lucid dreams

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Nie Gru 31, 2017 6:19 pm

Kto bierze udział: Loredana Cattaneo, Jim Oyamoto
Okoliczności:  Luciferum,sklep zielarski Loredany. {pozwolę sobie lekko napomknąć, że koszmary ją lubią}
Powiązania fabularne: „Po” grze Jima w klinice weterynaryjnej i po zabawie Loredany w barze pod Krakenem.

Otworzyłam oczy - był piękny dzień. Słońce pieściło moją twarz. Pewnie dlatego obudziłam się w dobrym nastroju. Leniwie zwlekłam się z łóżka.

[...]

Obmyłam twarz chłodną wodą.

[...]

Odwróciłam się. Byłam już w sklepie. Stałam za ladą. Odwracałam się w stronę słoiczków. Ciemne włosy dołączyły za całą sylwetkę kilka chwil później, jakby czas przez chwilę przytrzymał je, by je w końcu puścić wolno. Poczułam zapach lawendy i jakieś niepokojące mrowienie na karku. Z całą pewnością nie miałam świadomości, że śnię. A nawet więcej. Byłam przekonana, że to jawa. Poczułam lekkie zaniepokojenie, skoro prawa fizyki nie działały tak, jak powinny - coś niezwykłego musiało wisieć w powietrzu. Całe to miasto było niezwykłe, ale dopiero teraz zaczynałam tego doświadczać. Chwyciłam kilka kolejnych słoiczków ustawiając je na ladzie. Mój wzrok powędrował w stronę kota, który leniwie przeciągał się i skoczył na sąsiadujący regał. Niebo za oknem pociemniało. Wzdrygnęłam się. Przede mną nie było nikogo, a przecież dla kogoś zdjęłam te słoiczki. Przyjrzałam się etykietkom. Sama je kaligrafowałam, ale nie mogłam odczytać słów. Litery zlewały się ze sobą. Aż w końcu niektóre z nich stały się wyraźniejsze, ostre i ułożyły się w napis: "Zabiłaś mnie".
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Nie Gru 31, 2017 6:39 pm

Sen był lekki, jak chmura. Chociaż dotyczył rzeczywistości. Zabawne. Uczucie lekkości towarzyszyło mu cały czas, nawet gdy poruszał się po mieście, które istniało w rzeczywistości, a teraz zaistniało również w jego snach. Przechadzał się po ulicach, by ostatecznie zawitać do jakiegoś sklepu. Wyglądał na sklep z ziołami, a zwabił go w to miejsce słodki zapach… lawendy.
Dzwoneczek zadzwonił, a on wszedł. Bliższy ludziom niż zwierzętom, wysoki jak zawsze, ubrany w długi niemalże do samej ziemi płaszcz, rozcięty z tyłu niczym jaskółczy ogon. Rozejrzał się dookoła, w sumie pierwszy raz był w miejscu jak to. Rozglądając się, zauważył w końcu kobietę, która stała za ladą. Zapewne była właścicielką tego miejsca lub jedną z pracownic.
-Witam – odezwał się, poniekąd nieśmiało. Niemniej dobrze byłoby nawiązać z tą kobietą kontakt. Znów się rozejrzał dookoła, czując lekki niepokój. Pytanie tylko... czyj?
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Nie Gru 31, 2017 11:14 pm

Stałam tak jakby wryta. Nagle jakby zaschło mi w gardle. Chciałam krzyknąć, albo chociaż się odezwać, ale nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Nadal walczyłam sama ze sobą, gdy nagle rozległ się przeciągły pisk dzwonka. Wzdrygnęłam się. Przeniosłam oczy znad etykietek w stronę drzwi, skąd dochodził dźwięk, o mało nie strącając słoiczka. Spodziewałam się zobaczyć moją matkę z tym nieodzownym oskarżycielskim spojrzeniem skierowanym we mnie, ale przeznaczonych dla mojego ojca. Wydawało mi się, że zmniejszam się w sobie pod wyimaginowanym spojrzeniem kobiety, której nigdy nie poznałam, a której jakąś część widywałam codziennie w odbiciu zwierciadeł i wystaw sklepowych. Odruchowo przygładziłam włosy, gdy spodziewana zjawa nie pojawiła się we wnętrzu sklepu. Oczekiwany widok zastąpiła natomiast sylwetka mężczyzny.
-Witam. - odpowiedziałam odruchowo. W moim głosie brzmiał jeszcze ślad po paraliżującym strachu, którego nie byłam w stanie się wyzbyć. Jakby wejście tego mężczyzny nie odpędziło tego, co czaiło się w plątaninie wykaligrafowanych zawijasów.
- Czym mogę Ci służyć? - zapytałam. Oczy jednak miałam zbyt rozbiegane, by skupić się zupełnie na przybyszu, który skojarzył mi się z jeźdźca apokalipsy niż z człowiekiem z krwi i kości. Niepokój. Do kogo on należał? Może nie był spersonalizowany, a może należał do kilku istot, nie wyłączając z tego koktajlu składników dodanych przeze mnie i moją zalęknioną wyobraźnię? Zegar wybijał dwunastą. Nie byłam jednak pewna, czy była północ czy może odmierzał mi południe.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Nie Gru 31, 2017 11:50 pm

Mężczyzną był, ale dość niezwykłym, bowiem zamiast ludzkich uszu, miał te kocie. Jego oczy jarzyły się niczym lampki, będąc w mało naturalnym – dla ludzi – żółto-zielonym kolorze, w dodatku zamiast normalnych źrenic, miał pionowe, jak kot. Ogona nie było widać, ale to może nawet lepiej. Właściwie to Jim rzadko śnił o sobie, jak o człowieku. Dużo częściej w snach przybierał swoją prawdziwą, pierwotną formę, chociaż różniła się ona nieco, od tej z którą się narodził.
Skinął głową, chociaż niewiele brakowało, by faktycznie się ukłonił – jak na Azjatę przystało – w powitaniu. Powstrzymał ten odruch, ale za to uważnie obserwował kobietę. Przechylił nawet lekko w bok głowę.
-Wszystko w porządku? – Zapytał, chociaż może teraz powinien się przyznać, czego sobie życzy? Zamiast tego podszedł nieco bliżej tej lady, spoglądał wciąż na kobietę, która zdecydowanie należała do tych, które określiłby mianem „nie brzydkich”. Chociaż u niego to naprawdę wiele znaczyło. W końcu… był kotem, ludzie średnio go pociągali, właściwie w ogóle.
Słysząc zegar, poruszył jednym z miękkich uszek, by spojrzeć w jego stronę. Zmarszczył brwi, bo określenie godziny w tym momencie było naprawdę trudne.
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Pon Sty 01, 2018 2:01 am

-Tak, w porządku. - uśmiechnęłam się, ale był to nerwowy uśmiech, nieszczery i w dodatku czułam, że nie sprawia wrażenia autentycznego nawet w jednym calu. Każdą komórkę ciała miałam napiętą do granic wytrzymałości. Wtedy, poprzez zaślepienie spowodowane nastawieniem zmysłów na konfrontację ze zjawą mojej matki wreszcie dotarło do mnie, że przede mną stoi dość ekstrawagancki mężczyzna. Kocie uszy, koci wzrok. Zaczęłam rozglądać się za cichym rezydentem mojego sklepu, ale kocura nie było. Musiał się gdzieś najwidoczniej schować. Albo czar przestał działać i zmienił się jak zaczarowana karoca i rącze konie z baśni o Kopciuszku. Tylko ciekawe - w co?
Wsparłam się o ladę i całe powietrze ze mnie uszło, aż słychać było ten świst.
- Nie, nic nie jest w porządku. - powiedziałam w końcu kończąc tą dziwną grę. Nie potrafiłam udawać. Nie dało się oszukać kota, nawet jeśli wyglądał bardziej jak człowiek. Nie potrafiłam kłamać patrząc w pionowe źrenice tych wiecznych stworzeń. Czułam, że ich blask mam na sobie - niczym promienie rentgena - tak przenikliwe, że nie ukryje się przed nimi zupełnie nic.
- Są jakieś drobne anomalia w fizyce czasu i przestrzeni. - nie do końca panowałam nad słowami - opuszczały mnie albo zbyt proste, albo zanadto upstrzone, by mogły przekazać właściwą treść. Nie trzeba było długo czekać, by moje obawy miały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mimo, że połowa doby wybrzmiewała właśnie na jednym z zegarów - Wyraźnie mogliśmy dojrzeć widok za oknem - Złocone barwy zachodzącego słońca i piasku. To już nie było Luciferum. Wspomnienie dawnych czasów. Może Egipt, a może jakaś tymczasowa wioska na pustyni. Sama fatamorgana. W tym momencie instynktownie złapałam go za rękę. W tym wypadku za przedramię i ku memu zdziwieniu - już nie byliśmy w sklepie.Nie byliśmy nawet w centrum tej piaskowej krainy a w ogrodzenie. Cichy szmer strumyka starał się zagłuszyć moje łopoczące serce.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Pon Sty 01, 2018 2:47 am

Koty są dobrymi obserwatorami, w grę wchodziła również znacznie bardziej rozwinięta niż u ludzi empatia. A nawet coś bardziej złożonego od samej empatii, bowiem to pozwalało dosłownie wyczuć cudze emocje. Może właśnie dlatego był w stanie stwierdzić, że jednak nie było w porządku. Więc było bardzo nie w porządku. Nie odzywał się, nie podawał w wątpliwość jej słów. Po prostu czekał. Ludzie mieli dziwną tendencje do mówienia, co im na duszy leżało, nawet jeśli pozornie nic im na tej duszy nie leżało.
Tego się zdążył nauczyć przez te kilkadziesiąt lat swojego życia.
-Czemu? – Zapytał całkiem spokojnie. Chociaż to było poniekąd głupie pytanie, on również czuł, że coś było nie w porządku i to nawet bardzo. Nie zamierzał się tym jednak dzielić, bo w sumie… po co miałby to robić? Skoro nawet ludzka istota dostrzegała, że coś było nie halo, to on tym bardziej był w stanie to zauważyć.
Podszedł nico bliżej tej lady, tak by zmniejszyć dystans między nimi, chociaż wciąż od siebie oddzielała ich lada. W momencie jak odpowiadała mu, co było nie tak, on wodził spojrzeniem po otoczeniu. Wciąż czuł zapach, który przyprawiał go o miłe dreszcze, a także ekscytację związaną z chęcią znalezienia źródła tego zapachu. Czas nie był jego zmartwieniem. Nawet widok za okiem, nie robił na nim żadnego wrażenia, chociaż zdziwił się w momencie jak złapała go za rękę.
Wtedy spojrzał na nią i położył po sobie uszy, bo zdecydowanie nie byli w sklepie.
-Śnimy, stąd te dziwne… przeskoki – powiedział całkiem spokojnie. -Chociaż nigdy mi się nie zdarzyło, by moje sny były tak chaotyczne – przyznał się.
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Pon Sty 01, 2018 3:53 pm

- śnimy? - spojrzałam na niego szukając jakiegoś ukojenia w tej postaci.
- To chyba niemożliwe. -nadal trzymałam go za przedramię, ale nie byłam już pewna czy to faktycznie jest rzeczywistość, chociaż pomimo przeskoków czasu i miejsc miałam jakieś dziwne wrażenie, że nie mogę śnić. Czułam zapachy, podmuch wiatru, rozproszone krople wody z opadającej mgiełki wytwarzanej sztucznie w tym ogrodzie.
- Moje nie są aż tak rzeczywiste. - powiedziałam śledząc barwną papugę, która przeleciała nad naszymi głowami z krzykiem, w którym usłyszałam "ona nadchodzi". Chwyciła go mocniej za rękę i przysunęła się nieco bliżej. Źródło lawendowego zapachu połaskotało go o uszka. Chociaż ogród zaczynał przypominać rajski, wypełniać się roślinami, których barwy nabierały jaskrawej intensywności wcale nie byłam spokojniejsza. Wesołe krzyki małpek zbliżały się do nas. Słyszałam je bardzo wyraźnie. Wydawało mi się, że mogłabym je zrozumieć, gdybym wystarczająco się skupiła, ale w dalszym ciągu brzmiały jak pokrzykiwania. W momencie wyrastały w w naszym pobliżu wysokie drzewa, na których gałęziach ścigały się małpki. Niektóre pokazywały nam język, śmiały się i chowały się w liściach.
- Skoro to jest sen - dlaczego nie mogę się obudzić? - zapytałam lekko spanikowana. Robiło się coraz głośniej. Czułam się zmęczona intensywnością tych dźwięków. Odurzona słodyczą zapachów, które docierały do nas. Odnosiłam wrażenie, że powietrza jest coraz mniej, a ja się zaczynam dusić.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Pon Sty 01, 2018 6:46 pm

Skinął głową, chociaż pewności stu procentowej nie miał i nie mógł jej takowej dać. Powoli podniósł jedną z rąk, by nakryć nią jej dłonie. Chciał ją w ten sposób uspokoić, że wszystko jest dobrze. O ile tak można powiedzieć o samym fakcie tego, że ten sen rzeczywiście zaczął nieco świrować, a z tego nic dobrego nie wyjdzie.
-Moje są – może to jej nie uspokoi, ale da się wytłumaczyć czemu, to wszystko tak wygląda. Powiódł spojrzeniem za papugą, nieco się też oblizując na jej widok. Już był sobie w stanie sobie wyobrazić, jak wspaniale by smakował ten barwny ptak. Chociaż po chwili położył po sobie uszy. Po pierwsze z tego powodu, że coś go w jedno z tych uszu łaskotało, a po drugie dlatego, że te dźwięki zaczynały się robić zdecydowanie męczące. To sprawiło, że spomiędzy połów jego płaszcza wymknął się nie naturalnie długi, rozdwojony na końcu ogon. Zaczął nim niespokojnie poruszać, ale też uważnie obserwował otoczenie.
-Tego nie wiem – odparł ze wzruszeniem ramion, by potem warknąć z niezadowoleniem. -DOŚĆ! – Krzyknął, a głos miał naprawdę silny i był w stanie przekrzyczeć te wszystkie hałasy. Możliwe, że uda się je zmusić do tego, by ucichły. To byłoby im zdecydowanie na rękę.
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Wto Sty 02, 2018 12:02 am

- Zaraz, chwilę, momencik. - uczepiłam się jego słów.
- Chcesz mi powiedzieć, że to nie jest sen? - w to być może jeszcze byłam skłonna uwierzyć, ale w drugi element już nie koniecznie. - A Ty nie jesteś wytworem mojej wyobraźni? - potrząsnęłam głową. Śledziłam otoczenie, które tak żywo reagowało na moją narastającą panikę, jakbym to ja nakręcała cały ten chaos. Nim dopadły mnie duszności zauważyłam ten ogon. Nie wiem dlaczego pomyślałam o Alicji. Dopiero głośny krzyk mojego współspacza sprawił się wszystko ucichło. Wciągnęłam sporą dawkę powietrza, podnosząc się, a właściwie siadając na łóżku. Znów mogłam oddychać.
- To był tylko dziwny sen. - powiedziałam ocierając zaspane oczy. Byłam w swojej sypialni. Pełno obleczonych w białe poszewki, falbaniastych poduch walało się na łóżku i w jego obrębie. Tak - byłam u siebie. Spojrzałam w okno. Za nim rysował się księżyc. Był nienaturalnie duży i czerwony. Można było zobaczyć z tej odległości jego kratery. Odwróciłam się. Mój towarzysz nadal był obecny.
- A więc dalej śnimy? - tego byłam pewna. Nutka zażenowania przebrzmiewała przez moją wypowiedź. Nie sprowadzam do domu zagubionych kotów, które nie są kotami na pierwszy rzut oka - więc to musiał być sen. Inaczej musiałabym myśleć o sobie jak o kimś kto pogubił zmysły.
- No dobrze - to kim jesteś i co robisz w moim śnie? - chyba bez zadawania pytań i szukania jakichś wskazówek się nie obędzie. I na bogów - musiałam się trochę uspokoić. Kto wie co się mogło stać za następną zmianą? Na jaką przygodę mogliśmy trafić? Jeśli to był mój sen, to tych nie ciekawych niespodzianek mogło być wiele. I to niekoniecznie musiałyby być miłe i przyjemne. No właśnie - przy zmianie dekoracji pomyślałam o Alicji - pewnie przez oczy mojego towarzysza
- Dziękuję, - powiedziałam mając na myśli powstrzymanie tego hałasu. Wreszcie było cicho. Może zbyt cicha, ale przynajmniej.. Toteż, skoro już pomyślałam o Alicji - nie powinno być dla nas (albo przynajmniej dla mnie) zdziwieniem, że do pokoju wszedł królik z tacą, na której był imbryczek, dwie filiżanki na spodkach i talerzyk pełen imbirowych ciasteczek. Królik postawił tacę na łóżku, spojrzał na kieszonkowy zegarek na sznurku, poprawił cylinder i ukłoniwszy się nam przeprosił tłumacząc, że jest już gdzieś spóźniony i... tyle go widzieliśmy. W mojej głowie rodziło się wiele pytań, czemu dała wyraz mina z opuszczoną szczęką w roli głównej. Szczęką opuszczoną jak ogromny znak zapytania. A mimo wszystko nieco się uspokoiłam. Jednocześnie obmyślając szczwany plan jak wyciągnąć nas z tej pogoni za zmieniającymi się obrazami, zanim pan-kot pozna najmroczniejsze zakamarki mojego umysłu, który zaczynał we mnie budzić niepokój.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Wto Sty 02, 2018 5:08 pm

Wzruszył ramionami, bo w sumie nie wiedział, cóż to za dziwne zjawisko. Było realistyczne jak jego sny, a jednocześnie było strasznie… dziwne. Zmarszczył lekko brwi, gdy zapytała czy jest wytworem jej wyobraźni. No teraz to sobie chyba zdecydowanie za dużo wyobrażała.
-Nie, nie jestem wytworem twojej wyobraźni – stwierdził poważnie. Cóż to było pewne. Był żywą jednostką, istotą która istniała w Luciferum, żyła, bała się, stawiała czoła każdemu kolejnemu przeciwieństwu losu, więc w sumie nie mógł być tylko czyimś złym snemu. Niemniej poczuł się nieco urażony tym stwierdzeniem.
Obserwował co się dzieje i w sumie, to faktycznie wyglądało, jakby całe to miejsce reagowało na jej narastającą panikę. Ciekawe. Chociaż na szczęście jego to nie dotyczyło. Siedział sobie spokojnie i obserwował cały ten cyrk. Był w nim, a jednocześnie to go nie dotyczyło. Kolejne zjawisko, które aż chciało się nazwać fascynującym, bo jednocześnie było niemożliwe do wytłumaczenia. Chociaż powiedzmy sobie szczerze, on jako zwierzę przyjmował świat takim, jakim był, nie próbował niczego tłumaczyć. W rzeczywistości od tłumaczenia, tylko bolała go głowa.
-Tak, nadal śnimy – stwierdził ze wzruszeniem ramion. Przechylił lekko łeb, gdy zapytała kim on jest i co robi w jej śnie, cóż to bardzo interesujące pytania, na szczęście, na niektóre z nich znał odpowiedź.
-Jestem Jim. Niestety nie wiem, co robię w twoim śnie – odpowiedział spokojnie. Ot, czegoś się dowiedzieli, coś się może wyjaśniło, a jak nie, to mówi się trudno i płynie się dalej.
Skinął łbem, a potem spojrzał na wchodzącego królika. Chwilę go obserwował, by potem wrócić spojrzeniem do swojej towarzyszki, która chyba się tego nie spodziewała.
-Nie będę za nim gonić – poinformował ją, bo w sumie nie miał ochotę na spotkanie z innymi dziwactwami. Tak, znał Alicję w Krainie Czarów. Nawet czytał… nieco inną wersję tej opowieści, ale już mniejsza o to. Dwoma palcami, przymknął jej szczękę, co by jej jakaś wyimaginowana, magiczna mucha tam nie wpadła. Jeszcze by się udławiła i co w tym momencie. Zakrył jej potem ręką oczy.
-Uspokój się – powiedział jej, by wciąż nie odsłaniając jej oczu, przytulić ją do siebie. Odetchnął głęboko, by potem zacząć mruczeć w ten charakterystyczny, uspokajający i kojący sposób. Może to pomoże jej ogarnąć dupę i nie dać się pożreć narastającej panice.
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Wto Sty 02, 2018 10:44 pm

- Przepraszam.- szepnęłam. - Nigdy wcześniej nie dzieliłam snu z kimś żywym i namacalnym. - czyż to nie dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że urodziłam się i mieszkałam w tym miejscu? Ile jeszcze nadprzyrodzonych zjawisk mnie omijało?
- Loredana. - może to miejsce, może jakiś inny powód - nadal szeptałam, by nie zburzyć tego idealnego obrazka.
- A po co za nim gonić? - zapytałam dobrze pamiętając dalszy ciąg tej historii.
- Kto wie, co się czai w króliczej norze, gdy sam królik przynosi zastawę z przyjęcia z Alicją. - spojrzałam na ciastka, ale zrezygnowałam z ich konsumpcji. Nawet wyciągnęłam rękę w ich stronę, ale w połowie drogi - cofnęłam ją. A co jeśli to są kolosanki i wyrosnę tak duża, że zniszczę swój dom? Nawet łyk herbaty nie pomniejszyłby mnie do normalnych rozmiarów. Tego jeszcze brakowało - olbrzyma w Luciferum. Żeby mnie pokazywano w cyrku tuż obok kobiety z brodą i mistrza sztyletów.
O dziwo łapanie szczęki i to wszystko co zrobił było (poza tym, że dziwne i spontaniczne) dość miłe. Mruczenie zwykle mnie uspokajało do tego stopnia, że potrafiłam zasypiać, na co wystawowy kot przestawał i trącał mnie łebkiem w rękę "głaszcz!". Siłą przyzwyczajenia pogłaskałam Jima za uszkiem pozwalając się przytulić. To był dopiero prawdziwy i szykowny kot w butach.
Imbryk uniósł się w powietrzu i nalał napój do filiżanek. Pokój zawirował o 180 stopni i znaleźliśmy się przy kawiarnianym stoliku. Wnętrze było w stylu retro. Na ścianie tapety w motywy z Alicji i lustra, które przedstawiały równoległe światy. W jednym z nich Jim przypominał panterę, a ja żeńską wersję Gandalfa. Jego laska od czasu do czasu wyłaniała się z lustra, a gdy jej laserowy płomień pomknął w stronę tapet sceny na nich wydrukowane ożywały. Mogliśmy zobaczyć całe tabuny biegających małych istot i samo tasujęce się talie kart.
- Sądziłam, że spokój pozwala mi panować nad otoczeniem. - powiedziałam zrezygnowana. Pomyślałam natomiast, że za bardzo się staram wpłynąć na sen - dlatego nic mi nie wychodzi jak powinno. Tak było zawsze, gdy zdałam sobie sprawę z tego, że śnię. Zaczynałam też odczuwać zmęczenie.
Do stolika podszedł kelner i podał nam menu. Nie była to jednak zwykła karta. W mojej było danie dnia: "zapytaj o marzenia".
- Dziwna ta karta. - powiedziałam odkładając ją na stół. Zamieniła się w skrzyneczkę zamkniętą na złotą kłódkę.
- Masz jakieś marzenia? - zapytałam przyglądając się swojemu towarzyszowi. Dłonie miałam zajęte potrząsaniem skrzyneczki.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Sro Sty 03, 2018 10:44 am

Kiwnął głową, bo poniekąd ją rozumiał. Również wcześniej nie miał możliwości dzielenia swoich snów z nikim innym. Chociaż na tę chwilę wyglądało, jakby realizowały się tylko jej sny. Może to nawet lepiej. Zwierzęta przecież nie śniły w taki sposób jak ludzie. Ich sny były zdecydowanie prostsze i na pewno mniej dziwne.
-Miło mi – odpowiedział, gdy mu się przedstawiła. Miło było wiedzieć, w czyich snach się siedzi. Tak by w przyszłości tą osobę móc odnaleźć i podziękować jej za poważny uraz głowy. Chociaż jemu może to nie groziło. Może, bo w sumie wszystko jest możliwe. A sny mają to do siebie, że niemożliwe staje się jak najbardziej możliwe.
Wzruszył ramionami.
-Nie wiem, ale nie zamierzam tego robić – odparł ze spokojem. Potem cicho się zaśmiał, bo w sumie jego towarzyszka miała rację. Łakoci i napojów, które królik przyniósł również lepiej nie próbować. Już i tak był całkiem spory, więc urosnąć zdecydowanie nie chciał. Co do zmniejszania… umiał to w sumie bez użycia podejrzanych napojów. Z drugiej jednak strony ciekaw był, by gdyby zjadł ciastko i urósł to czy byłby w stanie za pomocą swoich zdolności do zmiany kształtu się pomniejszyć? Ciekawe, chociaż zdecydowanie nie zamierzał tego w tej chwili testować.
W snach nic nie działało, tak jak działać powinno.
Chcąc ją uspokoić, nie spodziewał się tego, że zacznie go głaskać. Dziwne uczucie i w sumie… miłe, dlatego mruczenie znacznie się nasiliło. Czujnie jednak obserwował, co znów się działo z ich małym światem. I w sumie to był dowód tego, że chyba uspokojenie się nic nie da. Chociaż może coś dało, bo zmiana nie była tak gwałtowna i chaotyczna, a co więcej nie była podyktowana paniką. Coś innego musiało wpływać na te zmiany.
Wypuścił ją z objęć, chociaż to wyglądało, jakby dał jej możliwość zdecydowania czy chce iść i poznać bliżej ten nowy świat, czy zostać razem z nim.
-Też miałem taką nadzieję – przyznał, chociaż nie wykazywał zrezygnowania. Życie to seria zjawisk, które trzeba lub można opanować. Jeśli jednak to nie wychodzi, należy pozostawić pewne rzeczy same sobie.
Spojrzał na kelnera i na dane menu. Chwilę mu się przyglądał, by potem kręcąc głową położyć je na stoliku.
-Dziwny ten sen – zaśmiał się, chociaż zaczął dostrzegać jeden plus tej sytuacji: może być tylko dziwniej, bo normalniej się chyba nie zrobi; a co za tym idzie, wiedzą czego się nie spodziewać. -Co to są marzenia?
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Czw Sty 04, 2018 2:04 am

Może dla zwierząt ich sny były prostsze i mniej dziwne. Wcale nie powiedziane, że ja, znajdując się we śnie Jima nie byłabym skłonna stwierdzić, że jego sny to dopiero zlepek niezrozumiałej dla mnie abstrakcji. Nigdy nie zastanawiałam się o czym śnią koty. O czym mogły śnić? O polowaniach? Ciepłych zapieckach? Ludziach oddających im cześć i usługujących na różne sposoby, włączając w to oczywiście głaskanie? Tego nie wiedziałam, bo i skąd miałam to wiedzieć? Nie byłam kotem. Nie w tym życiu. W poprzednich raczej też taki los nie był mi pisany.
Chciałam powiedzieć, że mi też mimo wszystko było go miło poznać. Mimo tego, że nie wiadomo jakim sposobem miał swój udział w jednym z najintymniejszych moich doświadczeń. Tak szczerze mówiąc, odkąd stwierdził, że nie jest wytworem mojej wyobraźni to wszystko, co razem dzieliliśmy wprawiało mnie w lekkie zażenowanie. Bo jak to tak odsłonić się przed zupełnie obcym człowiekiem? Zostać bezbronną? Bez tajemnic? Bez możliwości odkrywania tego czy tamtego? Nudną i przeżutą w trakcie jednej nocy.
Uspokoiłam się nieco, gdy nie podjął pościgu. Mimo wszystko, wydawało mi się, że lepiej się nie rozdzielać. Znając swoje kanony śnienia skończylibyśmy na dwóch przeciwległych krańcach labiryntu, a w jego centrum czaił by się strach. Niewyobrażalny i przerażający. Tak to chociaż miałam przy sobie człowieka z niezawodnym aparatem mruczącym, który miał niezwykłą moc kojenia.
Może to chęć ukrycia przed nieznajomym mojego oblicza sprawiała, że obrazy się przesuwały tak gwałtownie jak szkiełka w kalejdoskopie tworząc za każdym razem inny wzór, a może coś jeszcze innego. Nie wiem, nie byłam w tej dziedzinie ekspertem. Wiedziałam jedynie, że to coś we mnie sprawiało, że nasza rzeczywistość poddawała się zmianom.
- Dziwny. - zgodziłam się z nim. Wstałam z krzesła, by bliżej przyjrzeć się żyjącej swoim życiem tapecie i równoległym światom, na które miałam podgląd w rozwieszonych na ścianach lustrach.
- Co to są marzenia? - powtórzyłam, głośno się zastanawiając jak odpowiedzieć na to pytanie. - Marzenia to coś, co byśmy chcieli, by się zdarzyło, ale wydaje się tak odległe, tak niekompletne, że potrzeba czasu i wielu pośrednich działań by je zrealizować. Coś, co w trakcie dążenia do tego nie daje gwarancji powodzenia dla podjętego wysiłku i jest jednocześnie obietnicą wielkiej nagrody, jeśli będziemy uczestniczyć w tym przedsięwzięciu.- zaczęłam się plątać w swoich myślach i w końcu wzięłam kilka głębokich oddechów. Zaczęłam jeszcze raz.
- Jeśli chcesz, by coś się stało i czekasz na to - jest to marzenie. Spełnione marzenie to takie, które pokierowało pewne sprawy po naszej myśli. Stało się tak, jak sobie życzyliśmy. - zaczynałam dobierać słowa, ponownie odżyłam.
- Marzysz czasami? - zapytałam przyglądając się po kolei obrazom przedstawionym za zimnymi taflami zwierciadeł,
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Czw Sty 04, 2018 10:05 am

Obserwował uważnie swoją towarzyszkę, chociaż nie czuł potrzeby wstawania. Po prostu wodził za nią spojrzeniem i za zmieniającym się światem. Nie widział powodu, by to wszystko komentować lub chociaż się tym w jakimś stopniu przejmować. Chociaż może powinien, w końcu… również tutaj utknął i może powinien wykazać się większą chęcią opuszczenia tego miejsca? Może, ale w tej chwili wszystko mu było jedno. Życie toczyło się naprzód, a w śnie przecież nic nie mogło im się stać. Prawda?
-Brzmi… męcząco – podsumował ten cały wywód odnośnie marzeń. Chociaż pobudziło go to nieco do myślenia. Czy on marzył? Czy kot mógł marzyć? Ba, czy zwierzę było w stanie mieć marzenia? Przecież zwykle zwierzęta niczego nie planowały, nie żyły przyszłością, ani przeszłością. Zwierzęta były najprawdziwszym bytem teraźniejszym, czymś co żyło chwilą i nie martwiło się o przyszłość. Więc jak mógłby myśleć o czymkolwiek z tak dużym wyprzedzeniem?
I w tym momencie przypomniał sobie o czymś.
Powoli wstał ze swojego miejsca i spojrzał na samego siebie, na swoją posturę, dłonie, nogi. Potem na swój ogon i poruszył nim na boki, by potem wesoło się roześmiać.
-Kiedyś… marzyłem o tym, by być człowiekiem – powiedział. -Marzenie się spełniło, więc jestem szczęśliwy. Nawet jeśli ludzkie życie zaskakuje mnie na każdym kroku.
Przymknął ślepia, by po chwili zmienić swoją postać. Jego sylwetka zaczęła się zmniejszać, tak jakby zapadać sama w sobie, gdy znów przyjął postać kota. Czarne futerko lśniło, niemalże prosząc się o to, by go dotknąć. Ogon wciąż miał nieco nienaturalnie długi, a także rozdwojony na końcu. Nagle jak gdyby nigdy nic, stanął na tylnych łapkach i podszedł bliżej Loredany. Uśmiechnął się do niej po kociemu.
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Loredana Cattaneo on Pią Sty 05, 2018 1:01 am

Nic nie mogło się stać ponad rzekomym urazem psychicznym. W najlepszym razie oboje, albo chociaż jedno z nas nie zapamięta tego o czym śniło. Nawet jeśli nie całości, to chociaż skrawka tych dziwnych chwil będzie się dało zapomnieć. W końcu chyba nikt nie pamięta całości Jedyne o czym ja chciałabym zapomnieć, to o tym dziwnym uczuciu ściskającym w dołku, że to wszystko jest nie tak jak być powinno, chociaż tak naprawdę nie wiedziałam jak to być powinno w śnie, który dzielę z kimś innym. Z tej szalonej, rozpędzonej pętli "rzeczywistość, a wyobrażenia" wyrwał mnie jego głos.
Męcząco? zastanowiłam się chwilę. Mnie marzenia nie męczyły. Ich realizacja, już przeważnie tak, ale nie samo snucie planów czy marzeń. To było ciekawe stwierdzenie. Nie sądziłam, że marzenia mogą męczyć.
Skoro już Jim pokazał mi jak łapać swoją szczękę - skorzystałam z tej umiejętności. Co prawda łapanie jej przez tego kocura było o tyle miłe, że przychodziło tak spontanicznie i stanowiło jakby naturalną konsekwencję narastającego do granic wytrzymałości zdziwienia.
Przyglądałam się z zaciekawieniem jak mężczyzna zmienia się w kota. Musiałabym pewnie zweryfikować niektóre sprawy z rzeczywistością. Na tą chwilę nie do końca zdawałam sobie sprawę czy mam do czynienia z jego senną projekcją czy z rzeczywistymi umiejętnościami tego zaświatowca. W końcu Luciferum było pełne niezwykłych osobliwości.
Nie dało się ukryć, że ta zmiana wywołała niejaki efekt WOW. Nie każdego dnia książę zmienia się w kota. Futerko kusiło i nie mogłam się powstrzymać. Aż czułam niejakie mrowienie w końcówkach palców. Musiałam sobie tyknąć futrzaka chociaż opuszkiem. To było jak przyciąganie czarnej dziury. Raz znajdując się w pobliżu Jima nie mogłam już odejść. Raz dotknięte futerko wciągnęło mnie w swoje pole grawitacji i nie było chyba żadnej siły na tym świecie, która sprawiłaby, żebym przestała. Zaczęłam go głaskać. Przybrałam nieco skonsternowaną i przepraszającą minę.
- Nie wiem co się dzieje. Nie potrafię przestać. Twoje futerko jest tak cudowne w dotyku, że chyba umrę, gdy nie będę go mogła pogładzić. - Nie tylko moje zachowanie i pragnienie mnie zaskoczyło. Coś było nie tak z moimi oczami.Świat stał się mniej barwny i mniej wyraźny. Soczewki upodobniły się do kocich nie tylko w funkcji, ale również w wyglądzie. To co robiłam, czy to czego doświadczałam nie uciszyło we mnie pragnienia dowiedzenia się czegoś więcej na temat kocich marzeń.
- Czym cię zaskakuje życie? - niegdy nie snułam rozważań o zmianie w inną istotę, nie mogłam więc brać pod uwagę, że taka zmiana jest dość drastyczna i prowadzić może do wielu komplikacji
- Bo tak prawdę mówiąc, nie wyglądasz na kogoś, kogo często zaskakuje życie. - to chyba miało być coś w rodzaju komplementu.
avatar
Loredana Cattaneo

Kieszenie : smartfon, srebrny mrdalion z wisiorkiem, zapałki
http://luciferum.forumpolish.com/t294-loredana-cattaneo#875 http://luciferum.forumpolish.com/t295-loredana-cattaneo#880 http://luciferum.forumpolish.com/t296-kontakt-z-loredana#881

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Jim Oyamoto on Sob Sty 06, 2018 4:01 pm

W snach nigdy nic nie wiadomo, a rzeczywistość to pojęcie mocno względne, którego nie można w żaden sposób… ogarnąć. A przynajmniej nie na tyle, by mieć pewność, że to co ma miejsce jest faktyczne i rzeczywiste. A to w sumie trochę przykre. Chociaż to akurat była moc Jima, w końcu był Zaświatowcem, a to niestety zobowiązywało do posiadania dziwnych, magicznych zdolności, które czasem ciężko jest wytłumaczyć.
Zaczął głośno mruczeć, gdy siłą przyciągania futerka, sprawiła, że Loredana zaczęła go głaskać. Na razie nie miał nic przeciwko temu, ale możliwe, że jak na kota przystanie, jego zmienność da o sobie znać, a czarownica bliżej zapozna się z jego ostrymi pazurkami.
-Taki mój urok, a o futerko dbam, temu tak kusi pięknem – odpowiedział ze wzruszeniem ramion, chociaż powiedzmy sobie szczerze, jego ego w tym momencie zostało mile połechtane, można więc powiedzieć, że Loredana może spokojnie go głaskać. I nie musi się bać, że ją podrapie. Jakby na dowód tego otarł się łebkiem o jej nogi, chcąc ją zachęcić do tego, by nie zaprzestawała pieszczot. Póki sam się naprasza, niech korzysta.
-Wszystkim, chociażby tym, jak je sobie komplikujecie. Co gorsza, ta chęć komplikowania sobie życia, coraz częściej i mnie dotyka. Na szczęście mija, gdy przybieram swoją prawdziwą postać – powiedział z uśmiechem. Był również rozbawiony tym faktem.
Aż się w tym momencie zdziwił, a potem wesoło roześmiał. Zakręcił się na miękkiej łapce dookoła własnej osi, by potem przysiąść na puszystym zadku. Ogon wykręcał na wszystkie strony, końcówkami również poruszał wedle własnego uznania.
-Może nie wyglądam, ale tak jest – stwierdził wesoło. Łapką poklepał przestrzeń przed sobą, zapraszając Loredanę do tego, by usiadła razem z nim. Wyglądało to tak, dziwnie i jednocześnie zabawnie, gdy kot poruszał się niemalże jak człowiek i jeszcze mówił.
avatar
Jim Oyamoto

http://luciferum.forumpolish.com/t282-james-oyamoto#796

Powrót do góry Go down

Re: lucid dreams

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach