Bar

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Bar

Pisanie by Luciferum on Pon Wrz 18, 2017 3:19 pm

obrazek
Lada zawsze wypucowana, a szklanki krystalicznie czyste. Barman zaś stojący za ladą robi najlepsze na dzielnicy drinki - przynajmniej takie chodzą słuchy. Przy ladzie, wieczorami, jeśli jest duże obłożenie stoją taborety dla gości, zwykle jednak ich nie ma, a do lady podchodzi się jedynie w celu złożenia zamówienia lub jego odebrania. Tu również się płaci za wszystkie drinki i dodatki do nich.
avatar
Luciferum

Kieszenie : Wszystko co potrzeba, by zmienić świat na lepsze.
http://luciferum.forumpolish.com/t36-wzor-karty-postaci#48 http://luciferum.forumpolish.com/t37-wzor-informatora#50

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Pon Gru 18, 2017 8:28 pm

Wieczór miał posmak słodkiej lukrecji, którą wypiła duszkiem tuż przed zamknięciem sklepu. Nie miała ochoty wracać do pustki panujące w miejscu, które teraz nazywała domem. Nie miała ochoty na spacery w mroku. A jednak krążyła pustymi uliczkami. Ciemność zdawała się pochłaniać wszystko, nawet ludzi. Wypluwała jedynie wątłe światła latarni i blask wylewający się na ulicę ciasnymi tunelami poprzez tkane mrokiem wnętrza.Dni wlokły się w nieskończoność. Czas wydawał się być pętlą bez wyjścia. Wschód i zachód słońca. Otwarcie i zamknięcie sklepu. Sen, pobudka w środku nocy, przekręcanie się z jednej strony łóżka na drugą i tak do rana. Tylko po to, by znów wstać, zjeść coś w locie i otworzyć sklep.
Dziś, od samego rana czuła, że musi coś zmienić, przełamać rutynę. Jakiś wewnętrzny głos zaprowadził ją do wnętrza lokalu. Niewidzialna siła poruszała jej mięśniami. Nim się spostrzegła siedziała na hokerze przy ladzie. Skąd się tam wziął? A czy to naprawdę jest ważne? Stał i czekał, jakby ta sama siła, która ją tam zaprowadziła - przygotowała jej miejsce. Gdy tylko wzbudziła zainteresowanie barmana zgięła usta w krótkim, lekko kwaśnym uśmiechu, który tak naprawdę nim nie był i wystrzeliła:
- Zaskocz mnie. - ot, zwyczajne zrzucenie odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenie, albo (jak w jej przypadku) chęć zatracenia na drobną chwilę totalnego panowania nad własnym życiem. Zaplanowanym w każdym detalu. Jak pierwszy krok w nowym tańcu, z nowym partnerem, któremu pozwoli przez chwilę prowadzić. Dopóki nie wyłapie jednego niepewnego kroku, by odwrócić role i poprowadzić.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Wto Gru 19, 2017 1:38 am

Humor tego dnia mi dopisywał wręcz wyborny, a wieczór zapowiadał się wyśmienity. Po smacznej kolacji z lokalnych ryb i delektowaniu się białym wytrawnym winem postanowiłem zejść do gości i zobaczyć jaki ruch o tej godzinie panuje. Bądź co bądź byłem można powiedzieć amatorem jeśli chodzi o prowadzenie takowych lokali, a większość rzeczy załatwiałem intuicyjnie lub też prosiłem o pomoc ludzi z większym doświadczeniem. Wielkim wsparciem okazał się być dawny znajomy posiadający kilka pubów rozsianych po Szkocji. Jednakże jak na chwilę obecną interes się kręcił i nie mogłem narzekać.
Z uśmiechem na twarzy pewnym krokiem przechadzałem się wśród gości. Przyznam szczerze, że nie było jakiegoś wielkiego zgiełku, fakt pora robiła swoje i cóż tu się można było dziwić?
Podszedłem za ladę i wymieniłem uprzejmości z barmanem. Widziałem na jego twarzy zmęczenie, cóż wyczerpująca praca, ale jest przystojny, bystry i w dodatku robi świetne drinki! To też i nie raz wynosi z napiwków drugą wypłatę, a jeśli będzie się skarżył na pensję zawszę może dostać podwyżkę.
Obsłużyłem się bez słowa polewając do szklanki z lodem bursztynowej cieczy. Szkocka najlepsza whisky na ziemi wzniosłem szklankę jak do toastu spoglądając chwil parę przed siebie, a uśmiech na mym licu nieco przygasł. Bez namysłu wypiłem ognistą ciecz. I sięgnąłem po butelkę, lecz zawahałem się przed nalaniem. Zerknąłem na klientkę o kruczoczarnych włosach.
- Whisky? - zapytałem z cieniem uśmiechu na ustach.
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Wto Gru 19, 2017 5:57 pm

Wpatrywała się w barmana starając się wprawić go w zakłopotanie, gdy właściciel Krakena znalazł się w pobliżu praktykując samowolkę.
- Whiskey? - jej wzrok powędrował obok i na dobre zawisł na właścicielu. Od czasu do czasu tylko ogniskując na szkle pełnym bursztynowej cieczy, by ponownie spacerować wzdłuż wyraźnie zarysowanej linii jego szczęki. Brwi zastygły w lekkim uniesieniu i żadną miarą nie mogła ich obniżyć. Trwało to trochę nim zrobiła porządek z mimiką.
Jeśli mowa o zaskoczeniu, to tak - dała się zaskoczyć. Zrobiła dobrą minę, do rozstrzygającej się właśnie gry.
- Zdecydowanie whiskey ma całkiem sporo z zaskoczenia. - Starała się lekko uśmiechnąć. Chyba nawet jej to wyszło. Założyła nogę na nogę. Jej opięte jeansy podkreśliły rzeźbę łydek nadając jej stosunkowo niskiej postaci nieco do wzrostu. Czego sam Gabriel raczej nie mógł zobaczyć, a może?
- Twój ulubiony drink czy wybór zależny jest od nastroju? - zapytała dość lekkim tonem odgarniając kosmyk włosów, które zapragnęły akurat w tej chwili wić się w okolicach oczu. Założyła go za ucho, by grzecznie siedział i nie rozpraszał pańci.
Przyglądała się temu co robi Gabriel z uwagą, jakby była świadkiem jakiejś magicznej sztuczki, która wymaga uważności, by magik nie oszukał oka, ale nie była tak do końca skupiona. Jej zmęczenie sprawiało, że myśli zaczynały robić sobie wycieczki. Zaczęła się zastanawiać dlaczego pan właściciel sam sobie polewa zamiast siedzieć otoczony gronem przyjaciół. W końcu ruch nie był aż tak wielki, by za barem pałętało się dwóch barmanów, a osobistości jego profesji w znajomych mogły wybierać i przebierać.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Haru on Wto Gru 19, 2017 6:11 pm

Haru cierpiał dzisiaj na przeogromną nudę i nic nie było wstanie go z niej wyleczyć. Nawet klienci, którzy zazwyczaj stanowili jakąś formę rozrywki, nie odpowiedzieli na ani jedną jego zagadkę! A były takie banalne! Gdyby lisek miał o wiele mniejszą samokontrolę, to wyrzuciłby ich wtedy wszystkich z herbaciarni lub potraktowałby ich jakimiś niegroźnymi psikusami.
W końcu znudzony lisek to lisek pełen pomysłów na żarty.
Jednak na ich szczęście, się opanował i nic takiego nie zrobił. To zdecydowanie nie było dlatego, że nie zdołał wprowadzić jakiegokolwiek planu w życie, gdyż ci zdążyli skończyć swoją herbatę.
Wcale.
Lecz wracając do naszego liska, który właśnie nie z tego powodu został zmuszony do szukania rozrywki po za swoim lokalem. Przebywał w Luciferum od kilku miesięcy, a wciąż było tak wiele miejsce, których jeszcze nie odwiedził. Właśnie jednym z takim miejsc był ,,Bar po krakenem". Dość ciekawa nazwa baru, zwłaszcza w takim mieście jak to. Czy to był umyślny zabieg czy przypadek? Lub może właściciel był reinkarnacją krakena we własnej osobie!? Lisek nie raz spotykał mityczne istoty pod postaciami ludzi, na przykład takiego chińskiego smoka. Ta kobieta miała temperament. O mało co nie spaliła go, gdy przypadkiem wpadła na jedną z jego niespodzianek. Kto mógłby się spodziewać, że aż tak bardzo nie cierpi wody?
Na pewno nie on.
- Panie barmanie krakena, czy jakiegoś dobrego drinka dałoby się stworzyć? - zapytał Haru, jak tylko usaidł przy barze, tuż obok czarnowłosej damy, po czym zaczął rozglądać się dookoła siebie. Lisek musiał przyznać, że w tym miejscu panowała dość ciekawa atmosfera. Nie było zbyt tłoczno, ale też nie zbyt pusto i do tego wszystkiego czuł się... zrelaksowany? Dziwne. Musiał być to efekt tych wszystkich oparów z alkoholów czy coś.
- Widzę, że nie tylko ja potrzebuję relaksacji dzisiaj. - dodał po chwili lisek, kierując swoje słowa do młodej kobiety tuż obok niego. Chyba znalazł osóbkę, która zabawi go dzisiejszego wieczora. Tylko od czego by tu zacząć? Gry słownej? Święcących oczek? Żartu?
Ah tak wiele opcji, a tak mało czasu.
avatar
Haru

Kieszenie : Portfel, klucze do mieszkania,
http://luciferum.forumpolish.com/t284-koharu-haru-ikeda http://luciferum.forumpolish.com/t285-koharu-ikeda#838

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Wto Gru 19, 2017 9:35 pm

Bawiła mnie w głębi duszy jej obserwacja i mimika twarzy jaką przy niej miała. Gdy przez ułamek chwili nasze oczy się spotkały odczułem dziwny przeszywający chłód. A mimo to ciągnęło mnie ku nim bowiem, były nad spodziewanie zachwycające, niczym kryształ górski piękny owszem, lecz zimny i ostry na krawędziach.
Zbliżyłem się ku damie z szklankami i butelką.- 12 Letnia whisky, singel malt, wyborna, w smaku delikatna i miodowa – mówiąc nalewałem nie byłem pewien czy kobiecie posmakuje ta akurat, lecz to nie miało teraz znaczenia. Wzniosłem szklankę ku ustom i zatrzymując ją w pewnej odległości. - Twoje zdrowie – z uśmiechem wypiłem trunek.
Pytanie o preferencje alkoholowe nieco mnie zaskoczyło, lecz z przyjemnością odpowiedziałem. - Rzecz w tym, że każdy nastrój jest dobry aby pić whisky. Ale przecież nie bądźmy ignorantami! Na świecie jest tyle różnych świetnych alkoholów, że aż grzechem było by ograniczenie się tylko do jednego – mówiłem z emfazą lekko przy tym gestykulując, lecz nie odrywając oczu od okolic twarzy towarzyszki.
  Czułem nastrój kobiety i pragnąłem coś temu zaradzić, rozwiązać, czy też złagodzić to co ukrywa. Nie potrafiłem jasno i klarownie określić przyczyny ani stanu emocji, lecz wyczuwałem iż są niepokojące i to mnie martwiło.
- Czym się zajmujesz na co dzień? - zadałem proste ależ jak wiele mówiące o danej osobie pytanie z którego miałem nadzieję rozwinąć konwersację.

W tym samym czasie barman, któremu nuda wyraźnie ciążyła doczekał się klienta w postaci młodego mężczyzny, rzekłbym nawet młodzieńca. Dość wydawać by się mogło pewnego siebie i bezpośredniego. Barman skinął głową na znak, że i owszem dało by się coś stworzyć. I zajął się przygotowaniami, które jak zwykle były widowiskowe. Po jakimś czasie barman podał gościowi drink, o nazwie „Kamikaze” z odrobiną soku z limonki.
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Wto Gru 19, 2017 10:38 pm

- Chyba nie jestem aż takim koneserem, by wyczuć rocznik. - odpowiedziała sięgając po szkło. Delikatnie zwilżyła krawędź szklanki, by nie zostawić na niej śladów swojej szminki, która podkreślała kształt ust. Zrobiła mały łyk, po którym zaświeciły jej się oczy.
- Mocna. - zauważyła odchrząkując. Z reguły "zaskocz mnie" kończyło się na cosmopolitanie albo malibu.
-Serio?- zapytała szukając spojrzenia Gabriela, by móc go z pomocą swojego wzroku przykuć do ściany - Nie wiedziałam, że w ostatnim czasie tak rozszerzyli listę grzechów. - mówiąc to bezwiednie bawiła się swoim łańcuszkiem, w lewej ręce mieszała bursztynowy trunek. Czyżby sądziła, że w ten sposób z jej szklanki ucieknie część mocarnych diabełków?
-Na co dzień? - powtórzyła pytanie. Spuściła wzrok ostentacyjnie zaglądając na dno szklanki, której wiele brakowało, by móc powiedzieć, że jest pusta. Uśmiechnęła się nieznacznie.
- Tym samym co ty. - upiła kolejny łyczek. Mierzyła go wzrokiem nazbyt śmiałym jak na skromną osobę, za jaką starała się uchodzić od samego początku - czytaniem z ludzi i odgadywaniem potrzeb innych. - przygryzła lekko wargę. Wymijająca odpowiedź, jeśli mówimy o odpowiedzi samej w sobie, ale przecież to nie wywiad przed nową pracą.
- I czytam przyszłość z fusów. - tym razem ton jej głosu stracił na tajemniczości, zyskał jaśniejszą barwę. Sięgnęła po poftfel i wyciągnęła wizytówkę z nazwą i adresem sklepu zielarskiego i drobnym druczkiem zapisanymi jej danymi.
- Zajrzyj kiedyś. Coś Ci przepowiem. - uśmiechnęła się. Szczelina między rozciągniętymi w uśmiechu ustami ukazała drobne, białe ząbki. Upiła kolejny łyk. Powoli zaczynała się rozluźniać.
- A Ty prowadzisz ten bar. - stwierdziła raczej niż zapytała. Nie mieszkali tu od wczoraj. Ona wiedziała kim jest. Pewnie i Gabriel kojarzył zielarkę. Ale co oficjalnie powiedziane, to oficjalne.
- Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej niż inni. Nie każdy wytrzymuje osobliwość tego miejsca. - w końcu mieszkały tu dziwne stwory. Nieopodal usiadł mężczyzna.
Poczuła ciepło rozchodzące się po jej ciele. To uczucie towarzyszyło jej niejednokrotnie. Dość często, odkąd zamieszkała ponownie w Luciferum. Jakby jakieś przeczucie. Zwiastun czegoś niezwykłego, ale dziś zrzuciła to na karb trunku. Nie pijała zwykle ciężkich ani wysokoprocentowych napojów. Głowa zaczęła jej ciążyć. Przekrzywiła ją lekko w stronę nowoprzybyłego gościa zerkając na niego jakby z ukosa. Poprawiła się na stołku, jakby chciała wyciągnąć się w kręgosłupie na te kilkadzieścia centymetrów brakujących jej do wzrostu modelki.
- Jeśli to jest Twoja gadka na podryw, to musisz jeszcze trochę poćwiczyć. - powiedziała zwracając się do zaświatowca. Nie sprawiała jednak wrażenia jakby tekst, za który go zbeształa w jakiś sposób ją uraził. Było wręcz przeciwnie. Złocona woda życia już krążyła w jej żyłach sprawiając że gorzka niczym piołun zielarka zaczynała być bardziej ludzka i odkrywała przed tu obecnymi znacznie przyjemniejsze oblicze.
- Loredana - zdradziła swoje imię liskowi.
- Co proponujesz wobec tego na odstresowanie? - czyż to pytanie nie zabrzmiało raczej jak wyzwanie? Kamikazze wylądowało spektakularnie przed zaświatowcem. Loredana przegapiła pokaz mistrzostwa barmana.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Sro Gru 20, 2017 2:40 am

Zabawa widać rozkręcała się z każdą chwilą, aż strach pomyśleć czym i gdzie się to zakończy...
Kobieta z którą przyszło mi dzielić się wyborną whisky niewątpliwie była tajemnicą i to z gatunku tych dla których nie raz rzesze mężczyzn skaczą jak pachołki w ogień. Ma w sobie to „coś” co sprawia, że po mimo iż nie jest  klasycznie piękną o wzroście modelki to przyciągała wzrok i zostawała na dłużej w pamięci niżeli te "piękne". Samemu wstyd się przyznać wyczuwałem pewną słabość w stosunku do niej. Co było dość niepokojącym zjawiskiem, gdyż na ogół to ja byłem prowadzącym, czyżby role w naszym tańcu się odwróciły? Och, James… tracisz grunt pod nogami!
Od jakiegoś czasu nie odrywałem od niej wzroku i z ciekawością pochłaniałem słowa, które wypowiadała. Byłem jak zastygła rzeźba z marmuru. Dopiero wówczas, gdy sięgnęła do portfela po wizytówkę czar ten wiążący mnie znikł. Odetchnąłem ukradkiem, lecz zbliżyłem się ku niej by zerknąć na wizytówkę.  
- Brzmi kusząco... Jednakże muszę Cię zmartwić nie wierzę w takie „magiczne sztuczki” ale rozumiem taka praca – uśmiechnąłem się szczerze.
- Zgadza się – odparłem zmniejszając odległość jeszcze widoczniej ale nie na tyle aby dama poczuła się niekomfortowo.
- Cóż, postaram się nie zawieść pewnych osób i zabawię tu czas jakiś zwłaszcza, że miasteczko te jest pełne intrygujących osób – skończywszy mówić upiłem solidny łyk whisky.
  Jak to w życiu bywa nic nie trwa wiecznie, i aż ma się czasem ochotę zatrzymać czas na godzin parę by przyjemna konwersacja trwała dłużej. Niestety zawszę musi ktoś się wtrącić, a w tym wypadku był to gość, który dostał „kamikaze” i chyba nie trzeba było mówić o czym w tej chwili myślałem…
Odsunąłem się od lady by czasem nie zepsuć atmosfery swą aurą i udając zaciekawionego czymś w głębi pubu zerknąłem tam. Oczywiście nie potrafiłem się oprzeć pokusie by mimowolnie nie podsłuchać rozmowy bezczelnego młodzika i Loredany... Oj coraz bardziej się zapominałem, a to bardzo źle.
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Maureen on Sro Gru 20, 2017 10:04 am

Wieczór zaczął się już jakiś czas temu, więc była to dla niektórych odpowiednia pora na to, by zabrać się do roboty. Po tym ja zażyła ostatnich promieni słońca na dzisiejszy dzień, Maureen postanowiła udać się do miasta. Nie było to dla niej czymś przyjemnym, ale czuła się zobowiązana. Pod jej opieką była w końcu też flora znajdująca się w Luciferum, czy tego chciała, czy nie. Musiała jednak przyznać, że dziwnie jej się było poruszać swobodnie między innymi, zwłaszcza ludźmi. W przeszłości jak ją widziano, to zwyczajną reakcją było wyzywanie Maureen od demonów czy innych bestii, a następnie próby "zgładzenia potwora". W porównaniu do większości Zaświatowców mieszkających w Luciferum, ona nie potrafiła przybierać ludzkiej postaci. Tak więc robiłaby niemałą furorę za dnia. W nocy mniej oczu było na nią skierowanych, gdyż większość albo spała, albo zajmowała się czymś innym. Wszyscy raczej stronili od łażenia gdziekolwiek w tym całym mroku.
Jak tylko na zewnątrz zrobiło się wystarczająco ciemno, to ruszyła w drogę. Nie wzięła wiele, najważniejsze co było jej potrzebne, znajdowało się w swego rodzaju torbie podróżnej przewieszonej przez ramię. Maureen potrafiła mieć bardzo dużo czasu, więc w wolnej chwili zrobiła sobie coś takiego z materiałów, które miał dosłownie pod ręką, gdziekolwiek zaszła w swoim lesie. Tak więc głównie były to liście, zwinnie poskręcane ze sobą. Miała do takich rzeczy talent.
Nawet w nocy, kiedy była mniejsza szansa, że ktoś ją zauważy, nie czuła się najlepiej, krążąc po ludzkich siedliskach. Pomijając fakt, że zwyczajnie im nie ufała, po prostu czuła się najlepiej otoczona przyrodą, którą chroniła, nie ludźmi, którzy gdyby chcieli, to mogliby ją spalić żywcem, bo wygląda inaczej. Tymczasem po zajściu w głąb Luciferum zabrała się za to, po co tu przyszła. Chciała zrobić obchód wokół rosnącej w Luciferum florze, sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku, jest odpowiednio nawodniona, czy nie szerzy się wśród niej jakaś zaraza itd. Oczywiście, mimo późnej pory, robiła małą furorę wśród nielicznych przechodniów, którzy mieli okazję ją spotkać. Niby tutejsi ludzie wiedzieli doskonale o ich istnieniu, Zaświatowców i Bogów, ale widzieć jednego z nich w prawdziwej postaci musiało być mimo wszystko czymś niezwykłym. Starała się ich po prostu ignorować.
Wreszcie jej nogi doprowadziły Maureen do okolicy, która była wypełniona różnego rodzaju nadbrzeżnymi budynkami, pubami i domami mieszkalnymi. Spojrzała w kierunku mola, przymknęła sobie oczy na moment i westchnęła. Uwielbiała być blisko wody, nie tylko dlatego, że potrzebowała jej do funkcjonowania jak każda żywa istota. Było w niej coś takiego, co sprawiało, że ją zwyczajnie uwielbiała. Nic nie przebije stania w kompletnej ciszy i nasłuchiwania szumu wiatru oraz wody obijającej się delikatnie o brzegi. Otwierając oczy, rozejrzała się wokół siebie. Na moment jej uwagę zwrócił znak przy jednym z budynków. "Pub pod Krakenem", tak wyglądał napis na tabliczce. W tym momencie Maureen niezbyt się tym zainteresowała. Zwróciła jednak uwagę na połacie trawnika niedaleko, na którym znajdowało się samotne, niewielkich rozmiarów drzewo. Ruszyła w jego stronę, by z nim "porozmawiać". Tak więc tutejsi przechodnie mogli przez pewien czas nadziwić się widokiem humanoidalnej rośliny, która zdawała się nie tylko zajmować się tym samotnym drzewem, ale także z nim rozmawiać.
avatar
Maureen

Kieszenie : Torba podróżna zawieszana na ramię, różne zioła, wiele innych "śmieci"
http://luciferum.forumpolish.com/t292-maureen#867 http://luciferum.forumpolish.com/t293-maureen#870

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Haru on Sro Gru 20, 2017 9:43 pm

- Sankyuu, dobry panie. - powiedział lisek, jak tylko otrzymał swój wybuchowy drink. Rzadko kiedy zdarzało mu się wybrać do baru, aby tak po prostu napić się alkoholu. Zazwyczaj dawał radę świetnie się bawić bez niego, ale zdarzały się momenty, gdy ten kitsune musiał zakosztować procentów. Sake to to nie było, lecz z pewnością da radę.
- Ja jeszcze nie zacząłem, a tu już mnie o podryw podejrzewasz. - odpowiedział lisek, wyraźnie rozbawiony słowami kobiety. Nawet przez myśl nie przeszło mu coś takiego, jak rozpoczynanie jednonocnych romansów. Co prawda miał do czynienia z naprawdę cudną przedstawicielką płci pięknej, lecz nie interesowała go AŻ tak bardzo.
Haru bawił się w takie gierki tylko z tymi, co go zaintrygowali.
No i gdy byli bogami.
- Loredana? To dość niespotykane dzisiaj imię. - zauważył Haru, biorąc łyka swojego drinka po krótkim zastanowieniu. Od razu jak tylko kolorowa ciecz wpłynęła do jego ust, kilkusetletni kitsune mógł zacząć rozkoszować się słodko-kwaśnym smakiem.
Zbyt długo minęło od ostatniego alkoholu.
- Haru. - przedstawił się w końcu, lekko skinając głową na przywitanie. Nie wypadało, aby Loredana dłużej tkwiła w niewiedzy. Niech nikt nie powie, że ten zaświatowiec jest niewychowany.
- Hmm, mogę zaoferować parę alternatyw, jednak co powiesz na pewną grę? Ja zadam ci trzy zagadki i jeśli rozwiążesz dwie, to twój rachunek pójdzie na mnie. - zaoferował Haru, robiąc minę myśliciela, choć tak naprawdę oferował swoją standardową zabawę. Osoby, które sprostały temu zadaniu zazwyczaj były na tyle interesujące, aby dalej prowadzić grę.
Szkoda tylko, że tamten długowłosy mężczyzna sobie poszedł. Lisie psoty sprawiają większy ubaw w większych grupach.
avatar
Haru

Kieszenie : Portfel, klucze do mieszkania,
http://luciferum.forumpolish.com/t284-koharu-haru-ikeda http://luciferum.forumpolish.com/t285-koharu-ikeda#838

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Sro Gru 20, 2017 10:04 pm

Gdyby tylko mogła usłyszeć myśli Gabriela. Pewnie by jej pochlebiały. Nabrała by więcej tego blasku, który ma moc przyciągania skaczących w ogień pachołków. Który unosi niczym pyłek zebrany z drobnych skrzydełek miniaturowych, leśnych wróżek. Dodaje plus siedem do atrakcyjności.
Nic nie szkodzi James, że ziemia ucieka Ci spod stóp. Pochwycę Cię nim upadniesz.
Oczy panny Cattaneo iskrzyły wewnętrznym blaskiem, który udało się Archaniołowi wydobyć na zewnątrz. Może to kobieca intuicja, a może zmysł obserwacji osoby, która trzyma innych na dystans. Dostrzegła zainteresowanie McBlanca. Lubiła kokietować jak każda świadoma swoich walorów kobieta, ale niech pan właściciel Krakena za dużo sobie nie wyobraża. Ale chwila. Co się stało? Czyżby James przypomniał sobie o czymś bardzo ważnym? Ważniejszym od tej kobiety, która dwoiła się i troiła, by odtańczyć swój taniec godowy? Wykonała jakiś fałszywy krok? Zapewne wyszła z wprawy. Może zastosowany kubeł wody niósł ze sobą zbyt lodowate wnętrze. Pan Gabriel udał, że coś ciekawszego ma miejsce w drugim kącie sali czy faktycznie działo się tam coś godnego uwagi?
Zwracam uwagę na siebie, że tu jestem, a nie podejrzewam o jakieś intencje. - pomyślała uśmiechając się pod nosem. Skąd mogła wiedzieć, że Haru ma takie parcie na bóstwa?
- Ładne imię. - odwzajemniła skinienie głowy. Przyglądała się Haru przez chwilę wnikliwie, ale nie mogła znaleźć powiązania imienia z wyglądem. Imię było zbyt egzotyczne jak na tą powłokę.
Nie była w stanie spokojnie usiedzieć na miejscu. Odwróciła się. Nie raz. Kilkukrotnie. Dość nerwowo. Czuła jak przyjemne ciepło, które rozchodziło się po jej ciele nabiera na intensywności. Zaczynała czuć się dość nieswojo. W trakcie jak się odwracała zauważyła niezwykły widok za oknem. Humanoidalna roślina pochylająca się nad młodym drzewem. Zatrzymała wzrok na tym obrazku, ale propozycja Haru znów skupiła na nim jej spojrzenie.
- Interesująca gra. - powiedziała bez chwili wahania. Zadanie i nagroda.
- W takim razie, jak przegram, zapłacę za Ciebie. - powiedziała zdecydowanym tonem, po chwili dodając - Potrzebujemy jakiegoś arbitra, w razie wątpliwości. - nie to, żeby nie ufała Haru. Publika zawsze motywuje do starań o zwycięstwo bardziej.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Haru on Sro Gru 20, 2017 11:33 pm

Loredana wydawała się być trochę... oderwana od rzeczywistości, lecz dziewięcioogoniasty miał na myśli to w pozytywnym sensie. Z jednej strony siedziała tuż obok liska i delektowała się swoim trunkiem, lecz z drugiej wydawało się, jakby myślami była daleko stąd lub myślała o kilku rzeczach na raz. Rzeczach, jakich nikt inny prócz niej by nie zrozumiał. Koharu wyczytał to nie tyle z jej twarzy, a raczej z jej spojrzenia, które było pełne zachwytu oraz wiedzy.
Ta noc zapowiadała się być coraz bardziej ciekawa.
- Bardziej zdrobnienie niż imię, ale dziękuję za komplement. - powiedział lisek z lekkim uśmiechem na twarzy. Dwie osoby o niespotykanych w tym mieście imionach spotyka się przy barze i zaczyna rozmowę. Dla zaświatowca brzmiało to jak niezły początek do jakiejś powieści czy komedii.
- Inaczej bym jej nie zasugerował, Lo-san. - odpowiedział lis, znów znajdując się w centrum uwagi kobiety. Przez chwilę rozglądała się na wszystkie strony, jakby szukała wzrokiem czegoś lub kogoś, po czym ponownie skierowała swoje spojrzenie na niego. Takim zachowaniem spowodowała u Haru lekkie zakłopotanie, bo nie wiedział, czy to z jego powodu się tak zachowywała czy po prostu była dziwna.
Lecz ostatecznie wyszło na to, że najzwyczajniej w świecie była dziwna.
- Umowa stoi. - dodał od siebie, wyciągając rękę na znak uzgodnionego paktu.- Może jakiś kraken, w sensie barman? - zasugerował lisek, po usłyszeniu propozycji kobiety. Nie miał nic przeciwko jakiemuś nadzorcy. To tylko doda pewnego smaczka tej grze.
avatar
Haru

Kieszenie : Portfel, klucze do mieszkania,
http://luciferum.forumpolish.com/t284-koharu-haru-ikeda http://luciferum.forumpolish.com/t285-koharu-ikeda#838

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Sro Gru 20, 2017 11:55 pm

Mówiąc że nie byłem ciekaw przebiegu ich rozmowy skłamał bym, lecz mimo to oddaliłem się. Na tyle by nie być podejrzewanym o przeszkadzanie. Przeszedłem się w ten czas po pubie doglądając, czy wszyscy dobrze się bawią.
Zespół grający na scenie trzymał poziom, a spokojne nuty jazzu uspokoiły me rozkołatane serce. Byłem nie ukrywając zły na siebie, że pozwoliłem tak łatwo owładnąć sobą i to w dodatku jakiejś zielarce. - Za stary na to jestem – mruknąłem pod nosem.
W momencie, gdy sposobiłem się do powrotu za ladę dostrzegłem przed lokalem niezwykłą istotę. Bez namysłu wyszedłem z pubu i nie spiesząc się podszedłem. Starałem się nie przyglądać „Roślince” nazbyt natarczywie i gdy byłem w dogodnej odległości leciutko skłoniłem się. - Dobry wieczór. Czy mógłbym panią zaprosić na drinka? - uśmiechnąłem się pogodnie. Miałem tylko nadzieję, że nie popełniłem żadnego nietaktu względem tajemniczej Istoty.
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Maureen on Czw Gru 21, 2017 10:11 am

Była pochłonięta swoją pracą, tyle dało się na pewno zauważyć. Do tego stopnia, że początkowo nawet nie zdała sobie sprawy, kiedy ktoś do niej podszedł i podjął próbę rozmowy z nią. Założyła, że te słowa nie były do niej skierowane. Tak więc przez pierwszych parę chwil Archanioł miał okazję przypatrzeć się temu co robiła. Delikatnie układała swoje dłonie na korze drzewa i przejeżdżała nimi powoli od góry do dołu. Wprawne oko mogło dostrzec, że robiła tak głównie w miejscach, gdzie kora drzewa była z różnych powodów podniszczona. Jej zabiegi natomiast sprawiały, że "ciało" drzewa  w tych punktach jakby zaczęło się odmładzać, albo raczej uzdrawiać się.
- Bi socair. Chan eil grèim bàis ort. -* mówiła szeptem, choć nie wyglądało na to, by kierowała te słowa do mężczyzny stojącego w pewnej odległości od niej. Raczej zwracała się do pielęgnowanego przez siebie drzewa niczym do żywego stworzenia. Tak po prawdzie to doskonale wiedziała o obecności niektórych osób wokół siebie. Zwłaszcza faceta, który do niej mówił. Zwyczajnie nie podejrzewała, że zwracał się akurat do niej. Myślała, że może prowadził rozmowę z kimś zupełnie innym. Wreszcie zdała sobie z tego sprawę. Spojrzała za siebie i zmierzyła go wzrokiem. Wyglądał na człowieka, lecz w tym mieście pozory potrafiły być mylące.
- Przepraszam... do mnie mówiłeś? Zazwyczaj wszyscy wymijają mnie z daleka - skomentowała w taki sposób jej zaskoczenie obecną sytuacją. Zdała sobie jednak sprawę, że nie odpowiedziała na jego pytanie, którego swoją drogą nie rozumiała do pewnego stopnia - Co to... co jest drink? - spytała się, gdyż zwyczajnie nie rozumiała znaczenia tego wyrazu. Nic w tym dziwnego nie jest, bo nie znała się aż tak dobrze na ludzkich zwyczajach. Bary były dla niej już zupełnie miejscami nieznanymi. Wiedziała, że tam ludzie się zbierają po nocach, ale kompletnie nie miała pojęcia co oni tam wyprawiają.

*Bądź spokojny. Okowy śmierci nie są twoim więzieniem.
avatar
Maureen

Kieszenie : Torba podróżna zawieszana na ramię, różne zioła, wiele innych "śmieci"
http://luciferum.forumpolish.com/t292-maureen#867 http://luciferum.forumpolish.com/t293-maureen#870

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Czw Gru 21, 2017 2:34 pm

Istota z którą przyszło mi rozmawiać była tak bardzo zaabsorbowana swym zajęciem, że nie zareagowała z początku na moje słowa. A i ja nie ponaglałem i z uwagą śledziłem jej poczynania. Przyznam, iż zrobiło mi się głupio widząc w jakim stanie jest moje drzewko. Było to wręcz niedopuszczalne tak zaniedbać roślinkę, a wszak bardzo kochałem naturę i poczucie niejakiego wstydu nieco mnie poruszyło, lecz mimo to w ciszy przyglądałem się mocy uzdrawiania.
Tajemniczy język w którym nowo spotkana Istota mówiła brzmiał dość intrygująco i zastanawiałem się czy na starym kontynencie również są jego odpowiedniki. W gruncie rzeczy na usta cisnęło się wiele pytań, acz starałem się pohamować ciekawość, wszak to grzech i dość niegrzeczna forma rozmowy.
Poczułem się nieswojo wyrywając ją od zajęcia. Jak widać usłyszała moje pytanie, lecz chyba nie do końca je rozumiała. - Tak – odparłem krótko bez zastanowienia – może zechciała byś wejść do środka? Gra muzyka, jest miłe towarzystwo i przyjemnie ciepło. - Uśmiechnąłem się kącikami ust. - Drink? - powtórzyłem jak echo – cóż jest to swego rodzaju ciecz, którą przyrządza specjalizujący się w tym zadaniu człowiek bywa iż jest ona z odrobiną alkoholu podawana, lecz mamy również napoje bezalkoholowe, zapraszam – wskazałem ręką wejście. - Zatem czy masz ochotę się odprężyć? Twoja praca wydaje się wyczerpująca...
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Maureen on Pią Gru 22, 2017 4:55 pm

Na jej usta cisnęło się parę pytań, co do których chciała usłyszeć jakieś odpowiedzi. Ciekawiło ją przede wszystkim, dlaczego nieznajomy postanowił do niej w ogóle zagadać. Zapraszał ją do środka wcześniej widzianego baru na coś, co nazywał drinkiem. Oczywiście raczył wyjaśnić, o co mu konkretnie chodziło. Maureen czuła się zaintrygowana, ponieważ przeważnie ludzie ją unikali. Nikt w zasadzie z nią tu nie rozmawiał i niespecjalnie jej to przeszkadzało. Może nawet znacznie bardziej wolała taki stan rzeczy. Była zajęta swoimi rzeczami, unikała wciskania nosa w nie swoje sprawy i jak dotąd taki układ się sprawdzał. O muzykę nie pytała, gdyż akurat o tym doskonale wiedziała. Połączenie różnych dźwięków, które razem tworzyły ładnie brzmiący ciąg. Maureen preferowała śpiewanie, choć z tym to nie przyzna się nikomu.
- Nie wiem... tej nocy jeszcze sporo lusan potrzebuje mojego wsparcia - wyjaśniła mężczyźnie, nie zauważając przy tym, że przypadkowo wplotła w swoją wypowiedź słówko ze swojego języka. Wsłuchała się uważnie w jego opis drinków. Alkoholowe, bezalkoholowe... to zdawała się mniej więcej ogarniać. Oczywiście nigdy wcześniej nie piła napojów z dawką alkoholu, ponieważ nie czuła ani potrzeby, ani nie miała specjalnie chęci czy okazji do tego. Zresztą kto wie, w jaki sposób by to na nią zadziałało? Może by jeszcze przypadkowo zamieniła wnętrze budynku w dżunglę?
- Praca... obowiązek - stwierdziła, klękając przy drzewie i czyniąc to swoje uzdrawianie w miejscach, gdzie korzenie wbijały się w ziemię. Chciała, aby skutki jej poczynań dosięgły zwłaszcza tych części ogromnej rośliny, które były zasłonięte przed nią. Zajęło jej to raptem parę chwil, po czym zauważyła, że jej rozmówca dalej stał koło niej. Maureen spojrzała się na niego i wstała.
- Odpoczynek jest zawsze dobry. Tylko dlaczego? Nie boisz się mnie? - zapytała się nieznajomego. Kompletnie nie pasowała do obrazka tworzonego przez Luciferum. Żyło tu sporo Zaświatowców, prawie wszyscy jego mieszkańcy nimi byli. Mimo to wszyscy postanowili upodabniać się do ludzi. Z wyglądu fizycznego i zwyczajów. Nie ona, nie Maureen. Ona wyróżniała się na tym całym tle. Nie pasowała zbytnio do niego, nawet jeśli była jednym z Zaświatowców. Była kimś, kto wręcz nazbyt się wyróżniał. Pytała tym bardziej, bo była przekonana, że rozmawia ze zwykłym człowiekiem. Niestety czasami ciężko było odróżnić, kto jest kim z pochodzenia.
avatar
Maureen

Kieszenie : Torba podróżna zawieszana na ramię, różne zioła, wiele innych "śmieci"
http://luciferum.forumpolish.com/t292-maureen#867 http://luciferum.forumpolish.com/t293-maureen#870

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Nie Gru 24, 2017 9:07 pm

"Wydawała się" to trochę mało powiedziane. Odurzający zapach ziół, różnorodne działania wszelkich mieszanek. Nieustanna ostrożność i oglądanie się za siebie, jakby w każdej chwili za nią mógł się zmaterializować najgorszy koszmar. Faktyczne bądź urojone istoty. To wszystko było bardzo stresogenne i destabilizujące.
- Zdrobnienie - powtórzyła po Haru czerwieniąc się lekko i mimowolnie w zakłopotaniu podrapała się po głowie. Wzruszyła ramionami w geście odzwierciedlającym jej stan wiedzy na temat azjatycko brzmiących zdrobnień.
Lo-san? Odchrząknęła lekko, o mały włos się nie zachłystując alkoholem. Z hukiem odstawiła szklankę pokonującą połowę drogi od jej ust do blatu. Znowu ją zawstydził. Spojrzała na Haru. Nerwowy uśmiech miał zamaskować minę zbitej z tropu odkrywczyni tajemnic.
- Mam nadzieję, że mnie nie obrażasz. - zdobyła się na tyle. W jej głosie dało się wysłyszeć zaśpiew, który sugerował, że raczej poprosiła o tłumaczenie niż faktycznie podejrzewała Haru o jakiś zawoalowany epitet. Uśmiechnęła się przy tym życzliwie.
- Umowa stoi - odpowiedziała podając mu rękę. - Może być i kraken. - Wszelka nerwowość związana z nierozumieniem języka zniknęła. Pozostało im chyba zaprosić do zabawy barmana. Właściciel zdaje się, że miał inne zajęcia. W sumie hot ciacho i to nawet bez skrzydeł, ale panująca w barze aura, którą roztaczali zaświatowcy zdawała się wprawiać śmiertelniczkę w dobry nastrój. Chyba, że to zasługa alkoholu, co ciężko stwierdzić jednoznacznie biorąc pod uwagę fakt, że nie pijała na co dzień tak mocnych trunków.
- Zaczniemy od rozgrzewki przed rozgrywką? - zapytała. Obwiała się, że zagadki mogą pochodzić z drugiego końca świata a przez co - dla niej - mogą być nierozwiązywalne, ale nie traciła zimnej krwi. Było zbyt wcześnie by się poddać, chociaż cień niepewności usiadł na jej ramionach i ciążył jakby nagle zaważył tonę.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Pon Gru 25, 2017 5:24 pm

Dziewczyna wyraźnie się wahała była zajęta swoimi sprawami, a ja jej przerwałem i zaproponowałem rozrywkę, której ona być może nie rozumiała. Poniekąd mogłem się głębiej zastanowić nad tym co do niej mówię wszak nie znam jej zwyczajów. Jak również nie potrafię określić, czy towarzystwo innych osób może ją denerwować lub peszyć?        
 
Roślinka wydawała się być nieco oderwaną od rzeczywistości widać, że zajęcie któremu się poświęca bez reszty ją absorbuje i wybór między obowiązkiem, a nieznaną przyjemnością może być trudny. Powoli zdawałem sobie z tego sprawę i uznałem, że nie będę naciskał. W końcu nie chciałem jej zrazić, a jedynie zaoferować spędzenie wspólnie wieczoru.
- Przepraszam, nie przedstawiłem się. Nazywam się James McBlanc i jestem właścicielem tej rudery za nami – uśmiechnąłem się nieco speszony. Byłem poniekąd ciekaw czy i ona ma jakieś imię lub słowo, które ją określa, czy jest więcej przedstawicieli jej rasy i wielu innych rzeczy. Jednakże czułem podświadomie, że jej spojrzenie na świat jest inne niżeli nasze. Dla niej wydawać by się mogło istniała tylko natura. Zdałem sobie sprawę, że nawet ja nie patrzę na dzieło Boże z taką czułością i troską co ona. Owszem kocham świat i przyrodę, lecz mieszkając w danym miejscu po pewnym czasie przyzwyczajamy się do jego piękna i nie robi ono na nas wrażenia. Bywa jednak, że zatrzymamy się na chwilę podczas zachodu słońca i ujrzymy znany nam świat w całkowicie innych barwach. I to jest niesamowite. Przyroda niemal na każdym kroku potrafi nas zaskoczyć.
 
Kiedy ja odpłynąłem myślami kobieta z którą rozmawiałem namyśliła się i podjęła jak dla mnie słuszną decyzję.
- Dla czego mam się Ciebie bać? Uważam wręcz przeciwnie, że jesteś piękna i żałuję iż nie spotykałem Cię wcześniej – uśmiechnąłem się promiennie, byłem z nią absolutnie szczery i chciałem podbudować jej pewność siebie. - Zapraszam zatem w me skromne progi - skłoniłem się lekko i podałem dziewczynie dłoń.
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Haru on Pon Gru 25, 2017 9:39 pm

- Tak tak, zdrobnienie. Taka moja mała zabawa, polegająca na tym, że nowo poznane osoby starają się rozszyfrować, od jakiego imienia ono pochodzi. O wiele ciekawsza opcja, niż takie natychmiastowe podawanie go. I ja mam niezłą frajdę, i osoba zgadująca. Powinnaś kiedyś spróbować. - wyjaśnił lisek, puszczając przelotnie oczko w stronę kobiety. Ledwo powstrzymywał się od krzyknięcia "kawaii", gdy tylko dostrzegł jej lekki rumieniec, ale nie chciał jej aż tak bardzo zawstydzać.
Jeszcze się wystraszy, czy co.
- Nie chcę mi się mówić całego twojego imienia, ale jednocześnie nie znamy się tak dobrze bym mówił ci po samym imieniu, więc dodałem końcówkę san, czyli w japońskim pan lub pani. - kontynuował, widząc lekki zmieszanie odnośnie jego nowo powstałego zdrobnienia dla kruczowłosej pani. Lisek nawet jeśli był energiczny, to bywał czasami strasznie leniwy. Po co mówić tak długie imię, jeśli można je skrócić? Lecz ten kitsune został również dobrze wychowany, więc nie mógł tak po prostu rzucać na lewo i prawo imię ledwo poznanej osóbki. Inari-sama by nie był zadowolony.
- Ależ gdzieś bym śmiał. Ja obrażam tylko chamów, prostaków, półgłówków, kretynów, heretyków, arogantów, denerwujące osóbki, oszustów... - zaczął Haru, wyraźnie urażony podejrzeniami nieznajomej. Przecież ona jeszcze go nie obraziła, więc dlaczego miałby się z niej w taki sposób naśmiewać?
Czasami ludzie potrafili być nielogiczni.
- Krakena to byś raczej nie chciała spotkać. - mruknął pod nosem lisek, wspominając dzień, gdy raz się na takiego natknął. Wredny, zniszczył statek, którym płynął i prawie przez to się utopił! A ten zaświatowiec nie należał do najlepszych pływaków!
- Rozgrzeweczka? A czemu by nie? Daj mi chwilkę. - poprosił mężczyzna, przyjmując na chwilę pozę myśliciela. Miał w głowie tysiące zagadek, ale jak tu wybrać jedną?! To nigdy nie należało do łatwych zadań.
- Dobra, mam. Co traci głowę rano, ale w nocy ją odzyskuje? - zapytał w końcu, biorąc kolejny łyk swojego drinka. Niezbyt trudna zagadka, ale jakaś prosta też nie była. W sam raz na rozgrzewkę. Jeśli barman (kraken) lub tamta męska Rozszpunka zechcą dołączyć, to ten tutaj zaświatowiec nie zamierzał ich powstrzymywać. Naprawdę miał wielką uciechę, gdy grupa ludzi starała się rozwiązać proste rzeczy. Oczywiście jednocześnie przeklinał ich w myślach za ich głupotę.
avatar
Haru

Kieszenie : Portfel, klucze do mieszkania,
http://luciferum.forumpolish.com/t284-koharu-haru-ikeda http://luciferum.forumpolish.com/t285-koharu-ikeda#838

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Anders Wulfson on Pon Gru 25, 2017 11:20 pm

We wszystkich przejściach między salami, magicznie pojawiła się jemioła. Miłego całowania!

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Wto Gru 26, 2017 12:07 am

- Nie wiem czy to zabawa w moim stylu - odpowiedziała zielarka, ale nie dało się ukryć, że zaczęła się głowić nad łamańcami językowymi w poszukiwaniu tego właściwego dla siebie. Dało się to wyczytać po zmarszczkach śmigających przez jej oblicze z prędkością światła, jakby myśli składała z pojedynczych drgań mięśni twarzy. Mimiczne literowanie.
Wyjaśnienie zwrotu "Lo-San" skupiło ponownie całą jej uwagę na Haru. Spojrzała na niego nieco inaczej niż do tej pory. Obraz najzwyczajniej nie zgadzał jej się z dźwiękiem. Haru nie wyglądał jakby miał coś wspólnego z krajem kwitnącej wiśni. Tam gdzie kończy się logika trzeba przestać pojmować świat starymi schematami, żeby nie zwariować. Loredana wzięła głęboki oddech, jakby można się było w ten sposób zresetować. To wkońcu nie był zwykły bar w zwykłym miejscu. A Haru był sam jedną, wielką, chodzącą zagadką.
Wyliczanka. Zauważyła, że mogła go w jakiś sposób urazić. Ta wyliczanka była jasnym komunikatem. Nerwowo przygryzła wargę. Nie chciała wylądować w jednym ciągu padających określeń.
- Wielu istot wolałabym nie spotykać. - uśmiechnęła się niepewnie na wspomnienie Krakena. Była święcie przekonana, że ustalili kim w tym miejscu jest kraken. Ale może to była tylko część szarady Haru, by zbić ją z tropu? A może to była podpowiedź. Ukryta wskazówka. Coś, co miało za zadanie pokazać, że nie wszystko jest tym, czym być się wydawało i nie wszystko tym będzie.
Dała mu czas na wybór łamigłówki skinieniem głowy dając przyzwolenie. Sama przyglądała mu się nienahalnie. Czas potrzebny na ułożenie zgadywanki minął nadspodziewanie szybko. Tak szybko, że nawet nie zauważyła tego, że jakaś magiczna moc upstrzyła bar w gałązki jemioły. Przejęta była wyzwaniem.
Padające słowa zagadki sprawiły, że uszu Haru doszedł świst nabieranego przez nią powietrza, które w tej samej chwili równie głośno, co pochwyciła - równie szybko z niej zeszło. Pierwsza myśl była nagła i impulsywna. Loredana pomyślała o księżycu, ale szybko porzuciła ten pomysł. Pełna tarcza księżyca skojarzyła jej się z głową, ale szybko zaniechała pomysłu, gdyż pełnia nie zdarza się każdej nocy. Las zmarszczek przemieszczał się po jej czole dając wyraźny upust wędrującym po zwojach mózgowych - myślom. Przypomniała jej się stara, bardzo filozoficzna zagadka, którą słyszała jako dziecko. Sprawiła jej ona trudność i spędziła wiele godzin na główkowaniu nic nie wymyślając. Była ona inspiracją do znalezienia właściwej odpowiedzi. W końcu Haru nie był kimś zwykłym. Jego zagadki też nie mogły być takie.
Kobieta wyprostowała się, zaczęła prostować dłońmi materiał swoich jeansów i przez chwilę błądziła oczami, po czym utkwiła je w oczach mężczyzny.
- Czy to przypadkiem nie jest "poduszka"? - zapytała, pewna swojej odpowiedzi niemalże w stu procentach.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Sawney on Wto Gru 26, 2017 3:08 pm

Pod drzwiami pubu „Pod Krakenem” stały dwie osoby, które nie śpieszyły się z wejściem do środka. Obok nich stanęła niska i korpulentna postać. Potężnie zbudowany mężczyzna miał płomiennie rudą, sięgającą do połowy szerokiej klatki piersiowej brodę. Była starannie zadbana, nie brakowało w niej warkoczy i koralików, metalowych ozdób. Mężczyzna miał ogorzałą od słońca skórę. Miał zielone oczy.
Wyróżniał się też ubiorem – nosił szarą tunikę, na którą narzucił luźną i długą kamizelę. Na obu wyhaftowano misterny wzór. Obie spiął szerokim pasem nabijanym ćwiekami i z dużą klamrą. Nogawki spodni ukrył w wysokich butach z wzmocnionymi metalem czubkami. Jegomość był wyposażony również w ciężki młot bojowy, który spoczywał na jego plecach.
Pojawił się akurat w momencie, kiedy Gabriel komplementował urodę swojej towarzyszki, której podał dłoń.
Ładny mamy dzisiaj dzień, prawda? Kiedy byłem młodszy też oglądałem się za krasnoludzicami. Powinieneś zaprosić ją gdzieś indziej niż w swoje skromne progi, nie czekaj z tym — odezwał się  niefrasobliwie do młodych, dla których miał całkiem mądrą – jak na krasnoludzkie standardy – radę, nawet, jak ta dziewczyna nie była urodziwą krasnoludzicą.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Haru on Wto Gru 26, 2017 8:13 pm

- Jak tam sobie chcesz. - powiedział właściciel herbaciarni, wzruszając lekko ramionami. Nie każdy potrafił docenić sztukę jaką były zagadki i gierki. Zazwyczaj tylko ci posiadający dar sprytu oraz mądrości mogli ujrzeć prawdziwe piękno w tym kunszcie.
A że większością tej grupy były kitsune, to zupełnie inna sprawa.
Zaś co do spojrzenia, jakie Lo mu podarowała, Haru czerpał z niego drobną uciechę. Już od kilkunastu lat, za każdym razem jak wspominał o swoim pochodzeniu, spotykał się z podobnymi i był naprawdę zadowolony z siebie, że taki drobny szczegół powodował tyle chaosu. Oczywiście było to związane z jego wyglądem, który co parę lat się zmieniał. Tylko nieliczni znali prawdziwe oblicze tego lisa i jeszcze mniej widziało jego prawdziwą ludzką formę. Haru uważał to za pewien rodzaj sekretu, który mogły poznać tylko nieliczne istoty.
Naturalnie większość bogów posiadała miejsce w tym kręgu.
- To w takim razie nie będziesz żyła pełnią życia, Lo-san. - stwierdził lisek, jak tylko usłyszał zdanie kobiety. Nie mówił, że na tym świecie nie było niebezpiecznych istot, bo wtedy by kłamał, ale nie można się przez to zamykać na otaczający świat. Aby zasmakować życia, trzeba przeżyć jak najwięcej.
Nawet te złe rzeczy.
Obserwowanie myślącej Lo było jak powiew świeżego powietrza w tym pomieszczeniu. Lisek od zawsze uwielbiał obserwować takich zwykłych ludzi trudzących się nad rozwiązaniem jego zagadek. Wytężali swoje szare komórki w poszukiwaniu odpowiedzi, czasem dochodząc do tak absurdalnych pomysłów, że nawet sam Haru by tego nie wymyślił.
Jednak tak nie było w tym przypadku.
- Ding ding ding, mamy zwycięzce. - powiedział Haru z uśmiechem na twarzy. Widocznie natrafił na idealną osobę do dzisiejszej zabawy, co rzadko się zdarzało. Oby tylko nie zawiodła go w dalszej fazie gry.
- To chyba czas przejść do prawdziwych zagadek. - dodał po chwili, po czym poprosił barmana o kartkę papieru i długopis. Ten szybko spełnił prośbę liska, dzięki czemu Haru mógł spisać na karteczce odpowiedzi do zagadek, które podał mężczyźnie. W końcu ich sędzia musi wiedzieć, jakie odpowiedzi są prawdziwe a jaki nie.
- Zagadka numero uno. Co ma serce, ale nie inne organy?- powiedział zaświatowiec, ponownie skupiając całą swoją uwagę na kobiecie.
avatar
Haru

Kieszenie : Portfel, klucze do mieszkania,
http://luciferum.forumpolish.com/t284-koharu-haru-ikeda http://luciferum.forumpolish.com/t285-koharu-ikeda#838

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Gabriel on Wto Gru 26, 2017 9:49 pm

Naszą dość jednostronną rozmowę nagle przerwał rudowłosy przybysz, którego wcześniej nie spostrzegłem, ani tym bardziej nie usłyszałem jego kroków i nic zresztą dziwnego. Krasnoludy były w takich sprawach podobnie zręczne co i niziołki, a te uchodziły za prawdziwych mistrzów w skradaniu się.
Przybysz mówiąc szczerze prezentował się dostojnie i poważnie. Tak jak gdyby przed chwileczką właśnie oderwał się od gromady najemników lub wojska i przybywał pod krakena, aby zakosztować jadła i napitku.
Byłem niezmiernie miło zaskoczony. I nie ukrywałem tego. - Proszę pana – postawiłem na formę tyleż grzeczną co i oficjalną nie wiedziałem wszak ile przybysz ma lat – ja i moja towarzyszka nie jesteśmy. Jak by to ująć „parą,”a jedynie znajomymi i to od zaledwie kilku chwil. Z resztą proszę, zapraszam. Nie będziemy stać tu na dworze, gdy w środku jest przytulnie i ciepło. - spojrzałem na moich nowo poznanych gości i ruszyłem ku drzwiom. A gdy Ci szli za mną zatrzymałem się przy barze.
Zastanawiałem się nad losem i przygodami krasnoluda wszak nie co dzień widuje się przedstawicieli tej rasy wśród ludzi nawet w Luciferum. Owszem mogłem to samo powiedzieć o tajemniczej istocie, której imienia w dalszym ciągu jeszcze nie poznałem. Coś dzisiejszego wieczora miałem szczęście, lub działam jak magnes i przyciągam same zagubione duszki... Całe szczęście Zielarka, z którą rozmawiałem jakiś czas temu znalazła osobę do towarzystwa to też nie mogę mieć wyrzutów, iż zostawiłem ją samą sobie.
avatar
Gabriel

Kieszenie : Portfel, telefon, klucze do mieszkania, lokalu, motocykla oraz aut. Czasami pałka teleskopowa schowana w wewnętrznej kieszeni kurtki.
http://luciferum.forumpolish.com/t286-james-mcblanc-alias-archaniol-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t297-gabriel http://luciferum.forumpolish.com/t302-kontakt-z-gabrielem

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Loredana Cattaneo on Wto Gru 26, 2017 10:37 pm

- Nigdy nie żyłam jego pełnią. - jego słowa ukuły ją do żywego, ale nie dała tego po sobie poznać przybierając wystudiowany, nieco prowokacyjny uśmiech. Ale czy faktycznie aż tak się bała konfrontacji z nierzeczywistymi istotami czy tylko to sobie wmawiała, by nie kusić losu zanadto? Mistrz zagadek pewnie od razu odgadł, że było w jej postawie zbyt dużo asekuracyjnych zachowań, jakby nie dawała się porwać temu flow zbyt często, a gdy już to robiła - potrafiła się zatracać bez reszty. Konsekwencje ganiania za własnym ogonem musiały być na tyle ogromne, że wolała wyjść na sztywniarę niż przyznać, że stać ją na chociaż odrobinę szaleństwa.
- Yuhu! - jeśli można zrobić jedoosobową meksykańską falę, to właśnie przetoczyła się przez bar, gdy Haru przyznał jej punkt. Pukle ciemnych włosów uniosły się i opadły, gdy na powrót wygodnie usadowiła się na siedzisku. Cała promieniała. Założyła włosy za uszy, by nie zasłaniały jej widoku, jakby w trakcie zgadywania potrzebny był wzrok zamiast oczu wyobraźni.
- Jak najbardziej! - klasnęła w dłonie podekscytowana Lo. Ciekawe czy to zasługa krążącego w żyłach alkoholu, dziwnych zjawisk zachodzących wokół nich, pojawiających się osobliwych gości czy fakt, że udało jej się odpowiedzieć na przedpremierowe pytanie (osobiście stawiam na to pierwsze i ostatnie), ale wyluzowała się nieco porzucając pozę poważnej babki na rzecz swojego temperamentu, nad którym zazwyczaj chciała panować, jakby to było w ogóle możliwe. Fala entuzjazmu tak nią zawładnęła, że nim zrozumiała co robi Haru było za późno na podglądanie. Już nie wyśledzi ruchu długopisu na papierze, nie wywnioskuje jakie nakreślił nim słowa. Kartka powędrowała do barmana, który, jak się wydawało miał również niezłą zabawę dzięki tej dwójce. W końcu nie każdego dnia zamiast słuchać rzewnych historyjek o przegranym życiu ogląda się tak dobrą zabawę jaką potrafi sobie niewielkim nakładem środów zapewnić dwójka nieznajomych.
- Co ma serce? - powtórzyła część zagadki, by potem z listy odrzucić wszystko to, co było składową drugiej części pytania. Jaśniejąca w jej oczach radość, która była nagrodą za poprzednią zagadkę gdzieś uleciała. Ich żar skrył się za nadchodzącymi ciągami chłodnych kalkulacji. Dłonie zaczynały zakreślać w przestrzeni jakieś figury, jakby przestawiała plakietki ze słowami po wirtualnej tablicy. Od czasu do czasu drapała się po głowie. W końcu spojrzała na Haru z uśmiechem podlotka, który nie dowierza, że to do czego doszedł może być prawdziwe, bo wydawało jej się to zbyt banalne. Zagadka nie była oczywista. Wymagała dobrej pamięci i kojarzenia faktów. Tak często mówi się, że ktoś jest czyimś sercem, ale co to tak właściwie znaczy? Serce, dusza...
- To nie może być aż tak łatwe? - obdarzyła go ponownie tym spojrzeniem pełnym niedowierzania przerywając żmudny proces dochodzenia do pewnych wniosków.
- To nie może być... - urwała. Mimo niedowierzania musiała mieć rację. - Dzwon. Tylko dzwon ma serce nie mając innych organów. - utkwiła w nim wzrok. To co, że barman miał wszystkie odpowiedzi zapisane na kartce. Ona chciała usłyszeć czy ma rację czy jej nie ma z ust tego czarodzieja. Muszę dodawać, że patrzyła na niego z niejakim uwielbieniem należnym raczej wszechwiedzącym bóstwom niż zwykłym śmiertelnikom?

Zielarka, która zbeształaby otwarcie każdego za nazwanie jej "wiedźmą" niestety miała jędzowaty charakter i wrodzoną pamiętliwość. Anioł, nie anioł - zniewagę, którą uczynił swoim gościom Gabriel odchodząc bez słowa - z całą pewnością zapamięta do końca swych dni. To, że brała udział w zabawie, o której istnieniu zdążyła już zapomnieć wcale nie znaczyło, że nie zauważy jak pan właściciel wkroczył do baru w towarzystwie dość osobliwych kompanów. Ich wygląd poniekąd też mógł stanowić niezłą zagadkę.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: Bar

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach