Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Salon

Pisanie by Sawney on Wto Sty 02, 2018 1:28 pm

obrazek
Przez lata mieszkania tutaj zdążył "popsuć" styl, w jakim urządził ten salon. U sufitu zawiesił na cienkich żyłkach mnóstwo różnokolorowych szkiełek, które odbijają promienie słońca i światło, rzucając barwne refleksy na ściany. Obok lampy leży duży słój, w którym przechowuje przypominający masę perłową sen. Na stoliku często leżą tutaj niedokończone albo skończone łapacze snów, które lubi robić w swoim czasie. W wolnym czasie też chętnie grywa na fortepianie.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sawney on Sob Sty 06, 2018 10:09 pm

Po wyjściu apteki od razu skierowali się w stronę Hotelu Valhalla, na którego terenie mieszkał już od dawna. Mieli dość spory kawałek do przejścia, który spędzili na rozmowie lub po prostu milczeli. W końcu jednak dotarli na miejsce i musiał puścić swojego towarzysza na parę chwil, by móc otworzyć kluczem drzwi.
Potem razem weszli do środka i też położył swoją siatkę na szafce w przedpokoju i zdjął swoją kurtkę. Spoglądał na swojego towarzysza, czekając aż ten rozbierze.
Jeśli podasz mi swoją kurtkę będę mógł powiesić ją na wieszaku w przedpokoju. Chyba, że chcesz sam to zrobić — zwrócił się do tego mężczyzny, pozostawiając mu wybór w tej kwestii. Niezależnie od tego ,co wybierze i tak będzie potrzebować jego pomocy. Chociaż jeśli będzie chciał błądzić po omacku to nie będzie w stanie mu tego zabronić.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jude Blackburn on Nie Sty 07, 2018 12:33 pm

Troszkę można powiedzieć, że próbowali rozmawiać, czy im wyszło, to kwestia sporna. Niemniej można powiedzieć, że było miło. Dał swojemu towarzyszowi szanse na otwarcie tych drzwi, tak by mogli wejść do środka. Oczywiście z tym trochę pomocy potrzebował, bo nie wiedział czy jego towarzysz ma wysokie progi, czy może słynną „pułapkę na złe duchy”, cokolwiek by miał musiał zostać o tym ostrzeżony.
Kurtki nie miał, bowiem w Nowej Zelandii panowało lato w pełni. Co najwyżej cienką marynarkę, której w sumie mógł się pozbyć, bo w tej chwili d o niczego mu nie była potrzebna.
-Dobrze – powiedział i po tych słowach ściągnął tą właśnie cienką marynarkę, by móc ją podać swemu towarzyszowi. Nie znał układu tego mieszkania, nie wiedział, co dokładnie planuje jego towarzysz, więc w tej chwili – o ironio – był całkowicie na niego zdany. -Gdzie mogę postawić futerał? – Zapytał, a także podniósł nieco wyżej futerał ze skrzypcami, tak by przypomnieć o tym niewygodnym elemencie Sawneyowi. Już dość się o niego na przewracał, teraz w sumie nic nie stoi na przeszkodzie by stanął gdzieś, gdzie nie będzie nikomu przeszkadzać, ani utrudniać poruszania się.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sawney on Pon Sty 08, 2018 12:31 am

Skoro go tutaj zaprosił był w stanie zapewnić mu wszelką niezbędną pomoc, z czego też starał się wywiązywać. Wszystko jednak zależało do tego, czy brunet mu na to pozwoli.
Nie pozwalając mu na to utrudniłby im życie oraz wykazał się typową dla siebie głupotą. Przebywając w nieznanym sobie pomieszczeniu byłby w stanie zrobić sobie większą krzywdę niż w restauracji i narobi mu bałaganu, który będzie musiał posprzątać. Była to ostatnia rzecz, którą chciałby robić w tym momencie.
On swoje okrycie powiesił na jednym z wieszaków, będących częścią drewnianej konstrukcji. Kiedy brunet podał mu swoją marynarkę powiesił ją na haczyku obok.
Podejrzewał, że właśnie to bycie zdanym na niego będzie przyczyną paru problemów, które narosną w późniejszym czasie.
Możesz zostawić go tutaj, ale znów musiałbyś mi go podać albo możemy zostawić go w salonie w miejscu, w którym nie będzie nikomu przeszkadzać i stanowić zagrożenia — zwrócił się do niego Mógł go wziąć i położyć w możliwie najbezpieczniejszym miejscu. Tutaj była szafka na buty, a w salonie kąt po ścianą czy kanapa albo fotel.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jude Blackburn on Pon Sty 08, 2018 7:07 am

Na razie w żaden sposób nie przeszkadzał. Co więcej godził się na tę pomoc bez marudzenia, chociaż to mogło się w każdej chwili zmieni. Póki co, nic nie wskazywało na to, by miał się zamiar nagle sprzeciwić. Doskonale wiedział, że w takich miejscach jak nowe mieszkanie sobie sam nie poradzi, a co za tym szło potrzebował tej pomocy i to zdecydowanie więcej, niż w miejscach, które były mu dobrze znane. Nie podobało mu się to, ale musiał się z tym godzić.
-Futerał na skrzypce to broń masowego rażenia, lepiej będzie je zostawić tutaj – mówiąc to podał ten futerał Sawneyowi. -Tylko nie upuść – brzmiało to niemalże jak prośba i w sumie za coś takiego można to było uznać. Skrzypce to jednak był delikatny instrument. I jak nic mu nie będzie od tego, że parę razy zostały przewrócone w restauracji, tak przy upuszczeniu z takiej wysokości, mogłoby im się coś stać. A tego jednak Jude wolał uniknąć.
Brunet przygryzł delikatnie dolną wargę, by potem ostrożnie zrobić dwa kroki do przodu. Nie miał zielonego, ani żadnego innego pojęcia, czy zaraz nie wpakuje się w jakąś przeszkodę. Dlatego zdecydował się na takie dwa ostrożne kroki. Dopiero po nich przypomniał sobie o czymś jeszcze.
-Zdjąć buty? – W sumie wypadałoby, ale niektórzy twierdzą, że coś takiego nie jest wymagane i można chodzić w nich. On osobiście nie lubił chodzić w butach w żadnym mieszkaniu, ale zamierzał być grzecznym gościem i się podporządkować.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sawney on Pon Sty 08, 2018 9:16 pm

Liczył na to, że ten mężczyzna będzie zachowywać się w miarę normalnie. W miejscach publicznych mógł postępować w ten sposób, ale nie w jego domu, będąc gościem. Jeśli zacznie sprawiać problemy  najzwyczajniej w świecie to miłe spotkanie może szybko się skończyć.
Trudno będzie mu tolerować tak niedojrzałe zachowanie i utrudnianie mu życia w jego własnym domu. A to, że w rzeczywistości mieszkał w hotelu nie miało nic do rzeczy. Mieszkał w nim od dawna, że mógł powiedzieć, że ten dom należy do niego i jest stałym mieszkańcem.
Zaśmiał się cicho, słysząc to, że futerał na skrzypce to broń masowego rażenia. Dla kogoś na pewno.
Ktoś inny się prawie o nie zabił, że tak twierdzisz? — zapytał nie do końca poważnie, z pewnym rozbawieniem.
Nie upuszczę. Możesz być o to spokojny — zapewnił go i kiedy podał mu ten futerał, ułożył go na wspomnianej szafce, w bezpiecznym miejscu. Tam im zdecydowanie nic nie groziło. Chyba, że miałoby miejsce trzęsienie ziemi.
Widząc te nieśmiałe próby poruszania się po tym pomieszczeniu cicho westchnął. Komuś tutaj przydałoby się biała laska albo pies przewodnik. Jedno i drugie.
Możesz iść śmielej, nie ma tutaj żadnych wysokich progów — zapewnił go i jednocześnie zachęcił do tego. Droga do salonu była prostą drogą.
Jeśli chcesz możesz to zrobić, ale nie wymagam tego od ciebie — poinformował go, pozostawiając mu pełną dowolność. Jeśli mu śmierdziały stopy to lepiej niech nie ściąga butów. Chociaż jeśli faktycznie mieli uprawiać seks to faktycznie będzie musiał zdjąć buty, może skarpetki. On zaś zdjął buty, bo też nie lubił ich nosić i był u siebie. Najlepiej chodziło mu się na boso.
Skoro mogli iść to zabrał ze sobą siatkę z kondomami i lubrykantem, aniołka i kieliszek, który zabrał ze sobą z wymiaru koszmarów.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jude Blackburn on Wto Sty 09, 2018 12:00 am

Na razie był grzeczny i nie zamierzał tego zmienić – chyba, że dostanie ku temu powód. A na razie takowego nie miał. Zresztą, w tym przypadku był zdany zupełnie na swojego towarzysza. Nie znał rozkładu tego mieszkania, a ścian nie zamierzał bliżej poznawać, bo to nie należy do przyjemnych.
-Pha! Niejedna osoba, uwierz mi – uśmiechnął się w tym momencie ładnie. I powiedzmy sobie szczerze, z takim wesołym uśmiechem zdecydowanie było mu do twarzy. Wyglądał znacznie ładniej, niż kiedy się złościł, czy robił cokolwiek innego. -To dobrze, te skrzypce to rodzinna pamiątka – odpowiedział. -Nie chciałbym, żeby coś im się stało.
Nie chodziło mu o wartość materialną – chociaż powiedzmy sobie szczerze, skrzypce tanim instrumentem nie są – zaś bardziej o tę wartość emocjonalną. Dostał je poniekąd w spadku po swoim przodku, który również był muzykiem i który był w te klocki naprawdę świetny. Pamięć o nim żyła tak długo, jak skrzypce grały i istniały. Choć to nie była do końca prawda, bo przecież takie rzeczy żyją w ludziach, wspomnienia i pamięć o bliskich.
-Dzięki za uprzedzenie – rzucił, na pozór z ironią, ale w rzeczywistości można by prawie usłyszeć wdzięczność. Prawie. Słysząc, że może zdjąć buty, chętnie z tej możliwości skorzystał, by potem wciąż ostrożnie, w pewnym momencie nawet opierając dłoń na ścianie ruszył dalej. A mianowicie do tego salonu. I gdy w sumie poczuł, że zmieniła się wielkość otaczającej go przestrzeni, znów przystanął. Niestety przeszkód magicznie widzieć nie miał zacząć, a więc był naprawdę w tym momencie… zdany na łaskę lub niełaskę Sawneya.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sawney on Wto Sty 09, 2018 7:15 pm

Zaśmiał się po raz kolejny słysząc te słowa z ust swojego towarzysza. Doszedł do wniosku, że trzeba być zdolnym, by zabić się o futerał na skrzypce.
Musiałbym to zobaczyć na własne oczy, by uwierzyć, że to spotyka większą liczbę osób — odpowiedział z pewnym rozbawieniem. Można powiedzieć, że podobała mu się ta zmiana, którą dostrzegł u tego bruneta. Niektórzy powinni uśmiechać się o wiele częściej.
Uśmiech sprawia, że wygląda się ładniej i jest się inaczej odbieranym przez osoby trzecie. Podejrzewał, że w przypadku tego mężczyzny Ne będzie trwać tak długo, jakby można tego chcieć. — Rodzinna pamiątka? Interesujące. Opowiesz o tym więcej, kiedy już sąsiedzcy w salonie? — zwrócił się do niego, nie kryjąc swojego zainteresowania. Był tego ciekaw.
On nie miał rodzinnych pamiątek przechodzących z ojca na syna, bowiem nie miał rodziców. Zostały mu tylko pamiątki po jego nieżyjącej już żonie, po dorosłych dzieciach. To była ta część, którą wolał przemilczeć.
Z czego to zauważył wielu ludzi nie rozumie tego, jak można nie mieć rodziny i nie rozumie, że ktoś nie czuje się źle nie mając rodziców, kuzynów, braci, sióstr, babć i dziadków.
On nie czuł się z tym źle, bo jak miałby czuć się źle nie mając czegoś takiego i nie dążąc do tego, by być jak ludzie? Nie czuł przygnębienia z tego powodu ani nie czuł się samotny. Nie chciał, by ludzie mu współczuli, szczególnie, że nie znają go. — Nie stanie się im nic — zapewnił go. Nie był niezdarny i też miał dobry refleks, zwiększoną percepcję. Gdyby coś się stało istniała szansą, że byłby w stanie je złapać.
Westchnął cicho, słysząc to, co powiedział. Sam jedynie skinął głową, tak by nie powiedzieć czegoś, co zepsułoby tę chwilę. Skupił się na tej swoistej wdzięczności.
Kiedy dotarli do salonu, sam nie zajął miejsca na jednym z mebli ale spojrzał na swojego towarzysza
Wolisz kanapę, fotel czy sofę? — zwrócił się do niego. Wiedział, że będzie musiał doprowadzić go do któregoś z tych mebli. Najlepsza byłaby kanapa albo jeden z foteli. Bo sofa nie miała oparcia.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jude Blackburn on Sro Sty 10, 2018 11:31 am

-Może kiedyś zobaczysz – odpowiedział z uśmiechem, chociaż to nie byłoby takie dziwne, gdyby faktycznie to zobaczył. Właściwie futerał na skrzypce był bardzo niebezpiecznym narzędziem, którym można było zabić lub nawet przemycić w nim prawdziwe narzędzie zbrodni, ale mniejsza już o to.
-Tak, pamiątka rodzinna. Cóż, nie wiem co miałbym ci opowiadać o starych skrzypcach, ale jak chcesz – odpowiedział ze wzruszeniem ramion. W sumie to mógł opowiedzieć o swoim przodku, a właściwie o wszystkich swoich przodkach, bo mimo wszystko znał ich z opowieści, a niektórzy nawet żyli na tyle długo, że dane im było poznać wnuka czy chociażby prawnuka. To było na swój sposób ciekawe, chociaż nie rozumiał, co w tym takiego interesującego jest dla Sawneya.
Dotarcie do salonu nie było trudne, a droga nie była daleka, więc w sumie obeszło się bez wypadków śmiertelnych i w sumie żadnych innych, co było dobrą wiadomość. Chociaż w momencie jak Sawney zadał pytanie, lekko zmarszczył brwi. Cóż musiał się zastanowić, a też doszedł do wniosku, że towarzysz ma dużo mebli, na których można sobie wygodnie usiąść. Jemu w sumie to było wszystko jedno, ale żadnego z tych mebli nie był w stanie samemu znaleźć, więc logicznym jest że potrzebował w tym pomocy.
-Niech będzie kanapa – odpowiedział spokojnie, a jego zmarszczone brwi, czy właściwie czoło, wygładziło się. Wzruszył również ramionami, jakby chciał w tym momencie powiedzieć, że jemu w sumie wszystko jedno, chociaż ta kanapa brzmi naprawdę kusząco.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sawney Yesterday at 2:11 pm

Nie mogę się doczekać — odpowiedział nie przestając uśmiechać się. Może być tak, że kiedyś sam zabije się o ten futerał, szczególnie jeśli będą częściej się widywać. Byłoby to bardzo ironiczne, biorąc to pod uwagę, że z pewnymi rzeczami radzi sobie o wiele lepiej od ludzi.
Może dlatego, że może być to ciekawa opowieść? —odpowiedział. Poza tym dzięki temu też mogło być bardzo miło. On go nie uraczy innymi opowieściami niż te dotyczące jego najbliższej rodziny.
A prawdą było to, że nie opowie mu wielu dziejów ludzkości. To by ujawniło, że nie jest człowiekiem. Mogłoby się też okazać, że brunet mu nie uwierzyłby w to, co powiedziałby.
Miał dużo mebli, bowiem wychodził z założenia, że lepiej mieć ich więcej niż mniej. W końcu przy większej liczbie gości nie będzie brakować miejsc dla wszystkich.
W takim razie pomogę ci do niej dojść — poinformował swojego gościa, którego sam ujął pod ramię i zaczął prowadzić swojego gościa, by ostatecznie pomóc usiąść mu na kanapie. Po tym odsunął się.
Napijesz się czegoś mocniejszego? — zwrócił się do niego.  W dobrym tonie było zaproponować alkohol.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Jude Blackburn Yesterday at 5:57 pm

Uniósł w pół uśmiechu kącik ust, uśmiechając się delikatnie, a jednocześnie poniekąd dyskretnie.
-A może wręcz przeciwnie? – Odpowiedział. Jego towarzysz w rzeczywistości nie miał pewności, jaka będzie ta opowieść. A zakładanie, że będzie ona ciekawa, to głupota. W końcu nie wszyscy lubili słuchać o drzewach genealogicznych, przodkach i w ogóle takich rzeczach. Właściwie Sawney twierdził, że lubi historię. Nie wiedział jednak, czy tą dotyczącą ludzi również, czy może również tylko tą dotyczącą dziejów świata.
-Dobrze – powiedział z delikatnym uśmiechem. Dał się mu ująć pod ramię, a nawet bez większego problemu ruszył razem z nim, tak by dać się zaprowadzić w to miejsce. Przyjął również pomoc z siadaniem, bo mimo wszystko jego orientacja w nowym terenie była naprawdę mizerna.
-Chętnie – odparł z uśmiechem, starając się zwrócić twarz w jego stronę, ale nie wiedział, czy trafił. Naprawdę słabo się orientował w przestrzeni. Chociaż po głosie był w stanie cokolwiek stwierdzić.
avatar
Jude Blackburn

Kieszenie : Futerał na skrzypce, smyczek i telefon
http://luciferum.forumpolish.com/t184-judas-thorn-blackburn http://luciferum.forumpolish.com/t185-judas-blackburn#290 http://luciferum.forumpolish.com/t186-jude-s-phone#291

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sawney Yesterday at 10:00 pm

Brunet zadał mu bardzo dobre pytanie, na które chętnie odpowie. Nie był to żaden problem.
Może tak być, ale nie dowiem się dopóki nie wysłucham tej historii — odpowiedział szczerze. Należało wspomnieć, że on jest stosunkowo specyficzną osobą. Na pewno znajdzie w tej historii coś, co go zaciekawi. Ludzie są bohaterami wielu historii i w ciągu całego swojego istnienia zaobserwował to, że są w stanie dokonać wielu niezwykłych rzeczy, chociaż częściej można określić ich szkodnikami. Byli mu jednak potrzebni i oni potrzebowali go, chociaż wcale o tym nie wiedzieli. I tak powinno pozostać.
Nie znał wszystkich historii i dopiero od jakiegoś czasu przebywa wśród ludzi.
Podejrzewał, że od teraz brunet będzie sobie w stanie trochę lepiej poradzić, ale też wiedział, że w pewnych kwestiach nadal będzie musiał mu pomagać. Tak, by nie zrobił sobie krzywdy i jednocześnie zdołał choć trochę poznać to pomieszczenie, jak i inne w jego domu.
Whisky, wódka, wino czy zrobić ci jakiegoś konkretnego drinka? — zwrócił się do swojego gościa. Nie wiedział, czego chce się napić, ale mógł coś dla niego przygotować. Miał w domu całkiem sporo alkoholu, właśnie na takie okazje.
W jakimś stopniu to mu się udało.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Salon

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach