Dom NPCka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Dom NPCka

Pisanie by Luciferum on Nie Paź 29, 2017 7:43 pm

obrazek
Jednorodzinny dom, w którym mieszka samotny ojciec z małoletnią córką. Lokalizacja stworzona na potrzeby sesji z MG.
avatar
Luciferum

Kieszenie : Wszystko co potrzeba, by zmienić świat na lepsze.
http://luciferum.forumpolish.com/t36-wzor-karty-postaci#48 http://luciferum.forumpolish.com/t37-wzor-informatora#50

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Nie Paź 29, 2017 10:06 pm

Do domu, w której mieszkał ojciec chorej dziewczynki dotarli samochodem. Zaparkowali przed ładnym domem jednorodzinnym. Po tym, jak mężczyzna wysiadł z samochodu skierował się od razu w stronę drzwi i je otworzył kluczem.
Proszę wejść — zwrócił się do pani doktor, przepuszczając ją jako pierwszą przez drzwi. Będąc  środku mężczyzna zdjął marynarkę i powiesił ją na wieszaku w wąskim przedpokoju. Nie zdejmując butów skierował się w głąb domu. — Jest z nią niania. Pokój córki jest na piętrze, proszę za mną — odparł i podszedł do schodów, powoli wspinając się po nich na piętro. Upewniał się co jakiś czas, czy lekarka za nim idzie.
Jeśli tak to w końcu dotarli na piętro i stanęli pod drzwiami do pokoju dziewczynki. Widniały na nich podobizny ulubionych lalek, postaci z bajek i tym podobne. Ojciec chwycił klamkę i ją nacisnął, otwierając drzwi.
W środku panował lekki zaduch, jakby nikt od paru dni okien i to mogła być prawda.
Przy łóżku dziewczynki stała kobieta wyglądająca na dwadzieścia pięć lat, o długich brązowych włosach zebranych w koński ogon. Była ubrana w podkoszulek z długim rękawem i dżinsy. Widząc swojego pracodawcę z lekarką, podeszła do okna i nieznacznie je uchyliła, wpuszczając świeże powietrze. Zasłony pozostały zasłonięte.
Martwiłam się, że nie uda się panu sprowadzić lekarza. Poczekać na dole? — niania spojrzała na swego pracodawcę, czekając też na jego odpowiedź.
Zostań, możesz być potrzebna. Proszę podejść bliżej i na nią spojrzeć, pani doktor — powiedział i wskazał ręką na łóżko oraz sam podszedł bliżej, zachęcając do tego samego Melisandre.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Nie Paź 29, 2017 10:29 pm

Gdy dojechali na miejsce oczom lekarki ukazał się mały domek, zawsze o takowym marzyła, ale jej pochodzenie oraz jestestwo nie mogło wyjść na jaw stąd też pozostała w mieszkanku niedaleko miejsca pracy. Bezpiecznie i z dala od innych. Gdy weszła do środka skierowała się zaraz do sypialni dziewczynki. Gdy weszła do pokoju tuż po tym gdy został on otwarty przez mężczyznę poczuła zaduch.
- Proszę odsłonić okna, dziecko musi mieć jasno w pokoju. Do tego okna niech są nieco szerzej otwarte. Potrzebuje na pewno świeżego powietrza.
Uśmiechnęła się lekko do kobiety po czym podeszła do łóżka małej pacjentki. Widząc malutką leżącą w łóżku Mel wpierw rozejrzała się dookoła wzrokiem taksując każdy milimetr pokoju. Podeszła do łóżka dziewczynki na tyle blisko, że przykucnęła przed nią by móc sprawdzić co z nią jest.
- Od jak dawna jest w takim stanie? Od czego się stało?
Zapytała, musiała znać chociaż podstawy tego co się działo z dzieckiem. W tym czasie wyciągnęła stetoskop chcąc osłuchać dziewczynkę.
- Na chwilę można przymknąć okno. Ale tylko na czas badania.
Poleciła nie spuszczając z dziecka oczu.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Pon Paź 30, 2017 1:32 am

Stojąca bliżej okna niania niepewnie spojrzała na ojca dziewczynki, ze strachem w oczach a kiedy on skinął głową, jednym dość mocnym ruchem rąk odsunęła zasłony. To sprawiło, że pogrążony w półmroku pokój wypełnił się światłem słonecznym.
Jego podłużny promień padł na łóżko, na twarz dziewczynki. Nie wyglądała ona ładnie, raczej niepokojąco czy nawet przerażająco. Lewą część twarzy córki tego mężczyzny pokrywała grupa warstwa czegoś, co mogło być skórą, ale przy bliższym przyjrzeniu się bardziej przypominały twarde łuski. Na powierzchni tego tworu widniały też niewielkie, ale gęsto usiane ropne pęcherze. Te zmiany również obejmowały szyję dziewczynki i być może górną część ciała, która była okryta piżamką i cienką kołdrą.
Znaczna ilość światła dziennego również sprawiła, że dziewczynka głośno i gardłowo krzyknęła, zupełnie jakby to światło sprawiało jej okropny ból. Szarpnęła się też na łóżku, otwierając oczy. Źrenice i tęczówki zostały pochłonięte przez biel, a ona w ten sposób spoglądała na pochylającą się nad nią panią doktor. Oddychała również ciężko, z wyraźnym trudem.
Od tygodnia. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ale początkowo zaczęło się łagodnie. Mercy skarżyła się, że ma gorączkę i czasem pobolewa ją całe ciało. Podawane jej lekarstwa nie przynosiły efektu, a później zaczęły pojawiać się te zmiany i taka reakcja na światło słoneczne. Proszę nam pomóc, boję się, że córka może nawet umrzeć — udzielił możliwie jak najbardziej szczegółowej informacji, które sam posiadał.
Pomóc pani ją posadzić do badania? — zawrócił się do kobiety. Niania w tym czasie zamknęła uchylone okno.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Pon Paź 30, 2017 7:27 am

Nie tego spodziewała się dostrzec u dziecka. Ale, niestety to miasteczko nie było normalne. Wiedziała o tym, w końcu widziała nie raz i nie dwa przeróżne "choróbska", które dopadały dzieci czy też dorosłych, którzy zawsze kierowali się w jej stronę z prośbą o poradę czy też pokierowanie w odpowiednie pewne i bezpieczne ręce. W momencie gdy kobieta spojrzała na mężczyznę Mel starała się otaksować dziewczynkę wzorkiem, czy aby nie został na nią rzucony urok. Ale nic takiego nie dostrzegła. Jednak w chwili gdy kobieta odsłoniła okno a dziecko krzyknęło Mel zamarła. Widziała wszystko, ale nie takiego czegoś. Miała styczność z opętanymi, którzy bezwiednie nazywali ją córką szatana, czy też wiedźmą przez co tylko sprawiali, że czuła się niepewnie, ale na szczęście jak na razie ludzie w to nie wierzyli i oby tak pozostało. Jednak teraz...teraz musiała zostać z dzieckiem sam na sam. Nie mogła przecież wyciągnąć swoich środków. Spojrzała na kobietę a potem na ojca dziewczynki.
- Proszę zasłonić okno. Mam ogromną prośbę. Proszę zostawić mnie i dziecko samych. Zapewniam, że jest w dobrych rękach.
Obiecała po czym pogładziła dziewczynkę delikatnie po policzku, które nie było od łusek. Nie tracąc czasu wpatrywała się w dziewczynkę chcąc dojrzeć w jej "mlecznych" oczach coś, co ją naprowadzi na odpowiedni tor.
- Poradzę sobie. Dziękuję.
Uśmiechnęła się lekko zdejmując płaszcz, w końcu trochę jej zajmie ta wizyta, nie spodziewała się, że zostanie wezwana do takiego przypadku.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Pon Paź 30, 2017 5:33 pm

Na chwilę obecną Melisandre nie mogła jednoznacznie stwierdzić, czy na dziewczynkę został rzucony urok czy też nie. By to uczynić musiałaby zebrać więcej informacji. Niemniej było widać, że stan tej dziewczynki nie jest naturalny. Nie trzeba było być lekarzem ani czarownicą by to stwierdzić.
Na chwilę obecną też było trudno stwierdzić to, czy dziewczynka została opętana czy też nie. Jak dotąd ta dziewczynka nie przejawiała typowych dla opętania objawów. Mogło to jednak mieć miejsce, ale wcale nie musiało.
Niania pokręciła głową z dezaprobatą i ponownie zaciągnęła ciężkie zasłony, co sprawiło, że dziewczynka znacznie uspokoiła się. Zareagowała też na to, że ma zostać z obcą kobietą sama.
Tatusiu, nie zostawiaj mnie z tą panią, boję się — powiedziała cichutko, drżącym głosem. Nie widziała swego ojca i dlatego nieznacznie, nieporadnie się podniosła i wyciągnęła do niego rączki. Widząc to mężczyzna podszedł bliżej. Usiadł na skraju łóżka córki.
Kochanie, nie bój się. Często chodziłaś do tej pani doktor i ona chce ci pomóc. To nie potrwa długo, maleńka — powiedział do niej i sam przytulił do siebie swoją córeczkę. Potem ułożył ją na łóżku i zdecydował się opuścić jej pokój. Za nim wyszła opiekunka tej dziewczynki.
W mlecznobiałych oczach dziewczynki kobieta nie była w stanie nic dostrzec. Mogły jednak budzić skojarzenie z oczyma martwych od dawna osób, co z kolei mogło być stosownie przerażające. Skoro teraz została sama z dziewczynką mogła zacząć działać.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Pon Paź 30, 2017 5:59 pm

Dziewczynka się jej bała, ale nic w tym dziwnego. Raz nie wiedziała co za diabelstwo siedziało w dziecku, a dwa nie wiedziała czy malutka w ogóle coś widziała. Można by powiedzieć, że mało gdzie spotyka się wiedźmy które chcą pomóc potrzebującym. Przeważnie są one wrogo nastawione. Mel była ich rasa obojętna. Po prostu tolerowała je, jak każde żywe stworzenie. Sama była mieszanką upadłego anioła, strąconego prosto do piekieł oraz Bogini. O czym nadal biedna nie miała pojęcia. Niestety cechy jak na razie jakie odkryła to odziedziczone raczej po tatusiu. W końcu jaki szlachetny Bóg pała się nekromancją czy włada żywiołem Ziemi? No właśnie...no ale wracając do sedna. W końcu kobieta została sama z dziewczynką. Mogła zatem spokojnie ją obejrzeć. Usiadła obok niej gdy zostały same.
- Kochanie, wiem że się boisz. Ale musisz mi pomóc dobrze? Odpowiesz mi na kilka pytań?
Uśmiechnęła się delikatnie gładząc ją po łuskowatej stronie twarzy. Nie czekając na odpowiedź otworzyła swoją torbę lekarską i wyciągnęła z niej przeźroczysty flakonik. Odrobinę wylała na swoją dłoń i roztarła na nich po czym przejechała dłonią po twarzy dziewczynki. W tym samym czasie oczy Mel stały się również "mlecznobiałe" tak jak u dziewczynki. Wypowiedziała słowa po łacinie trzymając dziewczynkę za skronie jednocześnie wypowiadając "monstra" co miało na celu zmuszenie do mówienia osoby, która mogła siedzieć w dziewczynce. Jeśli jakiś "duszek" uznał, sobie tą dziewczynkę za swoje naczynie, to niestety się grupo pomylił. Mel nie miała zamiaru odpuszczać, aż nie dowie się tego czego chce.
- Powiedz mi, jak masz na imię?
Zapytała oczekując odpowiedzi. Podejrzewała, że w ciele dziewczynki zamieszkała zabłąkana dusza. Jak na razie była w miarę przyjazna. Jednak swoją obecnością sprawiała dziecku wielkie katusze.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Pon Paź 30, 2017 11:49 pm

Ojciec dziewczynki zapewnił ją, że ta pani może jej pomóc i że jest lekarką, u której już była parokrotnie. To sprawiło, że trochę uspokoiła się, chociaż to nie oznaczało, że mniej się bała.
Boję się, ale tatuś powiedział, że pani może mi pomóc. Tak, proszę pani — odparła cicho, z niepewnością. „Spoglądała” niewidzącym spojrzeniem na panią doktor, która dotykała część jej twarzy, tą, która była pokryta tą łuską i ropnymi pęcherzami. Trochę to bolało, dlatego nieznacznie się skrzywiła. Nasłuchiwała też tego, co robi kobieta. Nie zdawała sobie sprawy, że kobieta używa przy niej swych magicznych zdolności. Fakt, że pani doktor wypowiadała słowa, których nie rozumiała był dziwny.
Co pani robi? — zapytała. Może nie powinna zadawać pytań, ale ta pani zachowywała się dziwnie w tym momencie. Trzymała ją za skronie i wypowiadała dziwne słowa.
Mam na imię Mere. A jak pani ma na imię? — odpowiedziała nieśmiało. Miała odpowiadać na pytania tej pani, dlatego to uczyniła. Odpowiadała spokojnie i normalnym głosem, który nie brzmiał jak z dna piekieł. Było jej jednak trudno mówić przez to, że trochę ciężko się jej oddychało..

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Wto Paź 31, 2017 8:18 am

- Oczywiście, kochanie że Ci pomogę. Postaram się zrobić wszystko byś wróciła do zdrowia. A co najważniejsze, byś nie cierpiała więcej.
Powiedziała z delikatnym uśmiechem na ustach.Gdy dziewczynka odpowiedziała na jej pytanie Mel uśmiechnęła się delikatnie.
- Miło mi Mere. Ja jestem Melisandre. A teraz kochanie, pozwól, bym mogła zajrzeć głębiej. Nie myśl o niczym. Rozluźnij się...a teraz, skup się na momencie, nim zaczęłaś odczuwać ból ciała, nim wszystko się zaczęło.Nim zaczęłaś mówić tatusiowi, że źle się czujesz.
Poprosiła jednocześnie wchodząc głębiej swymi oczyma w duszę dziewczynki, w jej ciało chcąc dowiedzieć się kto tam siedzi, czy w ogóle ktoś tam jest.
- Czy tam z Tobą ktoś jest jeszcze? Ktoś nie pozwala Ci oddychać?
Zapytała ze spokojem jednocześnie wypowiadając kolejne zaklęcie poruszające doniczkę z ogromnym kwiatem w pokoju dziewczynki, kwiat miał na celu rozrosnąć się tak, by otworzyć swymi liśćmi okno. Zablokować drzwi wejściowe do pokoju i sprawić, by dziewczynka mogła lepiej oddychać.
- Jestem kimś, kto posiada pewne...umiejętności. Tylko pozwól mi na to, by Ci pomóc.
Zaczęła, miała cichą nadzieję, że liście dobrną w odpowiednim momencie do okna i otworzą je tak, by światło padło na dziewczynkę. Wówczas o ile coś w niej siedzi, powinno się odezwać swoim głosem, powinno pokazać prawdziwą twarz. Jednak jeśli to nie jest duch, który zbłądził...pozostanie urok. Wówczas Mel będzie musiała jedynie złamać go co nie będzie również prostym zadaniem. Na szczęście miała przy sobie odpowiednie środki..pozostało na razie tylko to, by odpowiednio dowiedzieć się co się z nią dzieje.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Wto Paź 31, 2017 4:28 pm

Słowa Melisandre jeszcze bardziej uspokoiły dziewczynkę.
Tatuś też bardzo chce, bym wyzdrowiała. Powiedział, że wtedy zabierze mnie na plażę nad jezioro i na lody. Uwielbiam waniliowe. A pani lubi waniliowe lody? — ciągnęła rozmowę z panią doktor. Dzieci miały to do siebie, że dużo mówiły i zadawały takie pytania. Miało też to swój cel, odwracało uwagę od tego, co się działo z dziewczynką.
Ma pani bardzo ładne imię. Dobrze, proszę pani —  powiedziała cichutko. Było naprawdę ładne. Początkowo dziewczynka zrozumiała to tak, że ma otworzyć buzię, by pani mogła obejrzeć jej gardło, ale najwyraźniej nie o to chodziło, dlatego też starała się rozluźnić i skupić się na tym momencie. Ta pani zachowywała się naprawdę dziwnie.
Melisandre postanowiła spojrzeć w głąb duszy dziewczynki w poszukiwaniu obecności obcego bytu. Jeśli faktycznie on tam był to ukrył się bardzo głęboko i był bardzo sprytny.
Dziewczynka uznała te pytania za bardzo dziwne. Była w stanie na nie odpowiedzieć, by ułatwić pani doktor pracę.
Nie wiem, ale mam wrażenie że siedzi mi na piersiczkach —powiedziała cicho.
Zaglądając w dalszym ciągu w głąb duszy dziewczynki, Melisandre nie odnalazła obecności żadnego nadnaturalnego bytu – ducha czy demona, który mógłby opętać dziewczynkę. Duchy i demony potrafią być jednak podstępne, dlatego mógłby naprawdę dobrze się ukrywać. Rzucone przez nią zaklęcie zadziało poprawnie i kwiat w doniczce zaczął rosnąć i był w stanie ponownie uchylić okno oraz zablokować drzwi do tego pokoju. Niestety, zmiana wielkości kwiatu i zwiększenie dopływu powietrza do pokoju nie sprawiło, że dziewczynka zaczęła lepiej oddychać.
Jest pani dobrą wróżką? — zapytała Mere. Ona bardzo wierzyła w istnienie wróżek, ale to było typowe dla dziewczynek w jej wieku.
Udało się, liście dobrnęły w końcu tak do okna i otworzyły je na tyle, że światło słoneczne znów padło na dziewczynkę. Zaczęła ona głośno krzyczeć. Światło słoneczne sprawiło, że na skórze twarzy dziewczynki, także tej pokrytej łuskowatymi zmianami i ropnymi pęcherzami, zaczęły pojawiać się głębokie oparzenia. To sprawiło, że zaczęła przeraźliwie krzyczeć, z bólu i płakać. Rzucała się również na łóżku, blisko pani doktor, której ręce starała się odsunąć od swojego ciała. Z większą siłą, niespotykaną dla dziewczynki w jej wieku zdołała zacisnąć na krótką chwilę rączki na rękach kobiety i podrapać ją po rękach.
Krzyki dziewczynki były słyszalne aż na samym dole i to one zaalarmowały zmartwionego i zaniepokojonego ojca, który pobiegł na górę. Chciał się dostać do środka, jednak Melisandre zablokowała drzwi i to sprawiało, że szarpnął po raz pierwszy klamkę.
Mere, kochanie! Pani doktor, co się dzieje?! Dlaczego nie mogę wejść do pokoju własnej córki?! — krzyczał zza drzwi, uderzając w nie celem ich wyważenia.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Wto Paź 31, 2017 4:55 pm

- A ja uwielbiam czekoladowe, z takimi małymi kawałeczkami białej czekolady.
Oznajmiła z uśmiechem do dziecka. Nadal nie spuszczając z "wzroku" wnętrza dziecka. Na pytanie jakie zadała dziewczynka odpowiedziała twierdząco. Więc siedział coś, czy też ktoś wewnątrz niej, w okolicach klatki piersiowej. Nie chciała sprawiać jej więcej bólu, ale nie miała wyjścia. Tylko tak mogła sprawić, by to co skrywało się w małej ujawniło swoją bytność. Głowę odchyliła w tył wchodząc jeszcze głębiej. Kolejne pytanie Mere sprawiło, że uśmiechnęła się lekko. Spodobało się jej określenie jakie nadała jej malutka.
- Tak kochanie, jestem dobrą wróżką. Dla tego musisz mi pomóc, by zły duszek został uwięziony dobrze?
Poprosiła a po chwili z ust Mel wydobyło się niemal naciskające, rozkazujące zdanie, które miało na celu ujawnić tego, który się w niej skrywał, czy też coś co się skrywało w ciele dziecka. Oczy Mel zaszły również delikatną pajęczynką czerwieni, przez co czuła niemal obecność samego diabła. Dziewczynka chciała pomocy, zgodziła się na udzielenie jej przez wiedźmę a dla tej był to wystarczający znak. Gdy usłyszała krzyki ojca dziewczynki odezwała się uspakajając go.
- Proszę się uspokoić, wszystko jest pod kontrolą. Proszę przygotować miskę z wodą. Zostawić ją proszę pod drzwiami.
Odezwała się na tyle, by ten usłyszał. Jej moc zadziałała tak jak tego chciała, krzyk dziecka nie był przyjemnym dla ucha a jej siła tylko potwierdziła przypuszczenia wiedźmy. Gdy tylko namierzy intruza będzie miała zamiar umieścić go w flakoniku, który miała pod ręką. Podrapane dłonie nie miały teraz dla niej znaczenia, ważne było by ocalić dziewczynkę od rychłej śmierci. Musiała przyznać, że ojciec za długo czekał. Powinien przybyć dużo prędzej...a teraz...teraz dziecko cierpi. Niestety, coś za coś, nie miała wyjścia jak brnąć dalej.
- Murus scindanum, murus scindanum, murus scindanum...
Powtarzała kilka razy w calu nasilenia zaklęcia, które miało na celu zlokalizowanie cwaniaczka. Przez ciało dziewczyny mógł jednocześnie przechodzić chłód, który miał na celu złagodzenie bólu.
- Phasmatos Tribum, Exum Sue, Redem Su, Tatou Quo.
Kolejne zaklęcie, które miało na celu usunięcie złej energii, złej magii z ciała dziewczynki. Użycie takiej ilości magii, sprawiło że Mel też osłabła nieco, w końcu każda wiedźma ma swoje granice wytrzymałości. Jednak Mel nie miała zamiaru ustąpić do czasu, aż nie złapie tego co siedzi w dziecku.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Wto Paź 31, 2017 6:35 pm

Była to odpowiedź małego dziecka, której nie należy traktować dosłownie. W tym przypadku dziewczynka mówiła o swoim stanie fizycznym – utrudnionym oddychaniu. Skóra twarzy była bardzo delikatna, zwłaszcza u dzieci i tak głębokie oparzenia mogą skończyć się bardzo źle dla nich.
Melisandre wciąż wystawiała dziewczynkę na działanie światła słonecznego, pogarszając jej stan – oparzenia stawały się coraz głębsze. To, co pozostało z żywej tkanki ulegało zwęgleniu. Wszystko było to źródłem okropnego bólu dla Mere. Oparzenia też zaczynały obejmować jej szyję, jednak one były na razie łagodne. Jeśli zaczną robić się poważniejsze, może dojść do uszkodzenia strun głosowych i popatrzenia gardła.
Melisandre była na dobrej drodze, by zabić dziewczynkę. Działania, które podejmowała w dalszym ciągu nie ujawniły istnienia jakiegoś ducha czy demona, więc może warto rozważyć inną opcję? Bo najwyraźniej ducha czy demona tam nie było i najwyraźniej się nie pojawi. Może warto było przeanalizować zebrane informacje?
Dziewczynka nadal krzyczała i płakała. Pani doktor miała jej pomóc, a tylko jej zaszkodziła. Skrzywdziła ją. Ojciec nie był przekonany, bo najwyraźniej nic nie było nic pod kontrolą, skoro jego mała córeczka tak strasznie krzyczała.
Proszę mnie nie uspakajać! Wszystko pod kontrolą?! Moja córka krzyczy z bólu, chcę ją zobaczyć! Zadzwonię po policję, jeśli pani nie wpuści mnie do córki! — krzyczał gniewnie roztrzęsiony i przerażony ojciec, uderzając po raz kolejny w drzwi. Nie rzucał słów na wiatr w tym momencie i naprawdę zamierzał wezwać policję. Może kobieta tego nie wiedziała, ale opiekunka dziewczynki dzwoniła już po pogotowie.
Rzucanie zaklęć było bezcelowe, zwłaszcza tych mających na celu znalezienie niechcianego gospodarza. Złagodzenie bólu było dobrym pomysłem, chociaż przy tak poważnych obrażeniach i ciągłym wystawieniu na światło dnia przynosiły niewielki efekt. Krzyki dziewczynki stały nieco osłabły z powodu pogłębiających się obrażeń i utraty sił, ale nie ucichły.
Ostatecznie zaklęcie zostało rzucone w celu uwolnienia dziewczynki od tego bytu i jego energii. Wydawać by się mogło, że nie przyniesie żadnych efektów… jednak zadziałało. Za sprawą rzuconego zaklęcia z ciała dziewczynki wydostała się skłębiona, czarna i mroczna energia.  
Uwolniona sprawiła, że roślina w tym pokoju zaczęła więdnąć. Stało się coś jeszcze – uwolniona część tej energii została wchłonięta przez ciało wiedźmy. W przeciwieństwie do dziewczynki nie pojawiły się żadne skutki uboczne, zupełnie, jakby ta energia znalazła właściwego dla siebie gospodarza. Wiedźma mogła też poczuć, jak odzyskała część sił.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Wto Paź 31, 2017 6:56 pm

Melisandre nie miała wyjścia jak doprowadzić dziecko do takiego stanu a nie innego. Może faktycznie nieco przesadziła z narażaniem jej na głębsze poparzenia, ale nie miała wyjścia. W końcu jak wytłumaczyłaby, nagłe ozdrowienie dziecka? Przecież nie powie "jestem wiedźmą, córką Lucyfera. By pomóc dziewczynce musiałam się upewnić." No normalnie by ją na stos dali! A nie, wróć...to nie te czasy. W wariatkowie by ją zamknęli albo jeden diabeł wie gdzie. A tak...fakt, że ojciec dostawał szału nie dziwiło kobiety. Jednak dokonała swego. Mimo krzyku dziecka w końcu to co w niej było wydostało się z jej ciała. Czarna magia, klątwa...bądź też inne badziewie, które nie chciało odpuścić w końcu się poddało. Osłabiona puściła dziewczynki skronie i sama podparła się dłońmi na łóżku próbując dojść do siebie. Jej ciało było za bardzo osłabione, jednak zaraz po chwili poczuła nawrót mocy. Było to dziwne, ale i zarazem przyjemne. Uśmiechnęła się lekko do małej. Liść więdnącej rośliny zdołał tylko zasłonić okno by dziewczynka mogła ochłonąć. Zaraz potem drzwi stanęły otworem. Mel w tym czasie podniosła się chwiejnie. Spojrzała na Ojca małej.
- Pańska córka już jest zdrowa. Proszę wybaczyć, ale nie mogłam pozwolić by...zło weszło do Pańskiego ciała albo do niani. Dziewczynka jeszcze kilka dni będzie osłabiona. Ale nic jej nie będzie. I proszę nie straszyć mnie policją. Tutaj żaden szpital nie pomoże, nie radzę ich też wzywać bo uznają dziecko za wybryk natury. A nie sadzę by chciał Pan odwiedzać dziecko w prosektorium albo w klatce jak zwierzę, na którym będą próbować wszelkich swoich zachcianek.
Fuknęła na mężczyznę po czym podeszła do dziewczynki i przykucnęła obok niej.
- Już wszystko będzie dobrze kochanie. Wybacz, że sprawiłam Ci tyle bólu. Ale już jesteś bezpieczna. Nic Ci nie grozi. Teraz posmaruję Ciebie takim ładnie pachnącą maścią dobrze?
Wygrzebała z torby słoiczek, w którym znajdowała się maść z eukaliptusa, rumianku, szałwii oraz mięty i kilku eterycznych ziół, które miały nadać odpowiedni zapach oraz sprawić by oparzenia zniknęły w ciągu kilku dni.
- Proszę smarować ją tą maścią przez kilka dni. Aż zejdzie oparzenie. Natomiast w tym proszę ją kąpać.
Podała z torby flakonik z eliksirem, który miał na celu zapewnić dziewczynce ulgę w swędzeniu gdy łuski zaczną schodzić.
- Łusek pozbędzie się w ciągu tygodnia do dwóch. Będzie swędziało, dla tego zalecam kąpiel kilka razy dziennie.
Dodała po czym spojrzała na Mere i uśmiechnęła się lekko.
- Proszę o dyskrecję, lepiej by nikt nie wiedział co miało tutaj miejsce. Również proszę w razie gdyby coś się działo informować mnie prędzej.
Skierowała jeszcze słowa do ojca dziewczynki po czym odezwała się do niej.
- A jak Ty się czujesz skarbie?
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Wto Paź 31, 2017 8:10 pm

Melisandre wiedziała tylko tyle, że miała do czynienia z bardzo złą energią, którą w jakiś sposób znalazła się w ciele dziewczynki. Myliła się co do tego, że miała styczność z demonem czy duchem. Ekspozycja na promienie światło dzienne w rzeczywistości nie była konieczna i nie miała związku z uwolnieniem dziewczynki od tej mrocznej magii.
Dziewczynka nie odwzajemniła uśmiechu z racji tego, że za bardzo nie mogła tego zrobić. Większa część jej twarzy i szyi była bardzo poparzona. Oparzenia sięgnęły do ścięgien i mięśni. Dziewczynka odzyskała zdolność widzenia – miała jasnozielone oczy. Oddychała płytko, z trudem w dalszym ciągu – te obrażenia fizyczne nie ustąpiły, a Melisandre jeszcze je pogorszyła swym działaniem.
Zrozpaczony ojciec zbliżył się do łóżka, na którym leżała jego córeczka. Przeraził się jeszcze bardziej, kiedy ją zobaczył. Nie w takim stanie ją pozostawił w rękach tej kobiety.
Zdrowa?! Pani śmie żartować w tym momencie! Proszę spojrzeć na jej twarz. Mere będzie oszpecona do końca życia i to wszystko pani wina! Miała pani jej pomóc, a nie okaleczyć ją! Co z pani za lekarka?! Mała ma rozległe oparzenia twarzy i szyi, a pani mówi mi, że mam nie wzywać pogotowia i policji?! Jak pani może tak przy dziecku mówić, że zostanie uznane za wybryk natury i insynuuje pani coś takiego przy mojej córeczce. Proszę opuścić mój dom, w tej chwili! Ja tego tak nie zostawię, może być pani pewna — wykrzykiwał zdenerwowany i rozeźlony ojciec, słysząc słowa kobiety, którą do niedawna uważał za dobrą lekarkę, która wcześniej leczyła jego jedyną córeczkę.
Żałował też tego, że wezwał ją na pomoc, ale wierzył w służbę zdrowia i doświadczenie jej pracowników. Bardzo się rozczarował. Kobieta – jego zdaniem – posunęła się daleko i tego nie zostawi. Zgłosi to na policję. Dobrze, że wezwali karetkę, bo ta będzie niezbędna. Jego córeczka potrzebowała poważnej opieki medycznej, najpewniej operacji. Kilku. Bolesnych i kosztownych. Krzyczał na nią i ostatecznie kazał jej iść, opuścić ich dom.
Niech pani nie zbliża się do mojej córki, dobrze ci radzę i nie będę córki smarować żadną maścią od pani. Będzie mieć prawdziwą opiekę. I gwarantuję pani, że dowiedzą się. Policja i media — odpowiedział gniewnie mężczyzna, odmawiając przyjęcia tych rzekomych medykamentów. Nie zamierzał też spełnić prośby tej kobiety. Dziewczynka zaś nie mogła jej odpowiedzieć, a gdyby mogła to by nie chciała. Znów zaczęła bać się tej pani, która zrobiła jej tyle krzywdy.
Pod dom przyjechała już karetka, na sygnale i niedługo dziewczynka miała szansę trafić do szpitala w ręce prawdziwych lekarzy a nie oprawców.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Melisandre Travis on Wto Paź 31, 2017 8:24 pm

Mel nie wytrzymała nerwowo. Starała się pomóc dziecku, a ten skurwiel śmiał bezczelnie ją oskarżać?! Gdyby wiedziała jak zakończy się ta wizyta za diabła by nie przyszła mu pomóc, w nosie by miała to, że jego dzieciak zginie. W końcu kilka dni dłużej, a mała nie miałaby jak oddychać, ojczulek był tak zajęty wydzieraniem się na lekarkę, że nawet nie zauważył, że mała odzyskała wzrok. Nie mniej, młoda wiedźma, tylko parsknęła pod nosem po czym spakowała leki i spojrzała bezczelnie na mężczyznę.
- Śmiało, następnym razem proszę się kierować prosto na policję a nie fatygować mojej osoby. Taki z pana ojciec, że nie potrafił przyjść prędzej gdy dziecku się krzywda działa? Gratulacje. Współczuję tylko dziecku. A zatem żegnam.
Wycedziła wychodząc z pokoju bez słowa. Nim pogotowie dojechało Melisandre zniknęła. Spojrzała jeszcze na rany dziewczynki i pokręciła głową.
- To co w niej było, sprawiło jej takie cierpienia. Rany częściowo są tego skutkiem. Proszę pamiętać, o tym jak będzie opowiadał Pan na policji jak dziecko wyglądało przed moją wizytą. I zapytać normalnego lekarza o diagnozę. Ciekawa jestem co odpowie! Życzę powodzenia.
Jednak niestety, ślady jej "demonicznej" osoby pozostały bowiem, kwiat pozostał nadal martwy a do tego o wiele bardziej rozwinięty niż przedtem. Zła musiała w końcu dojść do siebie i ochłonąć. Chociaż musiała przyznać, że uczucie tego co w niej znalazło swoje lokum jest...dziwne. Dodało jej energii na tyle by mogła w końcu dojść do siebie. Nie obchodziło ją to, czy powiedziała kilka słów za dużo, czy było tam dziecko czy nie. Była dumną kobietą i wyniosłą, a takich się nie obraża.
zt.
avatar
Melisandre Travis

http://luciferum.forumpolish.com/t235-melisandre-travis#506 http://luciferum.forumpolish.com/t237-melisandre-travis http://luciferum.forumpolish.com/t238-melisandre-travis#508

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sawney on Wto Paź 31, 2017 8:38 pm

Było to jakieś pocieszenie, że pewne objawy ustąpiły, jak ręką odjął, ale pozostałe pozostały i będą towarzyszyć jego małej córeczce do końca życia, o ile przeżyje. Miała trochę racji, ale nie znała całej prawdy, że szukał, gdzie się ta rozwiązania tego problemu. To była ostateczność.
Jednak to już nie zaprzątało głowy samotnego ojca, który niebawem będzie musiał pojechać z córką do szpitala.
Melisandre zaś mogła się zastanawiać nad tym, co udało się jej odkryć i nad tą energią, którą wchłonęło jej ciało, a której źródła nie znała. Musiało być jednak potężne, skoro potrafiło wpływać na ludzkie ciała i dodawać wiele sił czarownicom. Być może kiedyś to odkryje, ale na razie musiała żyć w błogiej nieświadomości.


Koniec sesji, mam nadzieję, że się podobała. Nagrodę znajdziesz w informatorze. Sawney.

_________________
Tym kolorem piszę, gdy jestem MG (#e0c166)
avatar
Sawney

http://luciferum.forumpolish.com/t176-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t177-sawney http://luciferum.forumpolish.com/t178-zadzwon-do-sawneya

Powrót do góry Go down

Re: Dom NPCka

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content

Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach