Czułość jego zmysłów naprawdę robiła na nim wrażenie, zwłaszcza że nie sądził, że staną się tak… czułe. A jeszcze łagodna powierzchowność Nowej Zelandii sprawiała, że… czuł się tutaj dużo pewniej niż w Anglii.
Wrócił „spojrzeniem” do Sawneya, chociaż ręki mu nie zamierzał podawać – za duże ryzyko, że trafi przypadkiem w coś innego.
-Judas Blackburn, mnie również miło pana poznać – odpowiedział, chociaż z trudem powstrzymał się przed dodaniem stopnia wojskowego. Choć w tej chwili, co innego zaprzątało jego głowę. -Sawney? Dość… nietypowe imię zwłaszcza, że brzmi jak przydomek pewnego szkockiego kanibala – tak, znał tę legendę. Był do cholery Anglikiem, co w sumie było słychać po jego akcencie.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Sawney on Pią Paź 13, 2017 3:54 pm

Dawno temu zbliżył się do śmiertelnej kobiety i to bardzo nie spodobało się ludziom, chociaż w rzeczywistości nikomu nie wadził. Nie zmusił jej do tego, by z nim była, chociaż miał ku temu możliwość. Teraz też był blisko ludzi, starając się rozwiązać za pieniądze ich problemy ze snem. Tyle mógł zrobić. Teraz też rozmawiał z tym mężczyzną, ale nie ujawniając kim jest, bo wtedy zapewne nie byłby chętny do tej rozmowy. I to wcale by go nie zaskoczyło, dlatego lepiej będzie, jeśli będzie widzieć w nim równego sobie człowieka zamiast istotę bardzo niebezpieczną.
Wiem… ale mają je inne miasta. Jeśli mogę zapytać… dlaczego pan z tego zrezygnował? — odpowiedział temu mężczyźnie i delikatnie się uśmiechnął. Nie rozumiał tego mężczyzny i jego decyzji. Odkąd jego nieżyjąca już żona nauczyła go tworzyć muzykę bezsprzecznie zaczął ją uważać za jedno z największych i ponadczasowych osiągnięć ludzkości. Nigdy by jej z niej nie zrezygnował. Muzyka może nie była w stanie wygrać wojen i naprawić wyrządzonych przez nią szkód, ale mogła dawać radość i nadzieję. Tego również nauczył się od swojej nieżyjącej już żony.
Zaśmiał się słysząc słowa tego mężczyzny. Obserwował też, jak on zmienia swoje położenie i zakłada na plecy futerał ze skrzypcami. Widział, że ten mężczyzna dobrze sobie radzi ze swoją niepełnosprawnością, chociaż niewątpliwie jest mu trudno. Z pewnością tego nie dało się wyleczyć znanymi ludziom metodami.
Ma pan rację, jestem starszy — potwierdził to. Nie była to żadna tajemnica, chociaż przez to, że ten mężczyzna nie mógł go zobaczyć to mogło to przejść bez zadawania niewygodnych pytań.
Skoro ten mężczyzna nie chciał podawać mu ręki to musiał to uszanować, a poniekąd to mu odpowiadało, bo zwykle nie był tak wylewny względem śmiertelników. Teraz jednak czuł się komfortowo przez to, że jego rozmówca nie mógł go zobaczyć.
Wymienili uprzejmości, przedstawili się i można by powiedzieć, że wszystko było w porządku. Pojawił się pierwszy zgrzyt przez powiązanie jego imienia z bohaterem legendy o szkockim kanibalu i jego rodzinie. Niejednemu psu Burek na imię, taka prawda. Prawdą było jednak to, że nie było to imię, z którym się urodził. Bo nawet tak się nie pojawił na tym świecie i był bezcielesną istotą, która trwała poza czasem i przestrzenią.
Zapewniam pana, że pomimo zbieżności personaliów, nie preferuję spożywania ludzkiego mięsa — odrzekł poważnie i na swój sposób chłodno, bowiem sugerowanie takich powiązań uważał za niestosowne. Wiele miał na sumieniu, ale na pewno to nie był kanibalizm. Dał temu mężczyźnie szansę zreflektowania się.
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Jude Blackburn on Pią Paź 13, 2017 5:32 pm

Nie miał pojęcia z kim rozmawiał, więc dlaczego z góry zakładał, że będzie mu nieprzychylny? Cóż odpowiedź na to była prosta. Pewne zachowania uczą… odpowiedniego reagowania. Ale powiedzmy sobie szczerze, nie wszyscy ludzie byli przeciwni Zaświatowcom. Byli również ci, którzy ich popierali, którzy pomagali budować Luciferum.
-Z wiekiem, zmienia się postrzeganie świata, pragnienia, a także poczucie obowiązku. Muzyka przestała być dobrym rozwiązaniem wszystkim problemów, zacząłem szukać innych rozwiązań – nie była to zapewne taka odpowiedź, jakiej się spodziewał usłyszeć, ale w sumie nie zamierzał opowiadać obcej osobie historii swego życia. Zamiast tego przytoczył coś, co każdy dobrze zna.
Z wiekiem wszystko się zmienia. Postrzeganie świata również. Każdy przez to przechodził i to coś, czego nie da się w żaden sposób uniknąć. Naturalna kolej rzeczy.
Tego w ogóle nie dało się wyleczyć. A już na pewno nie w tych czasach. Może gdzieś, w dalekiej przyszłości, której już nie dożyje?
-Zatem pierwszy raz się pomyliłem z określeniem wieku – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Pomyłka nawet najlepszym może się zdarzyć. O nic dopytywać nie zamierzał, bo to w sumie nie była jego sprawa. Każdy się prowadzi tak jak chce, a skoro ten mężczyzna brzmiał młodo, ale miał już dorosłe dzieci, to również nie jego interes.
Nie jemu oceniać takich ludzi. Chociaż jak każdy człowiek – swoje pomyślał.
Problem w tym, że „Sawney” to nie było imię. Tylko zapewne jakieś szkockie albo walijskie słowo, przydomek, coś co kojarzyło się z tym konkretnym mężczyzną, chociaż wcale nie musiało. Wszystko jest możliwe. Poza tym… jaki zgrzyt? Luźne spostrzeżenie. Takie coś ciężko nazwać poważnym zgrzytem tudzież pierwszym.
-Mów mi Jude. I domyślam się, ze to tylko zbieżność pewnych… jak to pan powiedział, personaliów – odpowiedział i zaśmiał się, a był to dźwięk naprawdę przyjemny, ze względu na głębokość głosu bruneta, ale nie tylko z tego powodu. Ogólnie jest miło, jak ludzie się śmieją.
-Zapewne woli pan baraninę, której tutaj w Nowej Zelandii nie brakuje. Zresztą, sam ją uwielbiam – dodał wesoło. Jakoś niespecjalnie przejmował się powagą i chłodem tego mężczyzny. Jeśli zamierzał się z tego powodu śmiertelnie obrazić tudzież iść z fochem, to on go nie będzie zatrzymywać.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Sawney on Sob Paź 14, 2017 1:27 am

W miarę swoich możliwości trzymał się z boku, ale był dobrze poinformowany w kwestii tego, co w trawie piszczy. Sam wiedział, że nie wszyscy ludzie byli im wrodzy, ale w sytuacji, kiedy pojawiają się głosy o tym, że są odpowiedzialni za zaginięcia ludzi to trudno podchodzić do wszystkich z otwartymi ramionami. Można odnieść wrażenie, że któraś ze stron znowu wybuchnie i historia zatoczy koło. On sam miewa takie momenty, kiedy chciał wielu ludzi zmienić w bezwolne warzywa.
To nieuniknione. Wszystko się zmienia – świat i my sami. Muzyka nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale często daje to, czego wielu potrzebuje. Zapewne pan je znalazł — przyznał i teraz mówił z doświadczenia, bo doskonale wiedział, że świat się zmienia wraz z rozwojem cywilizacji. Były to nauki jego nieżyjącej już żony, która była jedyną osobą, która na niego miała dobry wpływ. Bywało wiele dni, kiedy chciał, by żyła i była przy nim, ale wiedział, że to naturalna kolej rzeczy.
Zwykle brał co, chciał, bez względu na konsekwencje, ale to była jedyna sytuacja, w których nawet błagałby Śmierć o to, by odroczyła śmierć jego żony czy mu ją zwróciła. A potem przychodziło otrzeźwienie i świadomość, że ona tego by nie chciała, że miała dobre życie z nim i była szczęśliwa.
To akurat nic złego, zdarza się nawet najlepszym — odpowiedział spokojnie. Trudno winić tego mężczyznę za to, że określił go, jako mężczyznę przed czterdziestką, nie mając świadomości, że ma do czynienia z Zaświatowcem.
W takim razie porzućmy takie zwroty grzecznościowe. Dokładnie, to nie więcej niż taka przypadkowa zbieżność — podsumował tą część ich rozmowy i postanowił się rozchmurzyć oraz cicho zaśmiał się. Ten mężczyzna w jakimś stopniu przypominał mu jego nieżyjącą już żonę, która również kochała się śmiać, miała niebywały talent skłaniania go do śmiechu i wielu ludzkich zachowań oraz była uzdolniona muzycznie.
To może zgodzisz się ze mną zjeść obiad? Od rozmawiania o baraninie można zrobić się trochę głodnym — zwrócił się do tego mężczyzny, wychodząc z niecodzienną propozycją, która była związana z tym, że poczuł się na razie komfortowo w jego towarzystwie, puszczając też w niepamięć poruszenie dość nieprzyjemnej kwestii związanej z tym przydomkiem, które w jego przypadku było imieniem. Bo prawdą było, że nigdy przedtem takowych nie posiadał.
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Jude Blackburn on Sob Paź 14, 2017 3:33 pm

Skinął lekko głową. Coś znalazł, ale czy to, czego szukał? Trudno w sumie powiedzieć. A potem na szczęście porzucili rozmowy o przeszłości i zajęli się chwilą obecną, co w sumie dla niego samego było zdecydowanie… milsze. Nie lubił rozmawiać o przeszłości, bo ta do najlepszych zdecydowanie nie należała, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że są ludzie, którzy mieli i mają gorzej od niego. A on ma po prostu jakieś głupie i nie zawsze działające należycie szczęście.
-Dobrze. Zresztą… jeśli głos mnie myli, to wychodzi na to, że jesteś albo moim rówieśnikiem albo nieco starszy ode mnie – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. Gdyby był normalną osobą, nie poświęcił się wojsku, to sam zapewne miałby już dorosłe dzieci. W końcu do tego nie trzeba być jakoś wybitnie starym. A on mimo wszystko swoje na karku miał.
Pewne zwroty wydawały mu się niepotrzebne, czemu? Bowiem tworzyły niepotrzebne bariery, a tych ludzie zwykle nie lubią. Właściwie to ludzie ogólnie nie przepadają za ograniczeniami. I w tej kwestii był w sumie jak większość ludzi. Nie lubił ograniczeń, chociaż innych zwykł trzymać na dystans. Do pewnego momentu pozwolił im się zbliżyć, ale tylko do pewnego. Więcej nie.
Zaproszenia na obiad zdecydowanie się nie spodziewał. Nie była to jednak… forma zbliżania się, której nie lubił. Można wręcz powiedzieć, że przez pracę w szkole przyzwyczaił się do tego, że czasem jadał w towarzystwie. Było to nawet na swój sposób miłe.
-W sumie… czemu nie. Tu niedaleko jest restauracja Joe’s Garage, mają świetne dania z baraniny. Kotlety, steki… co w sumie dusza zapragnie – powiedział, chociaż podejrzewał, że jego rozmówca znacznie lepiej od niego orientuje się w topografii terenu. Zwłaszcza, że jego rozmówca zapewne wszystko widział.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Molo

Pisanie by Sawney on Sob Paź 14, 2017 9:36 pm

Nie był wścibską istotą i dlatego nie będzie dociekać takich rzeczy, które dotyczyły prywatnego życia tego mężczyzny. Zapewne spotkają się tylko jeden raz albo to spotkanie zakończy się stosunkowo szybko, jeśli ktoś rozpozna w nim Zaświatowca.
Bardziej jestem twoim rówieśnikiem — odpowiedział, chociaż było to dalekie od prawdy – bo nie był jego rówieśnikiem i nie był od niego nieco starszy, tylko dużo starszy. W świetle rosnącej niechęci do Zaświatowców nie zamierzał przyznawać się do tego, że jest jednym z nich. Nie miał pewności, do którego obozu należy jego rozmówca.
Może nie będzie tego żałować, że zaprosił na obiad nowopoznanego mężczyznę. Może okazać się, że wiele na tym zyska, jeśli tylko ten obiad będzie przebiegać w przyjemnej albo chociaż neutralnej atmosferze. A podejrzewał, że tak będzie.
Dobrze, że się zgodziłeś. Czasem tam jadam posiłki, więc to doskonały wybór. W takim razie chodźmy — odpowiedział i uśmiechnął się, nie kryjąc pewnego zadowolenia. Nie gotował, więc gdzieś musiał chodzić się stołować i miał parę swoich ulubionych restauracji, w których się stołował.

[zt x 2]
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics
» Molo

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach