Uliczka

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Uliczka

Pisanie by Luciferum on Wto Paź 31, 2017 2:33 pm

obrazek
Sen ~ pomyśli ktoś stając na brukowanej ulic, pośród wszystkich świateł świec, lampionów czy lamp. Dziwne stworzenia przechadzają się pojedynczo lub grupkami, zdają się być czymś podekscytowane. Coś zdecydowanie wisi w powietrzu. Czyżby tak ich radowała noc Halloween?
avatar
Luciferum

Kieszenie : Wszystko co potrzeba, by zmienić świat na lepsze.
http://luciferum.forumpolish.com/t36-wzor-karty-postaci#48 http://luciferum.forumpolish.com/t37-wzor-informatora#50

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Melisandre Travis on Wto Paź 31, 2017 9:21 pm

Jak się tutaj znalazła? Co tutaj robiła? Jeden diabeł wiedział, po prostu rozmyślała nad tym, co by jutro zrobić, jak uplanować sobie dzień, gdy nagle znalazła się w tym dziwnym jak dla niej miejscu. Rozejrzała się dookoła i uniosła nieco brew uśmiechając się pod nosem. Przebierańcy, tyle dziwadeł a ona sama, jedna z nich między nimi. W końcu jak miała inaczej siebie nazwać? Wyszczerzyła się pod nosem jak małe dziecko, które zobaczyło Disneyland po raz pierwszy. Barwne światełka, przebierańcy...a może i nie? Nigdy nie wiadomo, w końcu dzisiaj wszystko było możliwe. Szczęśliwa nie przejmowała się już tym, by pomyśleć jak się tutaj znalazła. Ona tutaj czuła się niemal jak w domu! A to cholernie dziwne! Powoli skierowała się przed siebie, starając się dostrzec chociaż kogoś znajomego. Ale jak na razie niestety, ani znajomej twarzyczki. Czyżby ktoś sobie zrobił z niej niezłe jaja? No ale, jak? Przecież nie było 1 kwietnia a 31 października więc...komuś się pomyliły miesiące, uznając że taki psikus będzie udany? Ruszyła dalej przed siebie chcąc zagłębić się w tym, co działo się dookoła.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Hestia Vaughan on Wto Paź 31, 2017 9:35 pm

Uwielbiała Halloween! Zawsze przebierała się wtedy za czarownicę, wampira, zombie, albo... Ducha. I chodziła po cukierki lub robiła ludziom psikusy razem z przyjaciółmi. Szkoda tylko, że po ostatnich wydarzeniach, jej ochota na zabawę w strachy jakby zmalała. Nie miała już ochoty nawet założyć przygotowanego stroju mumii. Zamiast tego ubrała się w czarną sukienkę do kostek, białe rajstopy i czarne buty, jakby szykowała się na pogrzeb. I ruszyła spokojnym krokiem, razem z braćmi do domów sąsiadów, by pilnować ich w trakcie zbierania słodyczy. Nagle jednak... Jej bracia zniknęli, a ona sama znalazła się w jakiejś dziwnej krainie, pełnej zaświatowców.
- Co to ma znaczyć?- zdziwiła się, patrząc na tajemnicza scenerię. Czy to nadal było Luciferum? Nie wiadomo... Mimo to stanie cały czas jak kołek, raczej nie było w takiej sytuacji wskazane, dlatego też, po krótkim zastanowieniu nastolatka postanowiła w końcu ruszyć ostrożnie przed siebie, cały czas rozglądając się we wszystkie strony w poszukiwaniu jakichś znajomych twarzy. Oby tylko nie okazało się, że znów trafiła do jakiegoś dziwacznego miejsca, lub co gorsza znów ją coś porwało. Drugiego razu już nie zdzierży, zwłaszcza, że nie odzyskała jeszcze wszystkich wspomnień.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Sawney on Wto Paź 31, 2017 10:02 pm

Wiedział, gdzie był zanim znalazł się w tym miejscu. Zdołał zjeść całkiem dobry obiad i deser, miał dobre towarzystwo, z którym prowadził zaskakująco ciekawą i wciągającą dyskusję. Jako Zaświatowiec związany nierozerwalnie z Wymiarem Snów potrafił wyczuć, że znalazł się w innym wymiarze. Nawet on nie znał ich wszystkich, dlatego nie był w stanie określić, który to wymiar.
Na pewno nie był to ten, z którym jest ściśle związany. To wyczułby bez wahania, w dodatku ten wymiar był w stanie kształtować ze swoją wolą. A teraz nie miał ku temu możliwości. Im dłużej się przyglądał tym bardziej miał pewność, że nie jest w Wymiarze Snów. Tam nie było brukowanych ulic, nie było takich świateł, lampionów czy lamp. Nie było też dziwnych stworzeń, na jakie patrzył. Chyba, że zostały powołane do życia przez niego lub mu podobnych.
Wiedział jednak, że Halloween zbliża się wielkimi krokami. Było to nad wyraz radosne święto, które mu się podobało. Może nie uczestniczył w nim aktywnie, ale zawsze robił lampion z dyni i kupował cukierki, jakby jakieś dzieci zapukałaby do jego drzwi.
Wracając jednak do głównego wątku – wiedział, że znalazł się w jakimś wymiarze, ale nie wiedział w jakim i po co. Nie wiedział też w jaki sposób się tutaj dostał, ale możliwe, że to zasługa jakiegoś Zaświatowca, który ma moc podobną do jego własnej albo tak musiało być. Może właśnie tutaj był potrzebny z jakiegoś powodu. Niezależnie od powodu, podszedł do tego z typową dla siebie ostrożnością i nie zamierzał iść przed siebie, w głąb mieszkańców tego wymiaru. Chociaż miał nieoparte wrażenie, że nie uniknie z nimi kontaktu.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Matthew Hayes on Sro Lis 01, 2017 4:51 pm

W jednej chwili przebywał w kawiarni, prowadził przyjemną konwersację z nowo poznanymi ludźmi. W następnej gdzieś tuż poza zasięgiem wyraźnie słyszalnych dźwięków pojawił się czyjś głos. Wzywał go, kusił by obrócił głowę i odważył się wykonać w jego kierunku chociaż kilka drobnych kroków... jednocześnie niemożliwym było namierzenie źródła. Zrobił to, poruszył z wolna głową by rozejrzeć się po osobach siedzących przy innych stolikach.
A wtedy wystarczyło jedno uderzenie serca.
Zwykłe mrugnięcie powiek, by sceneria wokół niego zmieniła się kompletnie.
Sariel stał na środku ulicy, której z pewnością nie znał, pośród dekoracji charakterystycznych dla święta Halloween - jednego z wielu przejawów inwencji twórczej ludzi, na swój sposób oddających cześć zmarłym. Z biegiem czasu tradycje i sposoby uczczenia pamięci zmieniały się, ale odrobina zabawy aby oswoić się ze strachem i nieubłaganym dla śmiertelników przemijaniem nie była niczym złym. Matt nie miał nic przeciwko bo naprawdę na świecie odbywały się gorsze praktyki gloryfikujące śmierć niż zabawa w 'cukierek albo psikus', więc samo przeniesienie do świata pełnego rekwizytów adekwatnych do obchodzonego pod koniec października święta nie było dla niego problemem. Natomiast to, jak szybka i drastyczna była zmiana scenerii - co najmniej budziło jego podejrzenia.
Urokliwe i barwne miasteczko, z pewnością klimatycznie przystrojone, wzbudzało w nim wrażenia podobne do tych, jakie odczuwał w nielicznych świadomych snach. Po prawdzie brunetowi trudno było nazwać uczucia nim targające. Archanioł dawno nie był ot tak, zwyczajnie zbity z tropu i niepewny tego co się z nim działo. Szczerze zaskoczony rozglądał się po wąskiej uliczce, na której pojawił się niespodziewanie, szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Może pozwoliłby Hayesowi uzyskać odpowiedź chociaż na kilka pytań.
Wtedy dotarło do niego, na który dzień października zaplanował swój mały rekonesans po Luciferum. Owszem, widział przygotowania do świętowania na każdym kroku w niewielkim miasteczku, ale że akurat dziś był ostatni dzień miesiąca? Nie pierwszy raz zapomniał o upływie czasu. Słyszał opowieści jak to cienka jest bariera między światem śmiertelników a duchowym, lecz komuś balansującemu między nimi na co dzień nigdy nie zdarzyło się po prostu pojawić gdzieś w nieznanym sobie miejscu. Może więc to zwykły zbieg okoliczności, wizja albo objawienie? Matt potrafił 'odpłynąć' ale przecież nie zasnął nagle w kawiarni, w środku rozmowy! Pamiętałby... prawda? Zbyt wiele czasu spędził przecież w prawdziwym świecie by nie odróżnić go od fikcji, czyjegoś chorego wytworu wyobraźni lub po prostu wypaczonego wymiaru.
Strój Hayesa był dokładnie taki jak ten, który porzucił w Hard Rock Cafe, chociaż płaszcz pamiętał że odłożył na oparcie krzesła w lokalu. Pod nim znajome ciemne materiałowe spodnie oraz sweter, bo wiosna w Nowej Zelandii była tego roku wyjątkowo kapryśna. Z pewnością wyróżniał się na tle przebranych w kolorowe stroje wiedźm i wampirów mieszkańców niewielkiego miasteczka. Kto by pomyślał, że wyglądając zwyczajnie stanie się największym z dziwolągów. Mimo odczuwanej ciekawości i fascynacji miejscem – czuł, że powinien się wydostać. Ostrożnie rozejrzał się po miejscu, w którym los raczył go pozostawić i właśnie wtedy dotarła do niego prawda, bardziej przerażająca niż wymyślna ozdoba Halloweenowa. Skoro on mógł bez wyraźnego powodu znaleźć się w zupełnie nieznanym mu miejscu... to może ktoś jeszcze tu trafił, również przypadkiem? Może był w znacznie gorszej sytuacji niż Archanioł i potrzebował pomocy. Zachowując czujność ruszył z wolna przed siebie, wypatrując osób które mogły być równie skołowane przymusową zmianą scenerii. Podziwianie detali dekoracji i kostiumów musi zaczekać.
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Maddie on Sro Lis 01, 2017 9:07 pm

Tiamina, ryboflawina, niacyna. Kwas pantotenowy, kwas foliowy i witamina C. Cztery świetlówki w przyćmionej kurzem jarzeniówce i jedna, do połowy pusta, szklanka wody. Nie potrafiła tu zasypiać. W sztywnej, szpitalnie białej pościeli z ciężką kołdrą i parszywie niewygodną poduszką, w której głowa zapadała się aż do granicy starego materaca, było jej zwyczajnie niewygodnie. Nie lubiła liczyć baranów, nie lubiła wspominać mijającego dnia. Pozostało jej jedynie wymienianie z pamięci składu tabletek musujących, które dostała po śniadaniu i omijanie myślami wspomnień poprzedzających dzisiejszy dzień. Nie chciała rozmyślać o tym, jakim jest nieudacznikiem.
Nie potrafiła się zabić.

Przymykała powieki, kiedy przed oczami mignęło jej widmo przerośniętego dziwadła i czterech dyń, nierówno ułożonych w krzywym szeregu. Rozejrzała się wokół siebie, dotknęła dłonią zimnego polika i poczuła, że śni na jawie. Być może zasnęła w chwilę po przymknięciu powiek, a sen, który widziała w swojej głowie, był snem we śnie. Niejednokrotnie podobne nocne rewelacje zdarzały się jej w przeszłości, a teraz, po dziwnych tabletkach i środkach przeciwbólowych, wszystko było możliwe. Zaskakujące, że czuła się świadoma. Świadoma własnego, nieco niepokojącego snu. Czuła również, że przez całe ciało przeszedł dziwny, chłodny dreszcz i, że nagle zaczęło być jej zimno w bose stopy. Miała na sobie jasną, bawełnianą halkę i niepełną bieliznę. Koszmarny strój w tak wyjątkowym śnie.
A Maddie miała swoją własną teorię. Uważała, że sny mówią nam o tym, czego pragniemy i o tym, czego najbardziej się obawiamy. Nie widziała śmierci, więc czy w tym śnie było coś, czego w głębi serca pragnęła? Może wyjątkowości? A może, myśląc o wigilii wszystkich świętych, znalazła się w miejscu, które upominało się o jej duszę i ciało?

Rozejrzała się raz jeszcze. Przerażająca niewiadoma paraliżowała ledwie na moment. Kiedy Madison dostrzegła ulatujący ku niebu lampion, ruszyła za kierunkiem jego lotu. Przemieszczała się jak zahipnotyzowana - z nosem utkwionym w ciemnej powłoce nieba, ze wzrokiem podążającym za uciekającym lampionem. Nie patrzyła nawet pod nogi. A bose stopy marzły coraz bardziej.
avatar
Maddie

http://luciferum.forumpolish.com/t251-madison-reisenfeld#587 http://luciferum.forumpolish.com/t253-maddie#589

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Nicole Wulfson on Sro Lis 01, 2017 11:06 pm

Kolorowe światła zmyślnie porozwieszanych lampek odbijały się w jasnoniebieskich oczach blondynki.
Stała przy barze i stukała palcami o szklankę whiskey w rytm 'Tainted Love' Mansona.  Obserwowała strachy bawiące się na imprezie.
Powoli przesunęła wzrok na lewo - Freddie Krueger własnie podrywał Upiorną Pielęgniarkę z SilentHill. Pijany wilkołak zajął sofę, maska przesunęła mu się, przez co wyglądał jakby miał ukręcony łeb. Przy drzwiach do toalety zebrała się Barbie, Alicja z krainy Czarów i Czarna Kotka; najwyraźniej supportowały zamkniętą w środku Śpiąca Królewnę, która miała randez vous z muszla klozetową.
Przesunęła spojrzeniem w prawo - Zombie Elvis dobierał się na parkiecie do Panny Diabliczki. a samotny Kowboj pił przy oknie patrząc w noc. Jakie myśli skrywał pod tym kapeluszem? Nicole była ciekawa, ale nie aż tak by podejść i do niego zagadać. Jeszcze by to skarbek źle zrozumiał.
Podniosła szklankę i opróżniła z alkoholu. Zacisnęła lekko usta, poprawiając rozłożenie czarnej szminki, po czym porzuciła swoją szklankę, by samej wdać się nieco w wir zabawy. Nie potrzebowała nikogo, żeby móc potańczyć do ulubionej muzyki. Alkohol we krwi i słodycze w żołądku wystarczyły.

Halloween to była ta specyficzna noc, w której nikt się nie przejmował, że po ulicy plącze się tona ludzi przebranych w najbardziej wymyślne, straszne przebrania, na jakie wpadli (i na jakie było ich stać). Nic więc dziwnego, że Nico w swoim surducie, białej koszuli, muszce i czarnych spodniach do połyskujących butów i z lekko przekrzywionym kapeluszem, osadzonym na chaotycznie upiętej konstrukcji z blond włosów mogła wzbudzić niepokój paru dzieciaków... A może to jej makijaż przypominający Upiornego Mima? Tak, to mogło być to.
Szla wywijając laską, która robiła jej za rekwizyt, trochę krzywo, ale nie była na tyle upojona by zgubić drogę do domu. Nigdy.
słysząc jednak głos, który ją wołał, z jakiegoś powodu po prostu nie mogła mu się oprzeć i poszła za nim. Na początku obiecała sobie, że to tylko trochę, zobaczy co to. Potem po prostu szła i złapała się na tym, że przy kolejnym mrugnięciu, nie była do końca pewna gdzie jest.
To nowość, zwłaszcza, że Luciferum znała jak swoją własną kieszeń (a może i lepiej). Zdezorientowana, ale nadal upojona po prostu zaczęła się śmiać.
Śmiać sama do siebie i do Księżyca nad głową. Ruszyła znów przed siebie, znajdując się natomiast w owym niesamowitym miasteczku, najpierw rozważyła, czy to jakiś cyrk objazdowy i jej pijacki umysł po prostu wywlókł ją gdzieś na obrzeża miasta?
Uznała, że to może być to i bez najmniejszego stresu, ruszyła ulicą przed siebie. Przyglądała się przygotowaniom i nie zważała na to, że 'kostiumy' obecnych tu osób były zbyt realistyczne. Wróciła do wywijania czarną laską i pogwizdywała 'This is Halloween'. Zachwycał ją ten cały wystrój i postanowiła znaleźć jakiś 'Glówny Plac' w tym miejscu, w końcu tam się pewnie będzie działa jakaś organizacja, czyż nie? Zaczęła szukać telefonu w wewnętrznej kieszeni fraka. To miejsce było świetne, musi o nim komuś opowiedzieć! Szla uparcie przed siebie, niesiona na skrzydłach matki Whiskey i dobrej zabawy.
avatar
Nicole Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t257-nicole-wulfson http://luciferum.forumpolish.com/t259-nicole-wulfson#609

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Wairua on Czw Lis 02, 2017 3:50 pm

Siedział spokojnie. Wręcz dziwnie i nienaturalnie spokojnie. Miał już serdecznie dosyć tych przeklętych kwiatów, które ta pieprzona nastolatka układała od godziny. Obiecał jej, że na czas dostaw będzie spokojny, ale ileż można tak bezczynnie siedzieć. Niecierpliwił się. Chciał coś robić. Chciał obserwować i poznawać ludzi. Chciał ich mordować, a ta smarkula nie kończyła swojej pracy. No ludzie błagam! Jak mógł się zgodzić na coś tak paradoksalnego. Jasne, opiekował się nią odkąd skończyła 7 latek i nawet się do niej przywiązał, ale nie zamierzał tak bezczynnie siedzieć i wdychać ten paskudny zapach.
Inna układała te kwiaty ze stoickim spokojem, ale także dziwną dzikością w oczach. Jakby te kwiaty uspokajały jej psychopatyczne zapędy, które budziły się u niej coraz częściej. Czasami zastanawiała się nad tym, czy nie umarła i tylko wspomnienia jej umysłu sprawiają, że czuje się żywa? Zastanawiała się, czy jest już w pełni Wairuą, czy też nie?
Wairua ożywił się, gdy coś usłyszał - od razu zabrał kontrolę dziewczynie i pozwolił się kierować przez głos. Lubił, gdy coś się działo. Inna natomiast usłyszała jego dziki śmiech w głowie i już nie układała kwiatów. Przemierzała jakieś obce miejsce bez własnej woli, a Duch wręcz podskakiwał jej ciałem i rozglądał się ciekawie dookoła. Jej białe jak śnieg włosy falowały przy tym niebezpiecznie, a cała jej postawa mogła wzbudzać podejrzenia. Wairua pozwalał jej patrzeć, ale nic więcej, a on kierował się w stronę głosów i ludzi. Czuł, że nie są w Luciferum, a jakimś innym wymiarze, ale nie miał pojęcia jakim. Dowie się tego jak najszybciej. Przyglądał się z ciekawością innym.
Inna miała na sobie czarną sukienkę z białą pajęczyną na jej rogu przy kolanach i czarne rękawiczki z wymalowanymi kościami. Chciała się trochę upodobnić wyglądem do kościotrupa, bo w końcu Halloween. Na nogach miała glany, bo Wairua nie pozwala jej nosić obcasów.


Ostatnio zmieniony przez Wairua dnia Czw Lis 02, 2017 5:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Wairua

http://luciferum.forumpolish.com/t268-wairua-inna-jebievdenko http://luciferum.forumpolish.com/t276-wairua-inna-jebievdenko#686

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Gunnar Ragnarson on Czw Lis 02, 2017 3:57 pm

Gunnar siedział w oczekiwaniu na uzyskanie pozwolenia skorzystania z Archiwum w ratuszu. Był bardzo pewny siebie i miał nadzieję, że wszystko pójdzie po jego myśli nawet bez opatrzności kochanej żony swojego boga. Przyglądając się jak burmistrz przegląda dostarczone przez niego dokumenty nagle usłyszał w uszach jakiś szmer. Uznał to za jakiś przeciąg za pierwszym razem, jednak gdy usłyszał to po raz drugi i trzeci, a za każdym kolejnym razem szmer przybierał bardziej kształt szeptów, zaniepokoił się. Loki wiedział, że jest to dla niego ważna sprawa i nie powinien się wtrącać.
*Przestań, bez tego będzie nam troszkę ciężej...*
Upomniał boga psotników mając głęboką nadzieję, że to właśnie jego sprawka. Gdy Loki jednak zaprzeczył, Gunnar zrobił strapioną minę. Nie lubił jak to jego robiło się w konia. Rozejrzał się dookoła i nie zauważył niczego niepokojącego. Dopiero gdy jego wzrok znów powrócił do burmistrza, zauważył, że ten się nie rusza. To było bardzo dziwne. Spojrzał na zegarek, żeby sprawdzić, czy to nie zakłócenia w czasie.
Tak jak myślał, zegarek stanął w miejscu, a podnosząc od niego wzrok nagle znalazł się w zupełnie innym miejscu niż gabinet burmistrza.
-Świetnie... Ciężko będzie to przebić. - Powiedział do samego siebie rozglądając się. Klimat odpowiadał mu w zupełności, jednak fakt, że to nie jego sprawka trochę go irytował. Jego zwykły cwaniacki uśmiech zniknął, a twarz przybrała wnikliwą i podejrzliwą maskę. Nie do końca był pewien jaki ruch powinien wykonać, więc nie wykonywał żadnego i czekał. Przyglądał się każdej istocie dookoła próbując je zidentyfikować.
avatar
Gunnar Ragnarson

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Anders Wulfson on Czw Lis 02, 2017 9:22 pm

W tę niesamowitą noc wszystkich was przywiało tu przeznaczenie, ale również coś co żyło w was pomimo upływu lat. Luciferum to doprawdy zaczarowane miejsce, a to miasteczko miało w sobie jeszcze więcej magii.
Maddie idąc tak niczym zamyślone i zagubione dziecko, podążając za marą dotarłaś na Główny Plac, zanim jednak zorientowała się gdzie zaszłaś, wpadłaś komuś na plecy. Tym kimś był rosły mężczyzna, wyróżniający się na tle tych barwnych przebierańców, baśniowych dekoracji wręcz paskudną normalnością, to był Sawney, który poczuć mógł lekkie uderzenie w szacowny zad i mniej szacowne plecy.
Hestio twoja niepewność zauważona została przez stojącą na uboczu parkę dzieciaków. Szeptać zaczęły między sobą, aż odważniejsze z tej dwójki, niczym cień ruszyło za tobą, by ostatecznie wziąć cię pod ramię i uśmiechnąć się ciepło. Był to chłopiec o białych jak śnieg włosach, brązowo-czerwonych bezdennych i nieobecnych oczach, ubrany w czarną pelerynkę, spod której dobiegało dziwaczne trzepotanie, coś jak uderzenie miliona skrzydeł. To on zaprowadził cię na Główny Plac gdzie dostrzegłaś Sawneya i Maddie, jedynych, którzy nie wyglądali jakby uciekli ze Snu.
Matt wychodząc zza rogu uliczki wpadłeś na dziwne Stworzenie, które po bliższym przyjrzeniu się okazało się być ludzką istotą jedynie przebraną za Upiornego Mima. Nicole zaliczyłaś nieco mocniejsze zderzenie z Mattem, oby pomógł ci się utrzymać na nogach, bo zdrowo zachwiał twoją równowagą i lada moment a spotkanie z glebą może być nieuniknione.
Gunnar stojąc i obserwując mogłeś dostrzec białowłosą dziewczynę w czarnej sukience, radośnie sobie podskakującą i zwiedzającą to dziwne miejsce. Wyglądała jak człowiek, w przeciwieństwie do innych stworzeń, które kręciły się dookoła ciebie. Może warto pognać za tym białym króliczkiem?
Melisandre tobie w pewnym momencie również przed nos wyskoczyła białowłosa dziewczyna w czarnej sukience, skacząca sobie radośnie przed siebie. Nie wyglądała jak jedno z TYCH stworzeń, raczej jak istota ludzka, może warto zobaczyć, dokąd zmierzała?
Wairua w radosnych podskokach, zbliżałaś się do Głównego Placu. To do niego zdawały się prowadzić sznury lampionów i to właśnie tam zmierzały wszystkie stworzenia, które cię mijały. Może warto sprawdzić co tam znajdziesz?

KOLEJKA: BRAK, obowiązuje zasada, kto pierwszy ten lepszy, warto jednak zwrócić uwagę na to, z kim zostało się „dobranym” w parę, by wystosować stosowną reakcję.
UWAGA: prosiłbym o możliwie zwięzłe i krótkei posty, jeśli chcecie się nieco bardziej rozpisać śmiało można używać takich rzeczy jak podkreślenie, by reszta uczestników eventu, a także ja MG, nie musiał wertować całej ściany tekstu, tylko konkretny fragment.
Ylva, spokojnie możesz napisać posta w tej kolejce

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Maddie on Czw Lis 02, 2017 9:39 pm

Wpatrzona w uciekający lampion nie zauważyła, że jeszcze jeden, góra dwa kroki, a wpadnie komuś na plecy i przegryzie sobie język. Zazwyczaj nie wpadała na bogu ducha winnych ludzi. Zazwyczaj nie wpadała na żadnych ludzi, starannie unikając jakiegokolwiek kontaktu z obcymi.
- Najmocniej przepraszam! - podniosła speszony głos i wierzchem dłoni otarła leniwie spływającą z kącika warg stróżkę krwi. Mimowolnie, w piątym ułamku sekundy, podniosła w obronnym geście obie ręce ku górze i opuściła wzrok. - Nie zauważyłam Pana. Mogłabym przysiąc, że Pan tu nie stał. Jestem straszną gapą.
Zawstydzona własną niezdarnością na krótką chwilę znów spojrzała w niebo, ale nie dostrzegła wypatrzonego wcześniej lampionu. Dojrzała natomiast przeróżne dziwy, które otaczały ich dwoje. Wigilia wszystkich świętych, kuriozalne stroje i szczypta taniego horroru. Lubiła to święto. Wybudzało ze śpiączki kreatywność ludzką.
avatar
Maddie

http://luciferum.forumpolish.com/t251-madison-reisenfeld#587 http://luciferum.forumpolish.com/t253-maddie#589

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Sawney on Pią Lis 03, 2017 1:56 am

Obserwował barwne postacie, wszystkich tych przebierańców i te wszystkie baśniowe dekoracje. Stał na Głównym Placu, zastanawiając się z lekko zmarszczonymi krzaczastymi brwiami nad tym wszystkim, nad głosem, który go tutaj sprowadził i nad sensem swojej obecności w tym miasteczku. W tym wymiarze, którego nie potrafił ani scharakteryzować ani nazwać. Zastanawiał się również na tym, że na ich tle wygląda całkowicie normalnie.
Gdyby był w swoim wymiarze mógłby wpłynąć na to, jak wygląda, na percepcję ludzi do niego wciągniętych, a tutaj raczej to nie zadziała. Póki co to miejsce nawet mu podobało mu się, właśnie przez względu na tą baśniowość. Wiedział jednak, że pod tym mogło kryć się coś więcej. Nawet w jego Wymiarze kryło się znacznie więcej dziwów niż można było sobie wyobrazić.
Nie spodziewał się tego, że ktoś przeszkodzi mu w obserwacji i w jego rozważaniach. Lekkie uderzenie w jego ciało sprawiło, że cicho westchnął, ale, że był trochę jak ściana albo jak góra, tak samo twardy to całkiem prawdopodobne, że osoba, która na niego wpadła gorzej na tym wyjdzie niż on. Obejrzał się też za siebie, by zobaczyć, kto na niego wpadł. Okazało, że wpadła na niego jakaś dziewczyna, może bardzo młodo wyglądająca kobieta. Poznał też to po głosie tej istoty. Sam nie przepadał za kontaktem z ludźmi, zwłaszcza tym, który nie wynikał z jego woli.
Czy powinien poczuć gniew lub inne uczucia? Ta dziewczyna niespecjalnie wpakowała mu się w plecy i jeszcze sama na tym gorzej wyszła. Jeszcze przeprosiła za to, że na niego wpadła.
Skoro przepraszasz to najwyraźniej powinienem powiedzieć, że nic nie szkodzi — odpowiedział, odwracając się w stronę nieznajomej, która na niego wpadła. W ten sposób stanął przed nią wyprostowany. Za sprawą dalszych słów, które wypowiedziała, uniósł nieznacznie wyżej jedną z krzaczastych brwi. — Nie jestem tym zaskoczony, czasem można mnie pomylić z drzewem albo z górą. Kim jesteś? — stwierdził w typowy dla siebie sposób, z pewnym przekąsem.
Z drugiej strony jego słowa można było odebrać jak przejaw humoru sytuacyjnego. Zapytał o to, kim jest, bo tak wypadało, bo stała blisko niego i była kolejną osobą, która trafiła do tego wymiaru.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Wairua on Pią Lis 03, 2017 8:14 am

Wairua obserwował otoczenie uważnie i czujnie, mimo że nie sprawiał takiego wrażenia. Lubił wykorzystywać lekkie ciało Innej do takich dziecięcych podskoków, a jeszcze bardziej do uwodzenia ludzi. Zawsze bawiło go to jak reagują na słodką buźkę Innej. Dziewczyna była drobna i niska, a dzięki temu łatwa w obsłudze, ponieważ nie musiał martwić się o zbyt duże stopy, przez które się wywali. Łatwość w poruszaniu się pomagał mu staż ich współżycia.
Inna miała jasne, stalowe wręcz oczy i bladą jak trup cerę. Nie dziwił się więc, że dziewczyna często zastanawiała się, czy nadal żyje. Bawiło go to.
Wairua wyglądał teraz tak jakby interesował się lampionami, więc kierował się za nimi jednocześnie obserwując osoby, którego mijały. Starał się iść w miarę wolno przestając przy tym podskakiwać. Poprawił swoją sukienkę i zaśmiał się pod nosem. Pomyśleć, że wiele lat temu miał pod swoją opieką samuraja, z którym wykosił wiele tysięcy żołnierzy wroga, a teraz hasał sobie po jakimś wymiarze w ciele małej Gotki.
avatar
Wairua

http://luciferum.forumpolish.com/t268-wairua-inna-jebievdenko http://luciferum.forumpolish.com/t276-wairua-inna-jebievdenko#686

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Melisandre Travis on Pią Lis 03, 2017 12:25 pm

Zafascynowana tym wszystkim co działo się dookoła, tymi barwnymi kolorami, tymi pięknymi barwami jakimi była otoczona. Mimo wszystkich tak barwnych kolorów ona sama była zwyczajnie odziana. Bez żadnych makijaży halloweenowych bo sama nie miała zamiaru udawać kogoś kim nie była. W końcu można powiedzieć, że ten wieczór był również na jej cześć. Nie należała do zwyczajnych ludzi, bo nie była jak oni. Miała w sobie magię wiedziała to i nie wstydziła się tego. Zajęta oglądaniem i "macaniem" tego co miała pod łapkami dostrzegła niemal wpadając na dziewczynę w białych włosach i czarnej kiecy. Uniosła na nią zaskoczona wzrok i obserwowała gdzie jej drobne stopy prowadzą. Widziała, że niemal gnała w podskokach zadowolona, co również udzieliło się młodej wiedźmie bo chwilę potem już gnała również w stronę białogłowej zaciekawiona gdzie ta ją zaprowadzi. Nie zwracała na nikogo uwagi, krocząc stopa za stopą w kierunku jej totalnie obcym.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Hestia Vaughan on Pią Lis 03, 2017 2:50 pm

Trochę obawiała się zagadać do mijanych osób. Wiele z nich wyglądało jak przebierańcy na Halloween. Lecz prawda mogła być inna. Mogli okazać się prawdziwymi zaświatowcami, a przy takich lepiej zachować ostrożność. I pewnie Hestia nadal błądziła by samotnie ulicami, gdyby nie pewien chłopiec, który postanowił zabrać ją na główny plac, na którym zobaczyła innych ludzi.
- Czy to na pewno są ludzie?- pomyślała, po czym uśmiechnęła się ciepło do chłopca i podziekowała mu za pomoc.
- Może będą wiedzieli, co tu się dzieje?- szepnęła pod nosem, podchodząc do Sawneya i Maddie.
- Dobry wieczór. Nie przeszkadzam?- spytała, uśmiechając się do nich promiennie. Wyglądali normalnie, więc czuła, że na razie chyba nie musi się niczego obawiać.
- Wiedzą może państwo, co to za miejsce?- zadała drugie pytanie, o ile wcześniej rozmówcy nie powiedzieli jej, by zostawiła ich w spokoju. Nie lubiła się narzucać.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Matthew Hayes on Pią Lis 03, 2017 6:31 pm

Im dłużej przebywał w tym dziwnym świecie, tym mocniej utwierdzał się w przekonaniu, że zdecydowanie nie jest to Luciferum. Może nie była to najbardziej błyskotliwa uwaga na świecie, ale ciężko wymagać by ktoś ot tak oderwany od swoich zajęć oswoił się z tym. Dlatego właśnie dopiero teraz Matt nabierał podejrzeń co do wyjątkowego przywiązania do detali kostiumów mieszkańców miasta, kiedy zaś spojrzał do góry szukając jakichkolwiek wskazówek na nieboskłonie - przywitał go ogromnych rozmiarów upiornie uśmiechnięty księżyc. Halloween to jedno, ale jeden Bóg wie dlaczego coś sprowadziło tu Archanioła. Nie był surowy i ortodoksyjny jak jego bracia, więc krucjata nie wchodziła w grę. W głowie bruneta wciąż rozbrzmiewały słowa zasłyszane parę minut wcześniej, o tym by 'miał coś z życia'... może w tą jedną magiczną noc po prostu miał się dobrze bawić? Jeśli komukolwiek zależało na jego obecności tutaj właśnie o to chodziło, to mógł uprzedzić bardziej bezpośrednio.
Z przemyśleń - i wpatrywania się w niebo - wyrwało go drobne ciało na które nieumyślnie wpadł. Od razu spojrzał w dół, a widząc chwiejącą się kobietę objął ją błyskawicznie* w pasie ramieniem, drugą rękę układając jej między łopatkami aby upewnić się że zachowa równowagę i nie polecą oboje na bruk. Trochę jak w bardzo niezręcznie rozpoczętej figurze tanecznej.
- Najmocniej przepraszam, zapatrzyłem się. - W ciemno błękitnych oczach Hayesa widać było szczere zatroskanie i może nawet poczucie winy, że zezwolił sobie na taką nieuwagę. Prawie skrzywdził niewinną istotę, człowieka sądząc po uważniejszym przyjrzeniu się nieznajomej kobiecie. Potwierdzało to więc poniekąd jego przypuszczenia, że do miasteczka nie trafił tylko on ale i wiele innych osób, równie skołowanych jak on. I na pewno zarówno im, jak i Archaniołowi, przydałaby się pomoc. - Nic ci się nie stało..? - Upewniwszy się, że Nicole na pewno nie upadnie jeśli przestanie ją wspomagać, zabrał dłonie z jej drobnego ciała i uśmiechnął przepraszająco. Teraz kiedy się spotkali, nie mógł jej zostawić samej, pod wpływem alkoholu i w nieznanym miejscu. Chyba byli 'skazani' na wspólną podróż. - Może chociaż ty wiesz, gdzie się znajdujemy...

*w przeciwieństwie do opisującej osoby, przepraszam że tak długo trzeba było czekać na mój odpis
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Nicole Wulfson on Pią Lis 03, 2017 11:44 pm

Wszystko szło zgodnie z wcześniejszym założeniem Nicole. Wydawało jej się już, że zdołała zlokalizować kierunek placu, wymyśliła sobie bowiem, że to pewnie tam, gdzie zmierza większość tych przebierańców. Wszystko było jak należy. Gdyby nie jedno, nieco nieoczekiwane zdarzenie. Akurat wyciągnęła telefon z kieszeni, ale nim cokolwiek zdołała na nim sprawdzić coś twardego, ciepłego i większego od niej postanowiło ja staranować.
Nicole wydała, kompletnie do siebie nie podobny dźwięk, przypominający nadepnięcie pieska na łapę. Zduszony pisk uwiązł jej w gardle i po chwili zamrugała. Przed oczami miała niebo z gwiazdami i Księżycem, ale to nie było wynikiem upadku. Ktoś ją przytrzymał w dość finezyjnej pozycji, chroniąc przed bliskim spotkaniem z ziemią. Jej laska nie miała tyle szczęścia, echo jej kilku bezwładnych stuknięć rozeszło się naokoło. Blondynka spojrzała na zawieszoną nad nią twarz jej zbawcy i jak się zaraz okazało, również napastnika. Zmrużyła rozbawione, jasnoniebieskie oczy
- Tak zgrabnie to mnie jeszcze nikt nie łapał. Zwykle odważni od razu celują zgoła niżej, więc albo jesteś prawicxkiem, albo serio jestem tak niewidzialna, że na mnie wpadłeś. Wybaczone! - skomentowała wesołym tonem i lekko wyszczerxyła do niego białe, proste ząbki.
- Nic mi nie jest. Może tylko duma ucierpiała - upewniła go, po czym gdy dał jej się wyprostowa, pochyliła się po laskę. Telefon nadal miała w dłoni, ale schowała go do kieszeni. Gość nie wyglądał jej na typowego halloweenowego balowicza, no i nie miał przebrania. To było dla niej nieco zastanawiające, ale w sumie to miała to w nosie, póki zdawł sie grzeczniutki. Na jego pytanie zmarszczyła lekko brwi
- Gdziee? A to nie jakieś objazdowe miasteczko? Nie zaszłam raczej tak daleko od Luciferum, by się pogubić i nie wiedzieć gdzie jestem. Ty nie stąd? - zapytała i podparła się nonszalancko na lasce, która lekko się bujała. Bowiem najwyraźniej tak jak marsz wyszedł jej jak trzeba, stanie w bezruchu było lekko utrudnione
- Jestem Nico. Co robisz w miasteczku halloween, bez przebrania... Czeeekaj, zgubiłeś się. Hmm. Dobra. To może skorzystasz z okazji, przejdziesz się ze mną zobaczyć co tu za widowisko będzie, a potem wrócimy do miasta i cię odprowadzę w znane miejsce. Znam Luciferum jak własną kieszeń. Z każdej strony... - zdecydowanie była wesoło rozgadana i można się było spodziewać, że dopiero jak nieco wytrzeźwieje bardziej, to jej przejdzie. Stuknęła laską o bruk
- To jak, chętny? - zapytała nie dając mu wiele czasu do namysłu.
avatar
Nicole Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t257-nicole-wulfson http://luciferum.forumpolish.com/t259-nicole-wulfson#609

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Anders Wulfson on Sob Lis 04, 2017 3:02 pm

Wairua razem ze swoim „ogonem” w postaci Melisandre i Gunnara dotarła w końcu na Główny Plac. Po drugiej stronie tego właśnie placu białowłosa mogła dojrzeć dwoje ludzi. Tak Ludzi. Nie jakichś przebierańców, którzy krążyli tutaj dookoła. Może warto by zobaczyć, czy wiedzą coś więcej?
Hestio chłopiec pomógł ci tu dojść, podziękowałaś mu za pomoc, ale on nie odszedł. Zamiast tego białowłosy podążył za tobą, a nawet trzymał krawędź twego stroju, tak by cię nie zgubić. Razem z tobą podszedł do grupki ludzi. Jego bezdenne, nieobecne spojrzenie padło zaraz na Sawneya, podszedł do niego i chwycił go za dłoń. Trzepot miliona skrzydeł, dobiegający spod peleryny chłopca ucichł.

Matt, Nico wiele dziwnych stworzeń przechodziło obok was, zdawać by się mogło, że ciągnęło je wszystkie w jedną konkretną stronę. Może warto byłoby któreś z tych stworzeń zaczepić i zapytać o drogę?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Gunnar i Ylva – możecie swobodnie pisać w tej kolejce.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Matthew Hayes on Nie Lis 05, 2017 8:55 pm

Zaśmiał się cicho, zawstydzony komentarzem jaki usłyszał od Nicole. Może faktycznie złapał ją zbyt teatralnie ale nie mógł nic poradzić na to, że chciał oszczędzić dziewczynie bolesnego upadku na bruk z winy jego zapatrzenia się. A że wszystko działo się bardzo szybko, to i nad sposobem nie miał pełnej kontroli.
- Najważniejsze, że nie upadłaś. Możesz mi mówić Matt. - Był trochę zaskoczony, że nie zauważyła kiedy znalazła się w innym wymiarze. Chociażby wielki księżyc zdradzał naturę miejsca, do którego zostali sprowadzeni. Ale faktycznie, tak jak mówiła, było to miasteczko Halloweenowe - po prostu by nie przestraszyć blondynki zadecydował się nie wyjawiać całej prawdy. Chwiejna postawa Nicole również przypomniała brunetowi o tym, że przecież była pod wpływem alkoholu i do tego najwyraźniej idąc wpatrywała się w ekran telefonu. Pewnie nie miała zasięgu, Hayes zdziwiłby się gdyby było inaczej i poszukując go mogła najzwyczajniej w świecie przegapić kilka niepokojących szczegółów. - Jasne, możemy iść zobaczyć to co planowałaś - Odpowiedział trochę wymijająco, ale zgodnie z prawdą. Nie mógł jej wmówić, że rzeczywiście to tylko atrakcja z okazji wigilii święta zmarłych ale skoro sama w to wierzyła...
Uwagę Archanioła przykuło to, że wszyscy mieszkańcy zdawali się spokojnie zmierzać w jednym kierunku. Przechodzili obok nich nie obojętnie, ale tak jak ludzie którzy mieli po prostu lepsze rzeczy do roboty niż gapienie się na dwójkę istot stojących jak słupy na środku uliczki. Jako, że i tak ich mijali, a Matt nie chciał zostawiać z trudem trzymającej się na nogach dziewczyny nawet na chwilę, postanowił na dość niezręczny gest zaczepiania przechodniów przez pukania ich palcem w ramię. Do skutku, póki ktoś nie zwróci na nich uwagi, by wówczas mógł spytać - Um... Przepraszam bardzo, ale dokąd idziemy? I w którą to stronę, jeśli moglibyśmy uprzejmie zapytać. - Bo przecież skoro Nicole chciała dostać się do centrum wydarzeń, a najwyraźniej każdy tam zmierzał to jasnym było, że powinni podążyć za nimi. Po prostu uprzednio wolał wiedzieć w co się pakują. Wbrew swojej woli.
avatar
Matthew Hayes

http://luciferum.forumpolish.com/t233-archaniol-sariel http://luciferum.forumpolish.com/t244-matthew-hayes#531

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Wairua on Pon Lis 06, 2017 8:44 pm

Przebieraniec. przebieranie. O kurwa kolejny przebieraniec. Nie spodziewałby się spotkać kolejnego przebierańca. Szczerze? Zaczynało go to nudzić. Hasanie tak wśród kolorowych strojów, masek i światełek nie było dla niego. Zaczynało mu brakować tej adrenaliny. Nie ważne, że był w nieznanym świecie - ważne, że nie było tu tego małego dreszczyku śmierci, który on tak bardzo kochał.
Jego bystre, stalowe oczka dostrzegły zwykłych normalsów. Czyżby buntowniki? Też nie lubią tych kolorowych strojów? Uśmiechnął się i ponownie zaczął podskakiwać jak Czerwony Kapturek w kierunku dwójki ludzi. Przybrał najbardziej uroczy uśmiech na pięknej buźce Innej i złapał jedną z osób za ubranie.
- Przepraszam - zaczął słodko i niewinnie. Uwielbiał to robić, zważając na to, że Inna tego nienawidziła, bo sama nie potrafiła przybrać takiej barwy głosu. Tylko Wairua potrafił tak bawić się jej głosem. - Wiedzą państwo co to za miejsce? Chyba się zgubiłam. Czasami mi się to zdarza, czasami też zapominam kim jestem. Cierpię na pamięć krótkotrwałą - uśmiechnął się niewinnie z widocznym smutkiem w oczach.
avatar
Wairua

http://luciferum.forumpolish.com/t268-wairua-inna-jebievdenko http://luciferum.forumpolish.com/t276-wairua-inna-jebievdenko#686

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Gunnar Ragnarson on Wto Lis 07, 2017 6:32 pm

Z braku laku Gunnar postanowił podążyć za białowłosą gotką oraz inną przedziwną postacią poruszającą się za tą pierwszą. Nie wnikał co je ze sobą łączy, ani gdzie podążają. Wydały się najbardziej warte, aby je śledzić. Nie miał zupełnie zamiaru wchodzić z nimi w jakiekolwiek interakcje.
Loki delikatnie ostrzegł mężczyznę, że w tym miasteczku znajdują się inni bogowie, jednak dwójka, którą miał przed sobą nimi nie była. Kolejny powód, aby nie próbować "podczepić" się do kogoś innego. Mając cały czas baczność na śledzone, starał się jak najlepiej obserwować to, co dzieje się dookoła. Nigdy nie obchodził Halloween, ponieważ jedynym świętem jakie uznawał był pierwszy kwiecień, jednak znał zasady tego świątewka i to miasto wyglądało mu jakby było wprost stworzone do świętowania. Był ciekaw kto stworzył takie miejsce i czy jest ono bezpośrednio powiązane z obchodami na Ziemi. Tak, z góry założył, że jest to inny wymiar, jak inaczej wytłumaczyć tajemnicze pojawienie się tu?
No chyba, że zasnął na jawie podczas rozmowy z burmistrzem... w tym przypadku na pewno nie dostanie dostępu do archiwum...
avatar
Gunnar Ragnarson

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Sawney on Wto Lis 07, 2017 9:18 pm

Kobieta lub dziewczyna nie odezwała się ani słowem, najwyraźniej nie była zbyt rozmowna, chciała zachować to dla siebie lub nie za bardzo umiała funkcjonować w społeczeństwie. Nie ona jedna – on też miał pewne problemy z funkcjonowaniem wśród ludzi. Zbyt wiele czasu minęło odkąd żył z nimi, a nie obok nich.
Wokół nich zbierali się inni przybysze, którzy dostali się tutaj w taki sposób, jak on. Był to powód warty zastanowienia, dlaczego akurat oni. Wydawać by się mogło, że mają do odegrania tutaj jakąś rolę, aczkolwiek mogło być to błędne twierdzenie. Wyczuwał jednak to, że niektórzy z nich nie są ludźmi, jedynie ukrywając się za zasłoną człowieczeństwa. To sprawiało, że podchodził do nich z pewną rezerwą, ale i ostrożnością. Tak, jak do stałych bywalców tego wymiaru. Nie wiedział, czym byli i to sprawiało, że zamierzał być przy nich ostrożnym.
Zauważył, że łączy ich jedno – chcą dowiedzieć się, gdzie dokładnie są. On tego nie wiedział – nie potrafił określić nazwy tego wymiaru, ale wiedział, że w takim byli. To dawało mu pewną przewagę nad nimi, bo mniej więcej wiedział, czego się spodziewać.
Stało się też coś, czego się nie spodziewał – a mianowicie to, że ten chłopiec o bezdennym, nieobecnym spojrzeniu podążył za dziewczyną, która zwróciła się do niego i do stojącej przy nim kobiety czy dziewczyny, chwyci go za dłoń. Uniósł też jedną z krzaczastych brwi, słysząc, że trzepot miliona skrzydeł, który dotąd towarzyszył chłopcowi ucichł. Nie cofnął dłoni, pozwalając na to temu chłopcowi.
Dobry wieczór, dziewczyno. Nie przeszkadzasz mi — spojrzał na nią, by udzielić odpowiedzi na pierwsze pytanie. Już miał udzielić odpowiedzi na kolejne pytanie, gdy dołączyła kolejna osoba, również pytając o to samo. Czy naprawdę był jedyną osobą, która mogła im powiedzieć, gdzie mniej więcej się znajdują? Najwyraźniej tak.
Nie jesteśmy już w Luciferum i raczej nieprędko wrócimy o tego miasteczka. Jesteśmy… w innym wymiarze. Chłopcze, jak ci na imię? Powiesz mi, gdzie dokładnie jesteśmy? — odpowiedział po krótkiej chwili milczenia, którą przeznaczył na zastanowienie się, jak im przekazać te jakże „dobre” wieści. Spojrzał też na chłopca, który najpewniej wciąż trzymał go za rękę. Uśmiechnął się do niego.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Melisandre Travis on Czw Lis 09, 2017 1:30 pm

Z każdym krokiem jakie stawiała, musiała przyznać że czuła się nie lada dziwnie. Krążąc w świat, którego była częścią, a która zarazem była jej tak obca i nieznana. Może i nie była żadnym przebierańcem, ale miała tyle magii w sobie ile to całe otoczenie. Wszystko tutaj było inne niż mogłoby się zdawać. Przebierańcy coraz bardziej zdawałyby się być dla niej zupełnie obcymi stworami, a krążący w okolicach Placu Głównego inni przybysze tym bardziej. Zmierzyła z uwagą każdego kogo tutaj dostrzegła. W końcu postanowiła sama podejść do Gunnara by jakoś nie odstawać od tych wszystkich przebierańców jak taki kołek. Może nie będzie tak źle?
- Przepraszam, orientuje się Pan, co to za miejsce? A co najważniejsze...co tutaj ma miejsce? Wydawać by się mogło, że te...Ci...przebierańcy czekali na nas.
Dodała, o mało nie wymknęło się jej "te stworzenia" w końcu nie wszyscy tutaj byli ludźmi z krwi i kości. Ona mimo, że po części człowiek, mogłoby się zdawać, że nie do końca. Pół bogini, pół anioł. W końcu korzeni ojca i matki się ni jak nie da wyplenić z krwi. Przez co młoda wiedźma była niczym mieszanka wybuchowa. Kochany tatuś Lucyfer, i kochana mamuśka, która ni jak nie chciała się przyznać do jej istnienia. Gdyby mogła, rozszarpałaby obojga, ale nie...żadne z nich nie miało tyle odwagi by pokazać się ich własnej latorośli by jakoś chociaż wesprzeć czy dać odpowiednie znaki na przyszłość.
- Dziwne to miejsce nie sądzicie Państwo?
Zagadnęła nieco głośniej rozglądając się dookoła. Odrobinę zestresowana, nieco zmieszana...czuła jak magia, która w niej nadal uśpiona pragnie się wydostać. Czuła to mrowienie, to pragnienie jakie w sobie wiecznie trzymała. Cicho westchnęła pod nosem.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Hestia Vaughan on Pią Lis 10, 2017 5:01 pm

Rany, nawet nie spytała tego chłopca o imię... Tak była skołowana całą tą sytuacją. Ale nic, na szczęście ktoś inny miał łeb na karku i o wszystkim pomyślał. Odpowiedział nawet na pytanie Hestii, choć przez krótką chwilę dziewczynka myślała, że dorosły ją zignoruje, mając ważniejsze sprawy na głowie.
- Nie jesteśmy w Luciferum?!- pomyślała, powstrzymując się od wybuchu paniki. Miała już dość ciągłych zwrotów akcji w swoim życiu. Martwiła się również o braci. Nie wiedziała gdzie jej zniknęli i czy nie grozi im niebezpieczeństwo.
- Dobra, uspokój się, chłopcy na pewno się znajdą. Poza tym w pobliżu nie widać tamtej baby. Ani nawet tego czegoś, co jej towarzyszyło- starała się panować nad nerwami, jednocześnie rozglądając się w każdą stronę. Dopiero po paru minutach znów zwróciła się do mężczyzny.
- Wszystko gra, dopóki nikt nie próbuje nas zabić- powiedziała cicho.
- Niestety nie znam się na Zaświatowcach. Nie umiem ich odróżnić od zwykłych przebierańców- dodała, znów odwracając wzrok, by przypatrzeć się towarzyszącym im istotom. Stroje niektórych wyglądały bardzo realistycznie, co sprawiało, że Hestia zapragnęła wrócić do domu.
avatar
Hestia Vaughan

Kieszenie : Torbę na ramię ze szkolnymi przedmiotami i książkami, telefon, klucze i portfel.
http://luciferum.forumpolish.com/t180-hestia-vaughan

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Anders Wulfson on Nie Lis 12, 2017 1:00 pm

Osobnik którego zaczepił Matt wyglądał mniej jak przebieraniec, a bardziej jak człowiek, co być może dodało archaniołowi animuszu. Elegancki dżentelmen spojrzał na Matta.
-A dokąd chcesz dojść? Bo od tego zależy jaką drogę obierzesz – odpowiedział mu niemalże jak stary Chiński Mistrz. Chociaż powiedzmy sobie szczerze Matt sam zaczął.

Miejsce w którym się znaleźli zdecydowanie było piękne, ale miało w sobie również coś, co przyprawić mogło o dreszcze. Miasteczko, w którym się znaleźli w sumie nie wyglądało, jakby jednorazowo zostało przyozdobione. Choć takie mogło sprawiać wrażenie. Białowłosy chłopiec trzymając się wciąż Sawneya wodził czerwono-brązowymi oczyma po wszystkich obecnych. A gdy każde z nich w końcu zadało swoje pytanie i ucichło przemówił:
-Holly – odpowiedział, a głos jego brzmiał jak brzęczenie tysiąca owadów. -Witajcie w Mieście Koszmarów, gdzie noc Halloween trwa wieczność. Nie jesteśmy… Zaświatowcami. Jesteśmy potworami – to mówiąc chłopiec podniósł swoją pelerynkę, pod którą… nie było ciała, a miliony, miliardy ciem z których Holly był stworzony. Dopiero w sumie teraz dojrzeć się dało, że powieki chłopca poruszają się nie jak powieki, a jak skrzydła.
-Potrzebujemy pomocy – powiedział i opuścił pelerynkę. Wtulił się również w bok ciała Sawneya.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobra dzieciaki, macie czas na odpis do 15 listopada, do godziny 22.00. Jeśli ktoś do tego czasu nie odpisze, mówi się trudno. Odpaść z eventu nie odpadnie, po prostu minie go jedna kolejka.
Musimy trochę przyśpieszyć z tym pisaniem, bo jak tak dalej ten event będzie się ciągnął, to skończymy go w przyszłe Halloween.

_________________


Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#6699cc)
avatar
Anders Wulfson

http://luciferum.forumpolish.com/t153-anders-wulfson#196 http://luciferum.forumpolish.com/t166-anders-wulfson#222

Powrót do góry Go down

Re: Uliczka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
 
Permissions in this forum:
Możesz odpowiadać w tematach